„Oddać to można butelki do skupu”. Mimo trudnej relacji, opiekuje się matką tak, że lekarze są zaskoczeni

„Oddać to można butelki do skupu”. Mimo trudnej relacji, opiekuje się matką tak, że lekarze są zaskoczeni

Dodano: 
Pani Bożena z synem Adamem
Pani Bożena z synem AdamemŹródło:Wprost
Pan Adam, mieszkaniec gminy Kobylanka (woj. zachodniopomorskie), opiekuje się 78-letnią mamą Bożeną. – Psychicznie to ciężkie, ponieważ mieliśmy trudną relację – mówi.

– Pacjentka ma zaniki mięśni i bardzo rozległe zmiany miażdżycowe, na skutek których nie jest w stanie samodzielnie się poruszać. Do tego dochodzą dolegliwości typowo geriatryczne, jak zespół otępienny czy cukrzyca – mówi Zbigniew Grelecki, internista, lekarz rodzinny pani Bożeny. Doktor dodaje, że jest pod wielkim wrażeniem wysokiej jakości opieki, jaką syn samodzielnie zapewnia matce.

–Mimo braku wykształcenia medycznego, poziom czynności pielęgnacyjnych w wykonaniu pana Adama mnie zaskakuje. A już mistrzostwem był sposób wyleczenia odleżyn u pacjentki, które były rozległe, tkanki były bardzo uszkodzone, owrzodzenia trudno się goiły, do tego rany wydawały nieprzyjemny zapach. Dzięki właściwej pielęgnacji w warunkach domowych, odleżyny zostały wyleczone – tłumaczy lekarz.

Lek. Zbigniew Grelecki uważa, że kluczem dobrej opieki nad seniorem jest dobra współpraca opiekuna, seniora i lekarza

Opieka nad seniorami w Polsce

W Niemczech czy w Holandii seniorami zajmują się głównie opiekunowie zawodowi. W Polsce 85 procent opiekunów osób starszych stanowią ich bliscy, w większości kobiety – córki, żony, siostry. Rzadko kiedy zdarza się – tak jak w tym przypadku, że głównym opiekunem seniora zostaje mężczyzna z najbliższej rodziny. Ta historia jest nietypowa jeszcze z innego powodu – mama i syn mieli bardzo skomplikowaną relację.

Stoję przed domem bohaterów tekstu. Na płocie napis „zły pies”. Drzwi otwiera pan Adam. Uspokaja mnie, że pies mnie nie zaatakuje, ponieważ odszedł kilka lat temu. W ogrodzie biega 2-letnia dziewczynka – to Marta, córka pana Adama. Wchodzimy do domu – panuje w nim rodzinna atmosfera, w dużym pokoju leżą zabawki, maszyna do pisania, konsola, wieża hifi.

– Jestem kolekcjonerem, nie lubię pozbywać się rzeczy – mówi mężczyzna. Po schodach wchodzimy na górę – pani Bożena leży w łóżku. Nad nim – wizerunek Matki Boskiej. Obok łóżka stoją podnośnik i bieżnia, na stole leżą opatrunki, leki. Pani Bożena odpowiada na moje „dzień dobry”. Jest świadoma, słyszy, co mówimy. Jednak rozmowa na temat opieki będzie toczyć się w innym pomieszczeniu.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz, „Wprost”: Co jest najtrudniejsze w opiece nad mamą?

Pan Adam: Powiedziałbym, że fizycznie nie jest to duży wysiłek. Ale psychicznie to bardzo ciężkie doświadczenie, ponieważ mieliśmy z matką trudną relację. Przez całe życie czułem, jak faworyzowała mojego starszego brata, co było bardzo krzywdzące.

Skąd to się wzięło?

Może powodem było to, że już w wieku 16 lat stałem się samodzielny, zacząłem na siebie zarabiać. W przeciwieństwie do brata, który średnio radził sobie w życiu, mimo tego, że, według testów Mensy, miał wysoki iloraz inteligencji, zresztą podobnie jak ja. Mama roztaczała nad bratem parasol ochronny, chroniąc go tym samym przed ojcem, z którym wciąż był w kontrze. Gdy pokłócili się w grudniu podczas świąt, to godzili się na Wielkanoc. Takich spięć w rodzinie było więcej.

To znaczy?

Rodzice tworzyli typowe małżeństwo z PRL-u, mające za dużo pieniędzy. Ojciec był adwokatem, matka – nauczycielką.