Anoreksja 50 plus

Anoreksja 50 plus

Dodano: 
Zaburzenia odżywiania to według stereotypu problem młodych dziewcząt, które chcą być modelkami. Nawet lekarze rodzinni nie dostrzegają, że na anoreksję i bulimię cierpią panie po pięćdziesiątce.

W młodości osiągała sukcesy jako łyżwiarka. Wysportowana, podziwiana, lubiła błyszczeć. Zawsze dążyła do perfekcji. W wieku 22 lat wyszła za mąż, urodziła dzieci, przestała uprawiać sport. Zajmowała się domem. Czasem pomagała mężowi w firmie, ale coraz rzadziej była mu potrzebna. Nie dawała rady być na bieżąco ze sprawami w dynamicznie rozwijającym się przedsiębiorstwie, kiedy na głowie miała zakupy, sprzątanie i gotowanie. Jej sylwetka nie przypominała już tej sprzed lat – szczupłej, wysportowanej. Czuła się coraz gorzej w swoim ciele. Ciągle stosowała jakieś diety. Kiedy w domu źle się działo, gdy kłóciła się z mężem albo dziećmi, zaczynała fundować sobie kilkudniowe głodówki. Jak powiedziała po latach swojej terapeutce, z jednej strony chciała się ukarać za to, że nie jest idealna, a z drugiej odzyskać poczucie, że ma jakikolwiek wpływ na rzeczywistość. Pełne objawy anoreksji z epizodami bulimii nasiliły się, kiedy dzieci poszły na studia.

NIEDOŻYWIENIE? A TO SIĘ LECZY?

To tylko jedna z historii pacjentek, które trafiły do psycholog Anny Niewińskiej z warszawskiej poradni Psychomedic. – Takie kobiety najczęściej zgłaszają się same, bo nie dają już rady funkcjonować w swoich rolach rodzinnych, zawodowych i społecznych – mówi. Wylicza, że średnio co dziesiąta pacjentka cierpiąca na zaburzenia odżywiania, która do niej trafia, to osoba co najmniej po czterdziestce. – Prezentują całą gamę zaburzeń odżywiania się. Stosują przeróżne diety, głodówki, które przechodzą w formę bulimiczną. Wówczas naprzemiennie występują okresy głodówki i objadania się.

Nierzadko dochodzi do tego nadmierne zażywanie środków przeczyszczających, prowokowanie wymiotów – wylicza. Anoreksja u osób dojrzałych jest często niedostrzegana. – W 90 proc. przypadków niepokojące objawy powinien zauważyć lekarz rodzinny. Tak się jednak nie dzieje – nie ma wątpliwości dr Anna Zmarzły, która kieruje Poradnią Żywienia Klinicznego i jest internistką we wrocławskim szpitalu przy Rydygiera. Lekarka od lat walczy, żeby wreszcie zaczęto o tym mówić. – Jeśli nastoletnia dziewczyna przestaje jeść i gwałtownie chudnie, zwykle ktoś się tym zainteresuje. A jeśli chudnie 50-latka? Nikt nie podejrzewa, że może mieć poważny problem. Wiele osób chudnie, kiedy przechodzą różne choroby. I nikt nie uważa, że jest to coś złego! Nawet same zainteresowane. Bo przecież „fajnie, że zrzuciły wreszcie trochę kilogramów”. Tymczasem niedożywienie, niezależnie od tego, jakie ma podłoże, należy leczyć. Dużo się mówi o otyłości, konieczności dbania o sylwetkę. A zupełnie nic, kiedy pacjent z różnych powodów przestaje jeść czy gwałtownie chudnie – dodaje.

CHUDA WIDZI W LUSTRZE GRUBĄ

Psychoterapeutka Anna Wiśniewska z Krakowa na co dzień zajmuje się pomocą ofiarom przemocy. – Wiele z tych osób ma zaburzenia odżywiania, ale nawet tego nie dostrzega. One wcale nie przychodzą i nie mówią: nie mogę jeść albo objadam się, a potem wymiotuję wszystko. Tylko mówią, że mąż je zdradza, że nie radzą sobie z własną agresją, że od lat są ofiarami przemocy. Kiedy dochodzimy do spraw związanych z odżywianiem, okazuje się, że one mają świadomość, że robią sobie krzywdę, wyniszczają własny organizm. Ale kiedyś jedna z nich mi powiedziała, że to jedyna rzecz, jaka daje jej jakiekolwiek poczucie kontroli swojego życia – tłumaczy. Inna z pacjentek, która zaczęła się głodzić, przyznała, że to się zaczęło, kiedy zdradził ją mąż. „Tamta kobieta była po prostu ode mnie szczuplejsza” – nie kryła swojej motywacji. Anna Wiśniewska zaznacza, że anoreksji nie da się nigdy do końca wyleczyć. Opowiada o pacjentce, która boryka się z chorobą od ponad dekady. Skończyła czterdzieści kilka lat i przestała się sobie podobać. Mimo że na fotografiach z tamtego czasu widać normalną, wesołą kobietę o prawidłowej wadze, ona uważała, że jest za gruba. Nie podobał się jej przede wszystkim lekko odstający brzuch. Jej dramat zaczął się niewinnie – od wiosennej diety, która miała pomóc zrzucić parę kilo i odzyskać pewność siebie. Stopniowo jednak jej diety były coraz bardziej restrykcyjne, chudła w oczach, a mimo to w lustrze widziała grubą siebie. W najbardziej krytycznym momencie, cztery lata temu, ważyła zaledwie 30 kg. Drętwiały jej ręce, nogi, organizm odmawiał posłuszeństwa. Czuła, że jeśli nic ze sobą nie zrobi, nie dożyje narodzin wnuka. Kiedy zdecydowała się na leczenie, nie chciano jej początkowo przyjąć na oddział psychiatrii, bo... za mało ważyła. W jej przypadku interweniowała nawet jedna z telewizji, emitując poruszający reportaż. – Ostatecznie została przyjęta, teraz jest lepiej, ale to ciągle jest walka – mówi Anna Wiśniewska. A jej pacjentka opowiada, że bardzo chce żyć, ale jedzenie budzi w niej prawdziwy wstręt... Wypicie herbaty z cukrem to dla niej ogromny wysiłek.

Trzy lata temu TNS OBOP na zlecenie firmy Herbalife przeprowadził sondaż „Demokracja według wagi”. Respondenci nie mieli wątpliwości, że szczupła sylwetka jest jednym z głównych atrybutów ładnego wyglądu. Co ciekawe jednak, okazało się, że to osoby o prawidłowej wadze o wiele częściej podejmują decyzję o odchudzaniu. Powód? Niska samoocena (przyznało się do niej więcej niż jedna trzecia badanych o prawidłowej wadze, a dla porównania – odchudzanie z powodu niskiej samooceny podjęła co piąta osoba z nadwagą lub otyłością, dla osób otyłych o wiele ważniejszym motywatorem podjęcia walki ze zbędnymi kilogramami były kwestie zdrowotne). Cały czas najpopularniejszą metodą odchudzania (wymieniło ją 75 proc. szczupłych Polaków i 72 proc. z otyłością) jest po prostu „mniej jeść”.

CHOROBA PERFEKCJONISTEK

Szczegółowych badań, które pomogłyby określić, jak wiele dorosłych osób boryka się z zaburzeniami odżywiania w naszym kraju, nie przeprowadzono. Trudno zatem określić skalę problemu. Takie badania przeprowadziła dr Cynthia Bulik z Uniwersytetu Karoliny Północnej. Ankiety zrobione wśród pań jasno pokazały, że nie ma ograniczenia wieku, jeśli mówimy o zaburzeniach odżywiania, i dotyczyć one mogą aż 13 proc. kobiet po pięćdziesiątce. Jednocześnie 70 proc. pań w tym wieku przyznało, że podejmuje lub podejmowało próby odchudzania; większość uważa, że waga i wygląd mają negatywny wpływ na ich życie. Wyniki były szeroko dyskutowane w środowisku lekarskim, bo do tej pory o anoreksji czy bulimii mówiło się raczej w kontekście nastolatek. Autorka badania zwróciła jednak uwagę, że u dojrzałych kobiet tło choroby ma zupełnie inny charakter niż u dziewcząt. Anna Niewińska: – Kryzys wieku średniego dotyka również kobiet. Następuje wówczas zmiana w myśleniu o sobie, pojawia się lęk przed śmiercią, konfrontacja z przemijalnością urody, ale też pewnego porządku, który nagle się załamuje: bo dzieci wychodzą z domu, bo końca dobiega kariera zawodowa, bo nagle przechodzi się z pozycji kobiety młodej do pozycji kobiety dojrzałej – wylicza psycholożka. To wcale nie oznacza, że każda kobieta w średnim wieku zachoruje na anoreksję. Bardziej narażone będą jednak perfekcjonistki, które nie potrafią wybaczać sobie błędów, kobiety, które nie potrafią radzić sobie z emocjami, i takie, które jako nastolatki miały zaburzenia odżywiania.

Specjaliści są zgodni, że wiele jest w tej kwestii do zrobienia. – Przede wszystkim trzeba problem dostrzec – mówi Anna Zmarzły. Bo nawet na stronach jednej z warszawskich poradni specjalizujących się w leczeniu zaburzeń odżywiania pod hasłem „anoreksja” znalazł się komunikat: „Pamiętaj, im szybciej zauważysz u swojego dziecka zaburzenia związane z odżywianiem, tym lepiej (…). Nie lekceważ żadnych symptomów! To Ty musisz zwrócić się o pomoc do specjalisty, zniewolony umysł Twojego dziecka nie pozwoli mu na zwrócenie się o pomoc”. Czy to oznacza, że to poradnia dla dzieci? – Nie. Jesteśmy poradnią dla wszystkich – informuje recepcjonistka. Anna Niewińska uważa, że jednak coś drgnęło. Może dlatego, że wiele nastolatek, które przed laty borykały się z anoreksją czy bulimią, to już dojrzałe kobiety. Nastolatki są już dorosłe, a nieleczone trudności z jedzeniem idą razem z nimi i ze zdwojoną siłą powracają po czterdziestce i po pięćdziesiątce. �

Okładka tygodnika WPROST: 43/2014
Więcej możesz przeczytać w 43/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0