Niebezpieczne znamię

Niebezpieczne znamię

Dodano: 
Czerniak, złośliwy nowotwór skóry, jest całkowicie wyleczalny, o ile wykryje się go wcześnie.

Ten pieprzyk na brzuchu miałam, odkąd pamiętam. Ale od jakiegoś czasu zaczął się powiększać. Któregoś dnia niechcący go rozdrapałam. Znajomy lekarz obejrzał ranę i natychmiast skierował mnie do chirurga onkologa. Znamię wycięto i zbadano histopatologicznie. Okazało się, że to czerniak. Miałam 55 lat – opowiada Danuta Kurzak (60 lat), nauczycielka z Częstochowy.

Czerniak złośliwy to najgroźniejszy spośród nowotworów skóry. Szybko ulega rozsiewowi, dając przerzuty do węzłów chłonnych i innych narządów – wątroby, płuc, kości, głowy, mózgu. Panuje obiegowa opinia, że drażnienie znamienia (np. gumą od majtek czy stanikiem) lub rozdrapanie pieprzyka powoduje czerniaka. To niepraw da. – Zmiany czerniakowe są delikatne i łatwiej je uszkodzić niż inne pieprzyki. Ale to nie drażnienie wywołuje chorobę! – mówi prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Rady Naukowej Akademii Czerniaka.

ZMUTOWANY GEN

Jeszcze niedawno chorzy z przerzutowym czerniakiem mieli przed sobą maksymalnie sześć miesięcy życia. Przełomowe okazały się ostatnie cztery lata, co związane jest z rozwojem leczenia molekularnego zwanego też celowanym (skierowanego na konkretne komórki nowotworowe) oraz immunoterapii.

Ta druga metoda polega na wzmocnieniu odporności organizmu (a konkretnie limfocytów, czyli białych krwinek) na komórki czerniaka. Zastosowanie tych terapii pomaga wydłużyć życie chorego nawet o dwa lata! Postęp nastąpił wraz z odkryciem zależności między mutacją genu BRAF w komórkach rakowych a gwałtownym rozwojem nowotworu. Wiedza ta pozwoliła na opracowanie terapii polegającej na blokowaniu nieprawidłowego białka kodowanego przez zmutowany gen, który występuje u ok. 50-70 proc. chorych na czerniaka. Dotąd poznano kilka różnych jego mutacji, ale za ok. 90 proc. przypadków odpowiada jedna z nich, określana symbolem V600E.

Badanie na jej obecność powinno zostać wykonane w momencie, gdy onkolog będzie rozważał, jakie leczenie zastosować. Analiza mutacji BRAF jest dostępna w Polsce i w pełni refundowana, wykonuje ją pięć ośrodków onkologicznych: w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu i Gliwicach. Gorzej jest z dostępnością leczenia.

NOWOCZESNE TERAPIE

Od 2011 r. zarejestrowano w Europie wemurafenib, ipilimumab, dabrafenib i trametynib, a w USA także pembrolizumab i niwolumab. W Polsce w ramach programów lekowych dostępne są tylko dwie z nowych terapii – wemurafenib (w przypadku mutacji BRAF) oraz ipilimumab (stosowany w immunoterapii). Od 1 lipca 2015 r. refundowana będzie też terapia dabrafenibem dla pacjentów z mutacją BRAF. Niestety, z powodu restrykcyjnych zaleceń dotyczących refundacji dużo trudniej dostać się do takich programów niż na Zachodzie. Obecnie w Polsce leczy się tymi środkami ok. 350 chorych. Jedną z pacjentek, która wzięła udział w badaniach klinicznych w Centrum Onkologii w Warszawie, była właśnie Danuta Kurzak. Od wykrycia u niej czerniaka minęło pięć lat. W tym czasie miała kolejny przerzut do węzłów chłonnych oraz rozsiew nowotworu do narządów wewnętrznych, m.in. wątroby i płuc. Rezonans magnetyczny wykazał, że komórki nowotworowe były u niej niemal wszędzie.

– Miałam nawet guz w głowie, na szczęście nie w mózgu. Został usunięty, ale po operacji byłam kaleką: nie mogłam mówić, chodzić ani ruszać rękoma. A teraz, jak pani widzi i słyszy, czuję się naprawdę dobrze, dzięki rehabilitacji – opowiada pani Danuta. Na początku czerwca podczas jednej z najważniejszych konferencji onkologicznych na świecie, zorganizowanej w Chicago przez Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ASCO), ogłoszono wyniki nowych badań. Wykazały one, że u chorych na czerniaki z obecnością mutacji BRAF zastosowanie kombinacji dwóch środków (dabrafenibu z trametynibem) przynosi lepsze efekty niż stosowanie jednego leku. Co więcej, nie wywołuje to dodatkowych działań niepożądanych, o co trudno w leczeniu onkologicznym. Średnia długość życia dzięki temu zabiegowi wzrosła do ok. dwóch lat. Część polskich chorych była i jest nadal leczona wymienionymi lekami, ale tylko w ramach badań klinicznych (prowadzonych m.in. w Centrum Onkologii w Warszawie). W USA dostępna jest już także nowoczesna immunoterapia z przeciwciałami anty-PD-1, które wydłużają życie w przypadku przerzutów czerniaka do ponad dwóch lat. – To niezwykły postęp, biorąc pod uwagę, że przed pięcioma laty mediana przeżycia w tej populacji chorych wynosiła sześć miesięcy. Nowe terapie zostały zarejestrowane już na wczesnym etapie badań klinicznych w Stanach Zjednoczonych, co nie zdarza się w onkologii często – tłumaczy prof. Rut kowski. W Europie, a zatem również w Polsce, będą zarejestrowane w tym roku. Ale to nie znaczy, że u nas będą refundowane. U Danuty Kurzak, leczonej nowoczesnymi środkami, rak cofnął się całkowicie. Przez cały czas leczenia pracowała, bo czuła się dobrze. – I proszę napisać, że żyję dzięki prof. Rutkowskiemu. I zaangażowaniu jeszcze kilku lekarzy – mówi. Jednak sukces w leczeniu czerniaka to nie tylko dostęp do nowoczesnych terapii, ale też poprawa profilaktyki i diagnostyki. Jak mówi prof. Rutkowski, leczenie wczesnego stadium jest łatwe: – To wyjątkowa sytuacja w onkologii, że proste wycięcie tkanek z odpowiednim marginesem leczy nowotwór. A w przypadku czerniaka tak właśnie jest! Jeśli choroba zostanie wykryta we wczesnym stadium, to ponad 95 proc. chorych można wyleczyć chirurgicznie. Trzeba więc uważać na słońce i przyglądać się skórze. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 27/2015
Więcej możesz przeczytać w 27/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0