Rozpędzić smog nad Wrocławiem
Materiał partnera

Rozpędzić smog nad Wrocławiem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wrocław (fot.CCat82/Fotolia.pl)
Do miast, które chcą ograniczyć szkodliwe pyły w powietrzu, dołączyła stolica Dolnego Śląska.

Problem smogu nad dużymi miastami znany jest od dawna. W Londynie, po tym jak w latach 60. XX w. na skutek szkodliwego działania smogu zmarło około 4 tys. mieszkańców, wprowadzono zakaz palenia węglem. W Paryżu stosowana jest profilaktyka sezonowa i w okresie, gdy smog staje się najbardziej dokuczliwy, wprowadzane są ograniczenia w ruchu samochodowym, a przejazd komunikacją publiczną jest darmowy. Natomiast w większości niemieckich miast do centrum mogą wjeżdżać jedynie pojazdy spełniające wyśrubowane normy ekologiczne.

Duży problem ze smogiem mieli też do niedawna w Skandynawii. Zielony obecnie Sztokholm w latach 80. ub. wieku na skutek dużej emisji spalin (samochodowych i z instalacji grzewczych) miał bardzo zanieczyszczone powietrze. Problem rozwiązano stopniowo, podłączając mieszkańców do centralnej sieci ciepłowniczej i ograniczając liczbę aut emitujących szkodliwe substancje. Władzom miasta udało się spopularyzować komunikację miejską, którą do pracy dojeżdża już 75 proc. mieszkańców miasta.

W Polsce o takich wskaźnikach możemy tylko pomarzyć – bliżej nam niestety do europejskich standardów sprzed 40 lat. Za ochronę środowiska (w tym za jakość powietrza) odpowiada u nas samorząd wojewódzki. Inaczej niż np. we Francji, gdzie odpowiedzialność za to samo spoczywa na władzach miejskich. Duże polskie miasta, choć ich możliwości są mocno ograniczone, działają jednak coraz aktywniej, bo stawką w grze jest zdrowie i życie ich mieszkańców. Jednym z głównych problemów jest tzw. niska emisja. Termin ten wziął się od stosunkowo niewielkiej wysokości kominów w mieszkalnictwie (do ok. 30 m). W połączeniu z gęstą zabudową prowadzi to do wysokich stężeń zanieczyszczeń powietrza. Pochodzą one przede wszystkim z pieców i małych kotłowni, które zawierają do 90 proc. rakotwórczego benzo(a)pirenu (BaP) oraz pyły zawieszone PM 10 i 2,5, będące częstą przyczyną chorób układu krwionośnego i oddechowego.

Nie tylko węgiel

Specjaliści od ochrony środowiska alarmują: z powodu zatrucia szkodliwymi substancjami trafiającymi do powietrza co roku przedwcześnie umiera na świecie ponad dwa miliony ludzi. W samej Europie – ponad 350 tys. W Polsce nawet 45 tys. To bardzo zły wynik i szybko się nie poprawi, skoro w raporcie Europejskiej Agencji Środowiska (2012) znalazła się informacja, że w 2010 r. aż 21 proc. ludności miast europejskich było narażone na nadmierne stężenia pyłu zawieszonego PM10, a ok.  30 proc. – na nadmierne stężenie pyłu PM2,5 i benzo(a)pirenu.

W Polsce mamy wciąż zbyt niską świadomość szkodliwości tych pyłów, tymczasem smog dokucza mieszkańcom wielu miast. Wiele z nich aktywnie z nim walczy, jak na przykład Wrocław, który w 2014 r. zakupił za kwotę 100 tys. zł mobilne urządzenie do pomiaru zanieczyszczenia pyłami i przekazał je wojewódzkiemu inspektorowi ochrony środowiska. Władze tego miasta wciąż główkują nad tym, jak skutecznie przegonić smog. Na przykład kilka dni temu Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, zwrócił się do Cezarego Przybylskiego, Marszałka Województwa Dolnośląskiego, z prośbą o podjęcie przez sejmik uchwały określającej wymagania emisyjne wobec instalacji domowych na terenie aglomeracji wrocławskiej, w których spalane są paliwa stałe. – Rosnąca świadomość społeczna dotycząca zagrożeń tzw. niskiej emisji sprawia, że mieszkańcy oczekują od nas radykalnych działań – tłumaczy swoją inicjatywę prezydent Wrocławia. Jego zdaniem opracowanie uchwały uzasadniają wysokie poziomy stężeń zanieczyszczeń w powietrzu. Chodzi o zanieczyszczenia pochodzące z pieców i małych kotłowni, których we Wrocławiu jest ok. 40 tys. Najgorzej jest w okresie zimowym, kiedy do powietrza non stop trafia szkodliwy dym. Sytuację pogarsza fakt, że do starych pieców mieszkańcy wrzucają odpady, np.: płyty meblowe, gumę, plastik, styropian czy olej z warsztatów samochodowych. W ten sposób do powietrza dostają się najbardziej toksyczne substancje. Ponieważ do Urzędu Miasta Wrocław w okresie zimowym bardzo często trafiają skargi na osoby palące w swoich piecach czymkolwiek, na przełomie  2014 i 2015 r. funkcjonariusze z oddziału ochrony środowiska straży miejskiej we Wrocławiu przeprowadzili blisko 400 kontroli. Skończyło się to 50 mandatami lub skierowaniem sprawy do sądu.

KAWKA to za mało

Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, wystosował także pismo do Jana Szyszki, ministra środowiska, prosząc o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w zakresie zmian przepisów prawa, które mają wpływ na jakość powietrza. Wszystkie te działania mają wspomóc działający od 2014 r. projekt antysmogowy KAWKA, finansowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Celem projektu jest ograniczenie niskiej emisji głównie przez zlikwidowanie pieców i małych kotłowni. Program wspiera też termomodernizację budynków wielorodzinnych. Wnioskodawcy mogą liczyć na dofinansowanie 70 proc. wartości inwestycji, w kwocie maksymalnie 12 tys. zł. W 2014 r. wrocławianie złożyli 441 wniosków o udzielenie dotacji. Wypłacono 279 dotacji na łączną kwotę prawie 3 mln zł. Rok później było to już 796 przyznanych dotacji (na 1169 wniosków). W bieżącym roku wnioski składać można do 30 września. Do rozdania jest 12,5 mln zł. W latach 2014-2018 Wrocław planuje przeznaczyć aż 40 mln zł na dotacje wspierające wymianę pieców węglowych na inne proekologiczne źródła ciepła (z czego 36 mln zł pochodzi z Wojewódzkiego oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska). Jak zapowiadają wrocławscy urzędnicy, jeśli właściciele mieszkań złożą więcej wniosków o dofinansowanie wymiany trującego powietrze systemu ogrzewania, władze miasta postarają się o pieniądze, aby je zrealizować. W końcu najważniejsze, aby trujący smog zniknął znad Wrocławia.

Oddech dla miasta

Magdalena Gran: Dlaczego właśnie teraz podjęli Państwo wzmożone działania antysmogowe?

Wojciech Adamski, wiceprezydent Wrocławia: Działania ograniczające niską emisję podejmujemy we Wrocławiu od kilku lat. W 1990 r. było tu ok. 80 tys. pieców, a w 2011 r. już ok.  33  tys. Szacujemy, że dzisiaj jest ich około 30  tys., z czego 21 tys. w zasobie komunalnym. Pozostałe 9 tys. to piece w prywatnych domach.

W ramach prowadzonego przez miasto programu KAWKA w 70 proc. dofinansowujemy wymianę pieców opalanych węglem czy drewnem na ogrzewanie ekologiczne. Do 2018 r. na ten cel przeznaczymy przynajmniej 40 mln zł, dzięki którym domowe paleniska będą wymienione na kotły gazowe lub zostaną zastąpione podłączeniem do sieci elektrociepłownicznej. Od 2014 r. usunęliśmy 1600 pieców, a od 2016 r. zamierzamy w ten sposób likwidować 1500 do 2000 nieekologicznych palenisk rocznie. Zgodnie ze wstępnymi analizami zredukowanie liczby pieców poniżej 20 tys. sprawi, że we Wrocławiu nie będzie przekroczonych norm niskiej emisji. Oczywiście będziemy dążyć do zupełnej likwidacji nieekologicznych źródeł ogrzewania i smogu.

Co jeszcze można zrobić, aby znad Wrocławia zniknął smog?

Normy dotyczące jakości powietrza są przekroczone przez 60-72 dni w roku, przede wszystkim w okresie jesienno-zimowym. Nasz cel: ani jednego takiego dnia w roku. Wrocławski smog w 62 proc. składa się z tego, co jest spalane w piecach, za 24 proc. zanieczyszczeń odpowiada transport, a za 12 proc. przemysł. Dlatego bardzo dużo zależy od regulacji, które pozostają w kompetencjach rządu. Mówimy tutaj m.in. o wprowadzeniu certyfikatów na paliwa stałe, ponieważ dziś nikt nie kontroluje punktów sprzedających węgiel ani jakości samego węgla. Podobnie jest z piecami. Wprowadzeniu regulacji i certyfikatów powinny jednak towarzyszyć programy osłonowe dla uboższych mieszkańców, dla których koszt instalacji oraz eksploatacji proekologicznych instalacji grzewczych okaże się zbyt duży. Zmiany prawa, które także miałyby wpływ na ograniczenie smogu, to m.in. przywileje dla pojazdów hybrydowych i elektrycznych, które we Wrocławiu wprowadziliśmy w pewnym zakresie aktami prawa lokalnego, czy odliczenie VAT przy zakupie przez przedsiębiorców takich aut do celów służbowych.

Wyzywaniem jest także zachęcenie mieszkańców gmin ościennych, aby przyjeżdżali do Wrocławia koleją. Każdego dnia do naszego miasta wjeżdża ok. 200 tys. samochodów, dlatego jesteśmy zdeterminowani, aby coraz sprawniej działała kolej aglomeracyjna, w tym nasza sieć parkingów Park & Ride. Problemu jakości powietrza nie można bowiem przypisać do granic administracyjnych jednego miasta. Ponadto w ramach współpracy z Inspekcją Transportu Drogowego zakupimy dodatkowe dymomierze, które inspektorzy będą mogli wykorzystać, kontrolując samochody pod kątem emisji spalin.

Jak chcecie zachęcić mieszkańców do bardziej ekologicznych zachowań?

Walka ze smogiem to proces wieloletni. Istotnym elementem naszego planu jest edukacja mieszkańców. Służy temu szeroka kampania informacyjna w mediach i w przestrzeni miejskiej. Staramy się uświadamiać wrocławianom, że jedną z głównych przyczyn smogu jest palenie w domowych piecach paliwem złej jakości, w tym śmieciami. Mamy pomysły, jak ucinać smogowi głowy, i mamy nadzieję, że nie będą odrastały.

Czytaj także