Znajdziemy tam cały repertuar technik – przyznam, że zaskakująco wąski i powtarzalny. Oddech (najczęściej pudełkowy: cztery-cztery-cztery-cztery), przedłużony wydech, nucenie, śpiewanie, mruczenie, gardłowanie, zimna woda na twarz, zimny prysznic, masaż szyi, medytacja, kąpiele leśne. Do tego rosnący rynek urządzeń – od klipsów po „luksusowe wearables” stymulujące nerw błędny.
Problem w tym, że ten repertuar nie został wyselekcjonowany według skuteczności, tylko według wykonalności w pojedynkę.
Jedne mają tysiąclecia i własną tradycję: oddech, medytacja. Nikt ich nie wymyślił jako namiastki. Drugie to podpięcie pod tę pierwszą kategorię czynności, które nigdy nie były solowe – rekonstruują gesty, które pierwotnie wykonywał drugi człowiek (kołysanka bez matki, bieganie z rówieśnikami po lesie, czy dłoń na karku, którą teraz kupuje się w formie klipsa). Nawet zimna woda była czyimś gestem – ktoś cię cucił, ktoś wylewał ci kubeł, żebyś zszedł na ziemię. Ta druga lista nie ma ani jednego uczciwego punktu.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
