Nieszablonowe podejście - klucz do problemów z prostatą

Nieszablonowe podejście - klucz do problemów z prostatą

Dodano: 
Mężczyzna w toalecie – zdjęcie ilustracyjne
Mężczyzna w toalecie – zdjęcie ilustracyjne Źródło: Getty Images
W Polsce brakuje dobrych diagnostów. Często zamiast z właściwą diagnozą mężczyźni wychodzą od urologa jedynie ze stosem recept. Nie tędy droga ‒ mówi dr hab. n. med. Tomasz Gołąbek z Polsko-Amerykańskiego Centrum Zdrowia MEDIQUS.

Mężczyźni to hipochondrycy, ale wizyt u urologa unikają jak diabeł święconej wody. Prawda?

Jako mężczyzna chciałbym stanowczo zaprzeczyć pierwszej sugestii. Jeśli chodzi o unikanie, to są trzy grupy pacjentów. Panowie, którzy bardzo o siebie dbają i robią regularnie badania. Często to ludzie zamożni. Badają się, ponieważ chcą jak najdłużej cieszyć się owocami swojej pracy. Druga grupa to ci, którzy zjawiają się u mnie, gdy ich problem jest już mocno zaawansowany, często za namową żony albo przyjaciółki. Tu wielkie gratulacje dla pań. Wielu mężczyzn zawdzięcza im swoje życie i zdrowie.

A trzecia grupa?

Pacjenci, którzy przychodzą z naręczem dokumentacji medycznej. Byli już u wielu lekarzy, mają za sobą miesiące albo lata leczenia, czasem przebyte operacje prostaty i wciąż nawracające problemy. Przychodzą po pomoc. Wielu jest już bardzo zmęczonych. W tej grupie mogę umieścić jednego z pacjentów, który przyszedł do mnie, ściskając w garści tygodnik „Wprost”.

To miłe… ale dlaczego?

To był numer, w którym zamieściliście wywiad ze mną na temat zapalenia prostaty. Ten mężczyzna przeczytał go i odkrył, że ma dokładnie te objawy, o których mówiłem. Jego lekarz to zbagatelizował, więc pacjent wkurzył się i przyszedł do mnie.

„Panie doktorze czy ja to mam”? Miał?

Oczywiście. Zapalenie prostaty to problem wielu mężczyzn. Choroba często niewłaściwie diagnozowana, a jeszcze częściej niewłaściwie leczona. Dramat pacjentów. Ten, o którym opowiadałem, zanim przyszedł do mnie, przeszedł dwie operacje na łagodny rozrost prostaty, zupełnie niepotrzebnie.

Objawy łagodnego rozrostu prostaty często są mylone z objawami zapalenia?

Łagodny rozrost prostaty jest najpowszechniejszym z męskich problemów z prostatą. Postępuje z wiekiem pod wpływem testosteronu. To przypadłość, którą ma 30 proc. pacjentów po 50. roku życia i 50 proc. pacjentów w wieku lat 60. A dalej jest tylko gorzej. Problem polega na tym, że obok rozrostu prostaty są też inne z nią problemy, w tym wspomniane już zapalenie, a wszystkie choroby prostaty dają bardzo podobne objawy. Często lekarze poprzestają na zdiagnozowaniu najpopularniejszej dolegliwości, czyli rozrostu prostaty, i na niej się skupiają, zapominając, że często kilka chorób może współistnieć.

Fakt, że ktoś ma rozrost prostaty, nie znaczy nie ma także zapalenia.

Dokładnie. A urolodzy prowadzą pacjenta z rozrostem prostaty przez lata albo wysyłają go na zabiegi chirurgiczne. W tym czasie współistniejące z rozrostem zapalenie trwa i postępuje.

Powszechność rozrostu prostaty potrafi zmylić lekarzy?

Problemy z oddawaniem moczu, problemy z erekcją… Lekarze często poprzestają na najprostszej diagnozie. Często pokutuje też mit, że im większa prostata, tym większe problemy, a to nieprawda. Samo powiększenie prostaty nie oznacza, że pacjent będzie miał niepokojące objawy. Prostata to bryła wielkości kasztana. Przechodzi przez nią rurka, czyli cewka moczowa. Jeżeli prostata rośnie głównie do środka, to naciska na cewkę i pacjent szybko orientuje się, że coś jest nie tak.

Czyli?

Słabszy strumień moczu, więcej czasu, zanim mocz zacznie płynąć, czasem sikanie kropelkowe, nawet całkowite zatrzymanie moczu. Gdy prostata rośnie głównie na zewnątrz, wtedy nie uciska cewki moczowej. Taki rozrost nie będzie dawał objawów lub będą one minimalne. Czemu to istotne? Bo dla wielu lekarzy sam fakt powiększenia prostaty jest wskazaniem do podjęcia często bardzo inwazyjnego leczenia. Leczenia, które w wielu przypadkach nie jest konieczne. Trzeba bardzo ostrożnie stawiać diagnozę i nie dać się zmylić samym powiększeniem prostaty.

A jeśli już są objawy?

Musimy pamiętać, że mogą one nie wynikać wcale z rozrostu prostaty, że mogą oznaczać inny problem ‒ zapalenie lub ognisko nowotworowe. Szczegółowa diagnoza jest kluczowa. Tu potrzebny jest dobry urolog, podkreślam „dobry”, a nie jakikolwiek.

I pan jest dobrym diagnostą.

Jednym z najlepszych i mówię to wprost, bo dojście do punktu, w którym jestem dziś, kosztowało mnie bardzo wiele pracy, więc mam prawo być z tego dumny. To nie tylko kwestia edukacji, praktyki, to także sposób podejścia do pacjentów. Dobry diagnosta poświęca im czas, wiele czasu. Gdyby lekarze nie popadali w rutynę i poświęcali pacjentom wystarczająco dużo czasu, wielu błędów można by uniknąć.

To czas potrzebny na wykonanie wielu badań?

Czas potrzeby na wysłuchanie pacjenta. Na zadanie mu wszystkich pytań, które należy zadać. Wie pani, jak to najczęściej działa? Pacjent przychodzi do lekarza i mówi, że ma problem z oddawaniem moczu, często chodzi do toalety, także w nocy… Szybkie badanie i diagnoza. Rozrost prostaty. Potem leczenie. Jeśli nie daje dobrych rezultatów, pacjent dostaje skierowanie na zabieg chirurgiczny.

I?

Za szybko! Gdyby lekarz dokładniej zebrał wywiad, może okazałoby się, że poza problemami, o których pacjent wspomniał, od czasu do czasu występuje u niego także np. pieczenie przy oddawaniu moczu albo bóle w podbrzuszu lub dziwne bóle pośladka, dyskomfort jąder, kłucie, pieczenie, ucisk lub brak czucia na jadrach, ból na wewnętrznej lub przedniej części uda… Czasem na właściwą diagnozę może nas naprowadzić objaw tak nieoczywisty jak np. ból dużego palca u nogi… Gdyby lekarz nie poprzestał na najprostszej diagnozie, być może na czas odkryłby, że rozrost prostaty nie jest jedynym problemem pacjenta i podjął właściwe leczenie.

Często sami bagatelizujemy objawy, zwłaszcza kiedy trwają kilka dni, a potem ustępują.

Po pierwsze, czerwona lampka powinna się zapalić się nam za każdym razem, kiedy następuje zmiana w sposobie oddawania moczu. Pieczenie, wyciek z cewki, problemy z erekcją, których wcześniej nie było. To wszystko sygnały ostrzegawcze. A jeśli po kilku dniach problemy znikają? Jeśli pojawiają się tylko okresowo? To nie powinno nas uspokoić, raczej zaalarmować, bo jeśli mamy chorobę, która przebiega z okresami nasilenia i uspokojenia, to nie może to być tylko samo łagodne powiększenie prostaty.

Dlaczego?

Bo prostata może tylko urosnąć. Nie zmniejsza się. Nie ma okresowych zmian wielkości prostaty, a więc i nie ma też okresowego ustępowania związanych z rozrostem objawów. Ustępowanie objawów i ich nawroty wskazują innego winnego i najczęściej jest nim zapalenie prostaty. To jest choroba, w której u pacjenta następują okresy polepszenia i pogorszenia stanu. Okresowość objawów jest bardzo charakterystyczna dla stanów zapalnych.

Nie cieszymy się kiedy coś „samo minęło”?

W przypadku problemów z prostatą nic nie mija samo. Najczęściej nie mija też na dobre po dawce wydębionej od żony lub przepisanej przez lekarza Furaginy. Antybiotyki? Lekarze je uwielbiają. Objawy ustępują, pacjenta uważa się za wyleczonego. Co z tego, że za parę miesięcy wróci, bo przepisany bez szczegółowej diagnozy antybiotyk jedynie uśpił objawy. Wielu pacjentów traci w ten sposób czas. Czas, w którym zapalenie prostaty przechodzi w stan przewlekły.

A problemy z erekcją? Ich powodem może być zapalenie prostaty?

Przedwczesny wytrysk jest bardzo częstym objawem zapalenia, podobnie problemy z uzyskaniem pełnej sztywności czy jej utrzymaniem.

Mówił pan o zabiegach operacyjnych, których przy postawieniu właściwej diagnozy można byłby uniknąć. A jeśli nie da się ich uniknąć?

Często się nie da. W przypadku wykrycia raka prostaty lub gdy leczenie prawidłowo zdiagnozowanego rozrostu nie przynosi oczekiwanych efektów.

Tylko że fora internetowe pełne są wpisów mężczyzn, którzy po ingerencjach chirurgicznych mają problemy z erekcją, nietrzymanie moczu…

Powikłania zależą od rodzaju wykonanego zabiegu. W przypadku leczenia endoskopowego np. łagodnego rozrostu prostaty ryzyko jest małe, chociaż mogą nastąpić problemy np. z wytryskiem. W przypadku raka prostaty sytuacja jest bardziej skomplikowana. Po operacji może nastąpić nietrzymanie moczu albo problemy z osiągnięciem erekcji.

Takim pacjentom można jeszcze pomóc?

W wielu przypadkach tak. Problemy z nietrzymaniem moczu można cofnąć. To kwestia zalecenia odpowiednich ćwiczeń, czasem leków lub w skrajnych przypadkach zabiegu wszczepienia zwieracza cewki moczowej. Podobnie z problemami z erekcją. Często pooperacyjne problemy np. z erekcją nie są efektem uszkodzenia konkretnej struktury, ale nabytej podczas zabiegu infekcji. Wyprowadziłem wielu takich pacjentów. Jeśli nasz lekarz nie widzi rozwiązania, ważne jest, żebyśmy zasięgnęli innej opinii. Wielu pacjentom można pomóc, jeśli wiemy, czego szukać.

Dobry diagnosta?

To zawsze podstawa.

dr hab. n. med. Tomasz Gołąbek

dr hab. n. med. Tomasz Gołąbek

Specjalista urolog. Doświadczenie zdobywał, szkoląc się
i pracując w prestiżowych ośrodkach w USA i w Europie: Harvard Medical School, Boston University w USA, Cork University Hospital oraz Mercy University Hospital w Irlandii. Adiunkt w Katedrze i Klinice Urologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz konsultant w Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku.

Artykuł powstał we współpracy z Polsko-Amerykańskim Centrum Zdrowia MEDIQUS

Artykuł został opublikowany w 27/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Rozmawiała: