Simp, czyli jak nastoletnie dziewczęta obrażają chłopców, którzy są dla nich „zbyt mili”

Simp, czyli jak nastoletnie dziewczęta obrażają chłopców, którzy są dla nich „zbyt mili”

Dodano: 
Młodzież, zdjęcie ilustracyjne
Młodzież, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / DisobeyArt
Chociaż wielu rodziców może nie znać słowa „simp”, istnieje prawdopodobieństwo, że twoje dziecko używało tego terminu lub przynajmniej go słyszało.

Jeśli do Polski przychodzi jakaś moda, często jest to właśnie ta niezbyt pozytywna. Zaczątki tej mody też już zaczynają funkcjonować zwłaszcza w mediach społecznościowych.

Najpopularniejsza definicja „simpa” opisuje kogoś, kto robi o wiele za dużo dla osoby, którą lubi. Inne definicje to: „mężczyzna, który stawia dziewczyny ponad kumplami” i „facet, który jest zdesperowany”. Internauci w kontekście takich osób mówią te o oczach szczeniaka. W przypadku szczeniąt jest to słodkie zjawisko, jednak w przypadku mężczyzn już utożsamia się je z toksycznym wzorem męskości.

Zarób 1000 dolarów, oddaj dziewczynie

Matka z Florydy, Karen McClung, po raz pierwszy zetknęła się ze słowem w rozmowach w grupach na portalach społecznościowych, które uważnie obserwuje ze swoją 11-letnią córką i 12-letnim synem.

– Zobaczyłam to słowo i szybko je sprawdziłam – powiedziała McClung. – Zapytałam moje dzieci, co według nich oznacza, a mój syn powiedział: to jest tak, jak gdybym miał 1000 dolarów i mógłbym z nimi zrobić wszystko, ale użyłbym tych pieniędzy, by zwrócić na siebie uwagę dziewczyny, a wtedy wszyscy by się ze mnie śmiali.

Defiicja, która ewoluuje

– Simp może mieć różne konteksty w zależności od używającej tego słowa grupy wiekowej – mówi Laura Capinas, pracownik socjalny z Kalifornii. – W zależności od tego, czy używa go młodszy nastolatek czy licealista, może być inaczej.

Ale ten termin dotyczy nie tylko chłopców.

– Dziewczęta w liceum czasami posługują się tym terminem w odniesieniu do koleżanek – powiedziała Capinas. – Niektóre dzieci, z którymi rozmawiałam, powiedziały, że to nie jest obraźliwe określenie. To trochę jak drażnienie się z kimś.

Są jednak pewne granice.

– Jeśli to słowo wypowiada ktoś, kto jest zwykłym tyranem, zostanie to odebrane jako zaczepka łobuza – powiedziała.

Chociaż nie słyszała, aby dzieci lub rodzice w przebiegu jej doświadczenia zawodowego zbytnio przejmowali się tym słowem, Capinas często słyszy, jak dzieci używają go do opisania swoich rówieśników.

Myra Fortson, matka trójki dzieci z Tampa na Florydzie powiedziała, że omówiła to słowo ze swoją 15-letnią córką i uważa, że takie słowa często „rozprzestrzeniają się szybciej niż ich znaczenie”.

– Dzieci również mają swój język i odmawiają powrotu do pierwotnych znaczeń – powiedziała. – Mówią rzeczy w stylu: może stąd to się wzięło, ale już tego ie oznacza. I nadal używają danego terminu tak, jak chcą.

Czytaj też:
Plaga pandemicznego alkoholizmu. „Nikt mi nie powie, że to normalne picie, a najgorsze przed nami”
Czytaj też:
Młodzi wykluczeni. „Głupie myśli chodzą po głowie”
Czytaj też:
Za drzwiami gabinetu psychoterapeutki. Co mówią pacjenci w czasie pandemii?

Źródło: CNN
 0

Czytaj także