Laryngologia w dobie pandemii

Laryngologia w dobie pandemii

Dodano: 
Badanie otolaryngologiczne w klinice MML, zdjęcie ilustracyjne
Badanie otolaryngologiczne w klinice MML, zdjęcie ilustracyjne Źródło: MML
Kiedy większość placówek odwoływała wizyty i w biegu rozwijała telemedycynę, oni nadal konsultowali i wykonywali zabiegi. „Jak mam zbadać drogi oddechowe pacjenta przez kamerkę?” – zastanawia się Michał Michalik, otolaryngolog i założyciel warszawskiej kliniki MML.

Pandemia koronawirusa oznacza wiele wyzwań nawet dla prywatnej służby zdrowia. Jak zapewnić opiekę pacjentom, dalej przeprowadzać zabiegi i jednocześnie zabezpieczyć swoich pracowników? Na to pytanie musiał sobie odpowiedzieć dr Michał Michalik. O ile w wielu gałęziach medycyny wideokonsultacje czy choćby rozmowy telefoniczne mają rację bytu, o tyle w laryngologii ciężko w ten sposób zbadać pacjenta i postawić diagnozę. Trzeba więc było stawić czoła koronawirusowi.

„To był i jest trudny czas, ponieważ koronawirus nas zaskoczył. Przed pandemią pracowaliśmy na najwyższych obrotach, wykonując bardzo dużo procedur diagnostycznych, leczniczych czy operacyjnych. Mieliśmy kolejki na najbliższe miesiące. Musieliśmy się bardzo szybko przystosować do nowych warunków” – opowiada dr Michalik.

Bezpieczeństwo pacjentów

Konieczne stało się wdrożenie nowych procedur. Przede wszystkim tych podstawowych, towarzyszących każdej epidemii, jak zwiększenie odstępu czasowego między wizytami, zmiany godzin pracy personelu, wdrożenie odpowiednich środków zabezpieczających. Zmienione zostały godziny czy limity przyjęć, a tym samym zmienił się system pracy. Dotychczas pracowano jednocześnie w dwóch salach operacyjnych, teraz – jednej.

„Dodatkowo stworzyliśmy także unikatową strefę dla pacjentów, tzw. strefę czystego powietrza – oczyszczaną filtrami HEPA, lampami przepływowymi przeciwbakteryjnymi i przeciwwirusowymi. Od początku stała się naszym standardem. Dzięki niej pacjenci czują się bezpieczniej, ale nie tylko oni – my również” – mówi lekarz.

Kwarantanna okazją do leczenia?

Pandemia i związane z nią obostrzenia spowodowały, że wiele osób pracuje zdalnie, niektórzy wykorzystują urlopy, inni są na postojowym. To może być okazja, by zadbać o swoje zdrowie, sprawdzić dolegliwości, które wcześniej bagatelizowaliśmy. W te wakacje nie będziemy podróżować, tylko się leczyć? „Można zaobserwować taki trend. Dla wielu osób to okazja, by zadbać o swoje zdrowie czy wykonać zabiegi, na które wcześniej nie było czasu – i my to widzimy. Mimo ogólnego społecznego niepokoju rzesza osób patrzy na pandemię zdroworozsądkowo” – uspokaja dr Michalik.

Przykład? W klinice MML zwiększyło się zainteresowanie leczeniem chrapania i groźnego bezdechu śródsennego. To cieszy, bo chrapanie nie jest tylko problemem socjalno-towarzyskim – po jakimś czasie to problem zdrowotny prowadzący do bardzo poważnych konsekwencji. „Każdy człowiek, który będzie chrapał w sposób coraz bardziej uporczywy, codziennie, co noc, w konsekwencji stanie się niedotleniony. Przestanie się wysypiać. Nie ma możliwości, by chrapanie pozostało bez konsekwencji – to objaw zaburzonego oddychania. Niedotlenienie zwiększa skłonność do nadciśnienia, częstoskurczów, cukrzycy, udarów, zawału, podwyższa zapadalność na choroby metaboliczne. Mówi się, że pacjent, który ma rozpoznany obturacyjnych bezdech senny, jest pacjentem, przy którym każdy specjalista ma co robić – kardiolog, nefrolog, dietetyk, neurolog itd. Co to oznacza? Że trzeba się liczyć z szeregiem chorób współtowarzyszących chrapaniu” – wylicza założyciel pierwszego w Polsce Snoring Center – Centrum Leczenia Chrapania. I zachęca do podjęcia leczenia.

Skutki noszenia maseczek

doprowadziła także do wzrostu liczby pacjentów z nieżytem nosa i infekcjami górnych dróg oddechowych. Nosimy maseczki, by chronić siebie i innych przed zakażeniem koronawirusem, jednak musimy pamiętać, że mogą one sprzyjać innym infekcjom. „Noszenie ich, często przez cały dzień, uniemożliwia pełną wentylację dróg oddechowych i naturalne oczyszczanie nosa. Jeśli ktoś już zmaga się z infekcją górnych dróg oddechowych, maseczka utrudnia oczyszczanie nosa z wydzieliny. Drobnoustroje, które żyją na błonach śluzowych jamy ustnej, nosa czy zatok, muszą być usuwane. Samo stosowanie leków zwalczających stany zapalne jest niestety niewystarczające. Maseczka tworzy swojego rodzaju martwą przestrzeń, w której panują doskonałe warunki rozwoju dla drobnoustrojów” – tłumaczy dr Agata Gerwel, laryngolog z kliniki MML.

Alergiczny nieżyt nosa może być efektem zbyt długiego lub . Do objawów można zaliczyć pieczenie, przesuszenie czy swędzenie okolic nosa, a także podrażnienie śluzówki nosa i zatok. Nasz niepokój powinno wzbudzić uczucie niedrożności nosa, kichanie, pojawienie się wodnistej wydzieliny czy nadmierne jej ściekanie po tylnej ścianie gardła. „W zaawansowanych przypadkach, gdy dochodzi do poważnego odczynu alergicznego, może dojść nawet do zablokowania ujść zatok w wyniku obrzęku i pojawienia się bólu głowy. Ryzyko wystąpienia alergii jest wyższe u osób wrażliwych, także w przypadku stosowania maseczek jednorazowych. W przypadku tych wielokrotnego użytku wszystko zależy od zastosowanego materiału. Ten oczywiście również może zawierać cząsteczki alergizujące, ale nie możemy zapominać o detergentach, w których je pierzemy” – przypomina dr Gerwel.

Maseczki często noszą także dzieci, a w ich przypadku infekcje górnych dróg oddechowych mogą mieć poważne powikłania w postaci zapalenia ucha czy zatok. To drugie przebiega nieco inaczej niż u dorosłych, ponieważ u dzieci zatoki dopiero się wykształcają, są małe. „Główne objawy to katar, niedrożność nosa, wilgotny kaszel. W badaniu widać wydzielinę spływającą po tylnej ścianie gardła. Jeżeli tego typu objawy przedłużają się, trwają dłużej niż siedem–dziesięć dni, rozpoznajemy ostre zapalenie zatok. Kiedy dodatkowo towarzyszą im gorączka i pogorszenie stanu ogólnego, konieczne jest intensywne leczenie. W wieku dziecięcym łatwiej dochodzi do rozwoju powikłań zapaleń zatok. Najczęściej rozwijają się powikłania oczodołowe zapalenia zatok sitowych. W tym przypadku poza typowymi wymienionymi wcześniej objawami charakterystyczny jest obrzęk powiek” – wyjaśnia lek. med. Beata Zając, otolaryngolog dziecięcy z kliniki MML.

Dlatego też gdy pojawiają się pierwsze niepokojące objawy, powinniśmy udać się na konsultację laryngologiczną. Bagatelizowanie objawów alergii może doprowadzić do trwałego przerostu błony śluzowej i zblokowaniu nosa oraz zatok. Lekarze sugerują także, by zadbać o jakość powietrza w naszych domach, skoro spędzamy w nich ostatnio większość czasu. „Jestem zwolennikiem oczyszczaczy powietrza, które usuwają większość mikroorganizmów, włącznie z wirusami. Skoro już musimy spędzać czas w domu, to sprawmy, by powietrze, którym oddychamy, było nawilżone i czyste. To potrafi zdziałać cuda” – podsumowuje dr Michał Michalik.

Dr Michał Michalik

Centrum Medyczne MML
Plac Grzybowski, ul. Bagno 2, wejście E
00-112 Warszawa
tel/fax: 22 406 54 22
tel/fax: 22 403 44 41
tel. kom.: 692 988 098
z tel. stac.: 801 000 198
https://www.mml.com.pl/

Czytaj też:
Szef kliniki MML: Redukcji nie było. Cenię sobie pracowników każdego szczebla