Dziedziczna otyłość? Predyspozycje genetyczne to nie wyrocznia

Dziedziczna otyłość? Predyspozycje genetyczne to nie wyrocznia

Dodano: 
Celina Całka-Kinicka, dietetyk kliniczny
Celina Całka-Kinicka, dietetyk kliniczny Źródło: Archiwum prywatne
Co roku na otyłość zapada 400 tysięcy Polaków. Często wykorzystywana jest wymówka, że to otyłość genetyczna. Czy tak jest faktycznie? Poznaj opinię dietetyka klinicznego.

W związku z obchodzonym 4 marca Światowym Dniem Otyłości naszą rozmówczynią jest Celina Całka-Kinicka – dietetyk kliniczny z wieloletnim doświadczeniem. Pracuje w CMD Damiana, uLekarzy oraz celcal dietetyk, głównie z pacjentami z otyłością oraz chorobami towarzyszącymi.

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: W języku potocznym używa się określenia „masz tendencję do tycia” albo „masz tendencję do podjadania”. Te słowa znajdują odzwierciedlenie w nauce?

Celina Całka-Kinicka: W pewnym sensie tak, w szczególności, jeśli jako dziecko byliśmy otyli. A jeszcze większe ryzyko rozrostu tkanki tłuszczowej istnieje wtedy, gdy nadprogramowe kilogramy ma nastolatek w okresie dojrzewania. Mówimy wtedy o otyłości hiperplastycznej, kiedy nie tylko zwiększa się wielkość tkanki, ale przede wszystkim powstaje więcej komórek tłuszczowych. Nawet jeśli dziecko schudnie, to rzeczywiście zmniejszy się wielkość komórek tłuszczowych, ale ich ilość pozostanie bez zmian. Takiej osobie w przyszłości będzie znacznie łatwiej przytyć w porównaniu do osób, które jako dziecko miały prawidłową masę ciała.

Czyli jeśli nasze dziecko ma dodatkowe kilogramy, istnieje ryzyko, że z dodatkowymi kilogramami będzie zmagało się np. po czterdziestce?

Tak, liczba komórek tłuszczowych kształtuje się w dzieciństwie – głównie w wieku 2-3 lat – i pozostaje niezmienna w dorosłym życiu. Dlatego tak ważne jest, aby nie przekarmiać małych dzieci, ponieważ w przyszłości będą narażone na wystąpienie nadwagi i otyłości. Kolejnym etapem w życiu człowieka, gdy przybywa tkanki tłuszczowej, jest wiek od 9 do 11 lat i wspomniany przeze mnie okres dojrzewania. W tym czasie rodzic powinien być szczególnie wyczulony na to, czy dziecko ma prawidłową masę ciała. Niestety, wielu dorosłych ma problem ze schudnięciem, ponieważ zmagają się z otyłością nabytą w dzieciństwie. W takiej sytuacji odchudzanie jest mocno utrudnione, ponieważ nie jesteśmy w stanie zmniejszyć objętości już istniejących komórek. Czasem jedynym wyjściem jest operacja bariatryczna.

Załóżmy, że otyła kobieta, nazwijmy ją panią Kasią, miała mamę z nadwagą. Jakie jest prawdopodobieństwo, że córka pani Kasi też będzie otyła?

Nie ma też jednego konkretnego genu determinującego otyłość. Otyłość zawsze jest wypadkową wielu czynników. Wprawdzie istnieje gen FTO, który daje nam największą predyspozycję do otyłości, jednak predyspozycja do tego genu wynosi zaledwie 1 procent. Czyli FTO może świadczyć jedynie o skłonności do tycia, ale niczego nie determinuje. Córka pani Kasi może być otyła nie dlatego, że odziedziczy tę cechę, lecz raczej dlatego, że przejmie zwyczaje i upodobania zachowań żywieniowych od swojej mamy.

W takiej sytuacji wymówka w stylu: „Jestem otyła, ponieważ mam to po babci” nie jest uzasadniona.

Dokładnie. To wygodna wymówka: „Jestem otyła, bo to genetyczne”. Nawet jeśli rzeczywiście masz gen FTO, to w bardzo niewielkim stopniu zwiększa on prawdopodobieństwo otyłości. Nie można zrzucać odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne. Na to, czy dany gen spełni swoją funkcję, w 99 procentach wpływają czynniki środowiskowe, takie jak mała aktywność fizyczna, palenie tytoniu czy zbyt krótki czas snu. Genetyczne predyspozycje to nie wyrocznia.

W otyłości nie zawsze chodzi o to, że ktoś za dużo je. I nie jest to tylko kwestia wyglądu, ale coraz częściej wynik choroby. Na ile jako społeczeństwo jesteśmy tego świadomi?

Myślę, że nadal w większości rozpatrujemy otyłość wyłącznie pod kątem estetycznym. A to jest choroba. W medycynie otyłość została zaklasyfikowana jako choroba pod numerem E66. Jednak nawet otyli pacjenci mają problem z zaakceptowaniem tego faktu. Zmieniają zdanie dopiero wtedy, gdy nadprogramowe kilogramy zaczynają przeszkadzać im w codziennym funkcjonowaniu. Gdy nie mogą podbiec do autobusu, wejść po schodach na pierwsze piętro, bo ich stawy są za bardzo obciążone. Czasem motywacją do zmiany stylu życia są nieprawidłowe wyniki krwi.

Jakie mogą być skutki otyłości?

Przede wszystkim jest to zespół X, czyli zespół nieprawidłowości metabolicznych, takich jak insulinooporność, hiperinsulinizm, hiperglikemia, nadciśnienie tętnicze, dislipidemia, wysoki poziom kwasu moczowego i zaburzenia krzepnięcia krwi. Dodatkowo mogą występować problemy ze skórą, włosami, zaburzenia hormonalne oraz zbytnie obciążenie stawów. Otyłość zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia cukrzycy typu 2, niealkoholowego stłuszczenia wątroby i wystąpienia chorób nowotworowych, np. jelita grubego, ale też niepełnosprawności.

Nadwagę ma już 31 procent chłopców i 20 procent dziewczynek. Otyłych dzieci jest trochę mniej, ale też sporo. Podczas bilansów lekarze łapią się za głowę.

Z otyłością zmaga się już 13 proc. chłopców i 5 proc. dziewczynek – takie danie ustalił Narodowy Fundusz Zdrowia na podstawie raportu o szkodliwości cukru. Jest to m.in. związane z mało aktywnym stylem życia. W czasie pandemii dzieci jeszcze bardziej przestały się ruszać. Poza tym dużym problemem jest nadmierna podaż cukru i przetworzonej żywności. Nie mam wątpliwości, że otyłe dzieci potrzebują wsparcia, ponieważ częściej niż ich szczupli rówieśnicy doświadczają problemów psychologicznych lub zaburzeń psychicznych. Osoby z nadwagą często mają niską samoocenę, są narażone na brak akceptacji i odrzucenie. Dlatego tak ważna jest profilaktyka, aby nie dopuścić do rozwoju otyłości.

Co drugi dorosły ma kilka kilogramów za dużo. Przewiduje się, że w ciągu pięciu lat otyłość będzie dotyczyła 30 procent Polaków. Jak temu zapobiegać?

Podstawą jest zrównoważona dieta i regularne jedzenie posiłków. Jesteśmy ofiarami pracy zdalnej, która przytwierdziła nas do pozycji siedzącej. Normą stało się jedzenie kalorycznych przekąsek i picie wysokosłodzonych napojów. To wszystko nie sprzyja utrzymaniu właściwej wagi i smukłej sylwetki. Jeśli nie zmienimy diety i nie zaczniemy się ruszać, będzie nam przybywać nadprogramowych kilogramów. Aby tego uniknąć, musimy zmobilizować się do aktywności. Zacznijmy od małych kroków, od 15-minutowego spaceru. Zanim włożymy produkt do koszyka, zastanówmy się, czy na pewno jest zdrowy. Niech ta refleksja towarzyszy nam codziennie, nie tylko podczas Światowego Dnia Otyłości.

Czytaj też:
Dietetyk na NFZ. Komu przysługują porady dietetyczne na NFZ?
Czytaj też:
Fast-foody bardziej szkodzą otyłym. Prowadzą do niealkoholowego stłuszczenia wątroby!