Live InSync – idea dostrajania relacji z wewnętrznym krytykiem, by szczęśliwiej żyć

Live InSync – idea dostrajania relacji z wewnętrznym krytykiem, by szczęśliwiej żyć

Dodano: 
Kinga Baranowska
Kinga Baranowska / Źródło: Michael Muller / Kinga Baranowska
Może jeszcze nie wiesz o idei Live InSync? Jeśli tak jest, to zaczniemy o niej opowiadać słowami uczestniczek badania, które powstało dzięki współpracy marki Activia firmy Danone z agencją badawczą Global Web Index. Jego celem było zebranie wielu opinii i postaw, wskazywanych przez kobiety na całym świecie ‒ w kontekście ich relacji z „wewnętrznym krytykiem”. Tych najważniejszych, bo przecież to jak same o sobie myślimy, wpływa na „bezpieczeństwo” osobistego poczucia wartości. Określa wszystko, co do siebie czujemy i wpływa na szereg interakcji, w które wkraczają emocje, ciało, umysł.

Live InSync to koncepcja, której celem jest odbudowywanie szacunku dla potencjału osobistego talentu, pasji i drzemiącej w każdej z nas ciekawości radzenia sobie z nowymi wyzwaniami. Warto w nie wkraczać. Stan równowagi ciała i umysłu wyzwala impuls do swobodnego korzystania z siły, którą w sobie nosimy.

Co jest dla nas ważne?

89,4 proc. ankietowanych Polek nie miało wątpliwości odpowiadając na to pytanie: aby być z siebie dumną, ale nie po to, by mnie komplementowano, tylko dla cennej świadomości, że mnie samej jest dobrze z własnymi myślami i decyzjami. Bo siła napędowa = Ja.

Zmień stare wzorce zachowań

Żeby poczuć powiew Live InSync warto zresetować wszystko, co brzmi w stylu: „Nigdy tego nie zrobisz. Jesteś za słaba. Ustawiłaś sobie poprzeczkę zbyt wysoko. Pomyśl o czymś prostszym”. To „prostszym” rośnie w głowie i po latach zamienia się w gigantyczne zatyczki do uszu, blokujące dopływ tych komunikatów, które realnie oceniają nasze zalety i wady. Idea InSync ma pomóc określić to, w czym życiowo najbardziej nam „do twarzy”, a potem ukierunkować nas na dobry rozwój i pomóc pielęgnować predyspozycje, talent, pasje.

Głos wewnętrznego krytyka może być łagodniejszy

Wewnętrzny krytyk czasami działa jak taśma odtwarzająca nasze opinie o sobie. Dostosowuje głos do oceny sytuacji, których jest świadkiem. Jest bardzo podatny na podpowiedzi. Bywa drażniący, ironiczny, zasmucający, frustrujący, ale może zabrzmieć też dużo łagodniej. Pod warunkiem, że poddamy mu ton świadczący o sympatii do siebie. On także potrzebuje impulsu do tego, by nas wspierać, mobilizować do rozwijania zdolności.

Kinga Baranowska – himalaistka, zdobywczyni dziewięciu ośmiotysięczników, poproszona o ocenę analizowanych w badaniu postaw kobiet, nie ma wątpliwości, że w relacjach z wewnętrznym krytykiem często pokutuje nasza „wielozadaniowość” – obserwowana latami u matek, babek. Właśnie ona najbardziej osłabia system motywacji.

– We wszystkim chcemy być najlepsze i niezawodne, a przecież świat nie podpisał z nami umowy w dniu urodzin wyłącznie na falę sukcesów. Porażka, radość z drobnych i dużych zwycięstw, siła oraz chwila na słabość, zmęczenie… bez nich byłybyśmy dużo uboższe o wiele ważnych, kształtujących nas doświadczeń. Wydaje mi się, że o naszej sile powinny świadczyć pomysły na wyłączanie głosu wewnętrznego krytyka lub skuteczne wykorzystywanie go w pokonywaniu blokad. Czasami warto wycofać się 100 metrów przed szczytem, żeby za jakiś czas wrócić i zdobyć go po odpaleniu pełnego potencjału własnych możliwości ‒ z innym zapleczem wiedzy – dodaje Baranowska.

Czytaj także

Czytaj także