Światowy Dzień Rzucania Palenia. Jak sobie poradzić z nałogiem?

Światowy Dzień Rzucania Palenia. Jak sobie poradzić z nałogiem?

Dodano: 3
Kobieta paląca papierosa
Kobieta paląca papierosa / Źródło: Pexels / Amir SeilSepour
19 listopada obchodzimy Światowy Dzień Rzucania Palenia, który jest dobrą okazją do tego, aby przestać palić - albo przynajmniej znacznie ograniczyć szkodliwość palenia.

Światowy Dzień Rzucania Palenia, który ma zachęcać palaczy do rozstania się z tym zgubnym nałogiem, ma już prawie półwieczną tradycję. W Polsce trochę krótszą - bo obchodzimy go od 1991 roku pod patronatem warszawskiego Centrum Onkologii i Fundacji Promocji Zdrowia. Ale czy takie inicjatywy w czasach powszechnej wiedzy o szkodliwości palenia, szeroko zakrojonych kampanii ostrzegających przed jego skutkami oraz dobitnych ostrzeżeń i drastycznych zdjęć na paczkach papierosów, mogą coś jeszcze wnieść? Zdecydowanie tak, bo biorąc pod uwagę fakt jak trudno jest wyjść z nałogu palenia – zdaniem lekarzy udaje się to jedynie jednemu do dwóch na 100 pacjentów – każdy okazja do podjęcia takiej próby jest nie do przecenienia. Tylko jak to zrobić, skoro – jak mówił w ub. roku prof. dr hab. n. med. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który od wielu lat prowadzi kampanie antynikotynowe w Polsce, „aż 95 proc. tych, którzy samodzielnie podejmują te próby, wraca do palenia”?

Stop spalaniu tytoniu

Na początek przypomnijmy kilka istotnych faktów: Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) papierosy pali ponad miliard ludzi na całym świecie. A liczba ta, w ciągu najbliższych pięciu lat (2020-2025), utrzyma się na względnie stałym poziomie, czyli ponad miliarda osób. Papierosy są dostępne na ponad 180 rynkach na świecie. Najczęściej palą je Europejczycy. Na starym kontynencie robi to średnio 29 proc. ludności, czyli około 209 mln osób. Co więcej, Europa ma najwyższy odsetek osób używających tytoniu na świecie. W samej tylko Polsce pali około 8 mln osób, czyli co czwarty dorosły Polak (około 26 proc. dorosłej populacji). Wprawdzie to najniższy odsetek zanotowany w historii badań CBOS, ale obawy budzi fakt, że od kilku lat liczba palaczy w Polsce oscyluje wokół względnie stałego poziomu (podobnie jak na świecie). W tej grupie jest więcej mężczyzn niż kobiet – pali co trzeci mężczyzna i co piąta kobieta.

Nie o sam nałóg tu jednak chodzi, ale o tragiczne skutki tzw. „dymku”. Z szacunków WHO wynika, że czynne palenie tytoniu co roku zabija około 7 mln ludzi, a bierne – kolejny milion osób. W Polsce, na skutek rozwoju chorób związanych z paleniem papierosów, co roku umiera około 67 tys. osób, czyli miasto takie jak Zamość. Szczególnie niebezpiecznym następstwem zdrowotnym palenia papierosów jest przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP): w Polsce choruje na nią ponad dwa miliony palaczy, z czego rocznie umiera około 15 tysięcy z nich.

To trzecia co do częstości przyczyna zgonów w Polsce. Nic dziwnego, że lekarze mówią o papierosowej epidemii. Trzeba w tym miejscu dodać, że o ile trudno znaleźć dorosła osobę, która nie wiedziałaby o szkodliwości palenia, o tyle nie jest to już tak oczywiste z czego ta szkodliwość wynika. Tymczasem główną przyczyną rozwoju chorób odtytoniowych jest spalanie i wdychanie dymu papierosowego – który powstaje w procesie spalania tytoniu w wysokiej temperaturze 800℃. Zawiera on substancje smoliste (tar) oraz 7 tys. związków chemicznych (w tym m.in. wysokie stężenie tlenku węgla), z czego około 93 uznawanych jest za szkodliwe lub potencjalnie szkodliwe, a około 70 za rakotwórcze. Do tych ostatnich z pewnością nie należy nikotyna – której nie ma w bazie INCHEM, czyli największej na świecie liście substancji chemicznych.

Nikotyna nie powoduje chorób, jednak silnie uzależnia, przez co każdy wyrób nikotynowy jest szkodliwy i obarczony ryzkiem dla zdrowia. Przy czym stopień szkodliwości i ryzyka jest być różny dla poszczególnych wyrobów: najbardziej toksyczne są produkty spalające tytoń (papierosy), a znacznie mniej te, w których proces spalania został wyeliminowany (podgrzewacze tytoniu, e-papierosy czy popularny w Skandynawii snus). Ponieważ jednak nie da się ryzyka wyeliminować całkowicie, najlepszym rozwiązaniem dla palacza jest natychmiastowe i całkowite zerwanie z nałogiem nikotynowym.

Walka z epidemią papierosową

Oczywiście, jak z każdym nałogiem łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Z pewnością pomóc w tym mają założenia Ramowej Konwencji WHO o Ograniczaniu Użycia Tytoniu z 2003 roku, wśród których są: zakazy reklam zawierających go produktów, zwiększanie podatków na tytoń, ograniczanie i wprowadzanie zakazu palenia w wielu miejscach czy nakładanie na producentów papierosów obowiązku publikowania ostrzeżeń zdrowotnych na paczkach. Czy są jednak skuteczne, skoro pali co siódmy mieszkaniec naszej planety? Przeanalizował to BMJ (dawniej British Medical Journal) i nie stwierdził istotnej zmiany w tempie zmniejszania się globalnej konsumpcji papierosów po przyjęciu wspomnianej konwencji. Jak więc realnie walczyć z epidemią papierosową?

Dotychczasowe doświadczenia pozwalają wyróżnić dwie strategie walki z papierosami w obszarze polityki zdrowotnej: „endgame” i „harm reduction”. Pierwsza polega na całkowitej eliminacji produktów tytoniowych ze społeczeństwa. Określa się ją jako „quit or die” („rzuć lub zgiń”), a jej kluczowym narzędziem jest prohibicyjna polityka, oparta na zakazywaniu wyrobów tytoniowych (przykładem może być zakaz sprzedaży papierosów mentolowych z 20 maja 2020 roku, który objął blisko 4 mln osób palących dotychczas te wyroby w Polsce).

Druga strategia, określana jako „quit or try” („rzuć lub spróbuj rzucić”), polega na redukcji szkód związanych z paleniem tytoniu w sytuacji, gdy nie da się już zmniejszyć liczby palących żadnymi innymi dostępnymi metodami. Papierosy zastępuje się więc produktem o mniejszej toksyczności, ale tylko w sytuacji, gdy palacz nie odpowiada na leczenie farmakologiczne. W przypadku tej metody istotne znaczenie mają alternatywne wyroby dla palaczy, czyli tzw. „produkty bezdymne”, do których zalicza się wystandaryzowane e-papierosy oraz podgrzewacze tytoniu. Te ostatnie, w ocenie międzynarodowych agend rządowych, jak np.: FDA w Stanach Zjednoczonych, RIVM w Niderlandach, BfR w Niemczech, PHE w Wielkiej Brytanii, CSS/HG w Belgii czy NIPH w Japonii, mogą być potencjalnie mniej szkodliwe dla palaczy niż dalsze palenie papierosów. Dlaczego? Bo dostarczają wprawdzie nikotynę do organizmu osoby uzależnionej, ale z pominięciem najbardziej szkodliwego dla palaczy dymu papierosowego.

Redukcja strat

Strategia harm reduction ma charakter komplementarny i uzupełniający wobec dotychczasowych polityk kontroli branży tytoniowej i walki z nałogiem nikotynowym. Stosuje się ją w sytuacji wyczerpania systemowych narzędzi pozwalających na zmniejszenie liczby palących, to jest: nieskuteczności porad lekarskich (5xP), poradni antynikotynowych, nikotynowych terapii zastępczych (m.in. plastrów, gum i sprayów z nikotyną) oraz fiaska leczenia farmakologicznego. Na świecie programy redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu (tobacco harm reduction) coraz powszechniej uznaje się za szansę na przeobrażenie krajobrazu zdrowia publicznego. Są coraz popularniejsze w krajach rozwiniętych i wdrażają je takie państwa jak: USA, Wielka Brytania czy Japonia.

W Polsce po raz pierwszy termin „redukcji szkód” pojawił się w Narodowym Programie Zdrowia na lata 1996-2005. Polska była jednym z pierwszych państw-pionierów Wuropy Wschodniej, które podjęły ten temat w swojej polityce zdrowotnej. Obecnie strategię redukcji szkód rekomenduje Krajowe Biuro Do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Z niewiadomych jednak względów nie stosuje się jej w leczeniu nikotynizmu. Na uwagę zasługuję przy tym fakt, że Polscy palacze mają do dyspozycji zaledwie kilka poradni antynikotynowych w kraju.

Jakie produkty alternatywne dla tradycyjnych papierosów są dostępne na polskim rynku? Najdokładniej przebadanymi dzisiaj medycznie produktem bezdymnym są podgrzewacze tytoniu IQOS. Nie zachodzi w nich proces spalania tytoniu, przez co zamiast dymu powstaje aerozol z nikotyną. Znajduje się w nim około 530 substancji. W porównaniu z papierosem, poziomy stężeń substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych są w nim mniejsze średnio o 95 proc. Natomiast papierosy elektroniczne podgrzewają płyny (liquidy) najczęściej zawierające nikotynę. W efekcie zamiast dymu, powstają w nich obfite kłęby pary, którymi inhaluje się użytkownik e-papierosa. Na rynku dostępne są dwa rodzaje e-papierosów: na kapsułki z płynem (system zamknięty) i ze zbiornikiem na płyn (system otwarty). Z uwagi na różnorodność zarówno urządzeń, jak i dostępnych płynów, nie wszystkie e-papierosy zostały przebadane medycznie i pod kątem bezpieczeństwa.

Światowy Dzień Rzucenia Palenia – jak to się zaczęło?

Światowy Dzień Rzucania Palenia to najstarsza międzynarodowa inicjatywa uświadamiająca palaczom negatywne skutki palenia papierosów. Zainicjował ją w latach 70-tych XX w. amerykański dziennikarz Lynn Smith, który w ramach kampanii społecznej „Don’t Smoke Days” zachęcał palaczy do odstawienia papierosa chociaż na jeden dzień. Nagrodą miało być zdjęcie na okładce lokalnej gazety „Monticello Times” w Minessocie. Ostatecznie na okładkę trafiło 300 osób, a inicjatywa szybko zyskała rozgłos w całych Stanach Zjednoczonych, stając się przyczynkiem do nowego święta w kalendarzu „Great American Smokeout”.

Czytaj też:
Akcyza na wkłady z płynem do e-papierosów do zmiany?

Źródło: Wprost
 3
  • IQOS to fajna alternatywa dla tych co nie mogą rzucic całkiem nikotyny, to działa
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jak ktoś nie może rzucić to ma przynajmniej zdrowszą alternatywę w postaci iqosa
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Jak ktoś nie może rzucić to ma przynajmniej zdrowsza alternatywę w postaci iqosa, super!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0

        Czytaj także