Zabójcze łóżka

Zabójcze łóżka

Dodano: 
Choć solaria mają już za sobą czasy świetności, wciąż rośnie liczba nowotworów skóry. Szczególnie wśród dzieci, które opalają się na przykład przed komunią.

Pierwszy szczyt sezonu na solaria przypada w maju. Opalone mają być matki, babki i chrzestne, ale przede wszystkim dzieci, które przystąpią do pierwszej komunii. W wielu polskich miejscowościach wytworne tiule sukien i sztuczne perły wianków zastąpiły skromne jednakowe alby, ale moda na śniadą skórę trzyma się mocno. A najwytrwalsze matki pracują na nią już od kwietnia. Ania z podwarszawskiego Piaseczna na solarium chodzi od marca. Ma dosyć bladą cerę i mama powoli przyzwyczaja jej skórę do opalenizny. Właścicielka solarium nie ma nic przeciwko temu, jest znajomą mamy Ani.

MOCNIEJSZE NIŻ SŁOŃCE

Obie – i mama, i właścicielka solarium – słyszały, że solarium jest szkodliwe. – Ale przecież raz w życiu, przed komunią nie zaszkodzi. Poza tym, jak moja córka będzie wyglądać na tle innych, pięknie opalonych dziewczynek? – tłumaczy mi mama Ani. Sama z solarium korzysta już od ponad 10 lat i zapewnia, że jest zdrowa jak rydz. – Wciąż nie brakuje rodziców, którzy nie tylko nie zabraniają, ale zezwalają dzieciom na korzystanie z solarium. A czerniak, rzadki wśród dzieci, jest dziś częstszy niż jeszcze kilkanaście lat temu – ubolewa prof. Alicja Chybicka, onkolog i hematolog dziecięcy, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i senator PO. – Tym ważniejsze, by jak najszybciej wprowadzić ustawowy zakaz korzystania z solariów dla osób poniżej 18. roku życia – dodaje profesor, która opiniowała poselski projekt Ustawy o zasadach korzystania małoletnich z solariów. Projekt zakłada, że na każde skorzystanie z solarium będzie musiał się zgodzić rodzic dziecka, a właściciel urządzenia będzie musiał poinformować go o szkodliwych skutkach promieniowania UV emitowanego przez lampy.

– Jest ono kilka razy mocniejsze i bardziej szkodliwe niż słoneczne, a młoda skóra jest szczególnie podatna na uszkodzenia – przestrzega prof. Piotr Rutkowski, szef Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków stołecznego Centrum Onkologii. I dodaje, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) dawno uznała solaria za jeden z głównych karcynogenów. – Dlatego wzorem amerykańskiej Agencji Żywienia i Leków (Food and Drug Administration) dobrze by było wprowadzić obowiązek umieszczania na solariach informacji ostrzegających o ich szkodliwości, tak jak na paczkach papierosów – uważa prof. Rutkowski.

DZIURA W NOSIE, NADŻERKA W OKU

Według badań z 2008 r. każda sesja w solarium podnosi ryzyko wystąpienia czerniaka skóry o 1,8 proc. Takie opalanie jest najbardziej szkodliwe dla osób przed 35. rokiem życia, zwiększając ryzyko zachorowania na nowotwory skóry nawet o 75 proc. w porównaniu z osobami, które z łóżka opalającego nigdy nie korzystały. Zgodnie z Krajowym Rejestrem Nowotworów w 2010 r. zachorowało prawie 1200 mężczyzn i 1350 kobiet, prawie trzy razy więcej niż 30 lat temu. Przy czym choruje dwa razy więcej młodych mężczyzn i kobiet (w wieku od 20 do 44 lat) niż w latach 80. ubiegłego wieku. Ocenia się, że w Polsce co roku na czerniaka choruje 5 tys. osób, a ta liczba co osiem lat się podwaja. – Kiedyś występował głównie u ludzi w wieku podeszłym. Teraz jego występowanie rośnie we wszystkich grupach wiekowych i jest najczęstszym nowotworem złośliwym u kobiet poniżej 30. roku życia – dodaje prof. Rutkowski, jeden z inicjatorów ustawy. Wolałby, aby zapis całkowicie zakazywał nieletnim opalania w solarium, a najlepiej by w ogóle zakazywał korzystania z tych urządzeń, jak to się dzieje w Nowej Południowej Walii w Australii czy w Brazylii. Wymóg każdorazowej zgody rodziców uważa za niezbędne minimum.

Ale solarium powoduje nie tylko czerniaka. – Zwiększa też ryzyko wystąpienia innych nowotworów skóry: kolczysto- i podstawnokomórkowych. Młode dziewczyny nie zdają sobie sprawy, że mogą sobie zafundować dziurę w nosie czy nadżerkę w kąciku ust – mówi prof. Joanna Maj, konsultant krajowa w dziedzinie dermatologii i wenerologii.

Całkowity zakaz korzystania z solariów satysfakcjonowałby też prof. Chybicką: – Bo choć matki są dziś o wiele bardziej uświadomione niż kiedyś i nie ma chyba takiej, która by nie wiedziała, że dziecka do pierwszego roku życia w ogóle nie można wystawiać na słońce, w przypadku dzieci starszych są już mniej restrykcyjne. Nadal zdarzają się w mojej klinice przypadki młodych dziewcząt, które czerniaka nabawiły się m.in. na solarium – mówi. O zaostrzenie projektu poselskiego wniósł także rzecznik praw dziecka Marek Michalak. – Regułę kumulowania się skutków korzystania z łóżka opalającego potwierdziła m.in. analiza danych zebranych w 18 różnych krajach Europy w projekcie WHO Globocan 2008 – słyszymy w biurze rzecznika.

Ksiądz w parafii Ani, która zaczęła się opalać na trzy miesiące przed komunią, też poparłby całkowity zakaz. Nie wierzy, że konieczność wypisywania zgody zniechęci zamożne i przecież wykształcone mamy z grodzonych podwarszawskich osiedli. – Kobiety, które jeszcze kilka lat temu smarowały dzieci kremem z filtrem 80, przed komunią zapominają o jakimkolwiek bezpieczeństwie. Komunia jest jak ślub, ma być solarka, manicure hybrydowy i pasemka. Nawet na pobożne matki nie działają argumenty religijne, że nieskromność nie licuje z dniem przyjęcia ciała Pana Jezusa, to jak miałyby zadziałać argumenty zdrowotne? – ubolewa. Prosi, by nie ujawniać nazwiska ani nazwy parafii. Woli nie narażać się rodzicom. Jego zdaniem kwestię solariów załatwiłyby tylko surowe kary dla rodziców i właścicieli lamp. Zgodnie z projektem ustawy osoba udostępniająca dziecku solarium bez zgody rodziców jest zagrożona karą do 100 tys. zł, ale kontroli spodziewają się tylko zakłady w dużych miastach. Te prowincjonalne – uważają w branży – ktoś przed inspektorami ostrzeże, a na co dzień i tak będą zarabiać na małolatach, którzy na solarium potrafią wydać kieszonkowe. No, może pół, bo dziś minutę opalania można kupić już za kilkadziesiąt groszy, a w dużych miastach zwykła lampa jest za 1-1,5 zł. 2 zł trzeba zapłacić za minutę turbo, która opala szybciej, ale też szybciej uszkadza skórę.

Z ŁÓŻKA NA KOZETKĘ

Zdaniem prof. Alicji Chybickiej dzieci nie są w stanie ocenić zagrożenia ze strony solariów: – Młode dziewczyny chcą ładnie wyglądać i nie myślą o konsekwencjach zdrowotnych. Dlatego musimy myśleć za nie – uważa. Profesor Joanna Maj wskazuje na kolejny problem: uzależnienie od opalania, czyli tanoreksję. – Korzystanie zarówno z łóżek opalających, jak i z innych zabiegów kosmetyki i medycyny estetycznej, może prowadzić do psychodermatoz, które powinien leczyć dermatolog wspólnie z psychiatrą – mówiła prof. Maj podczas zakończonego właśnie kongresu Top Medical Trends, nad którym patronat objął „Wprost”.

Lampy zagrażają nie tylko skórze i psychice. Promieniowanie UV uszkadza także wzrok, szczególnie u dzieci, a te, podobnie jak dorośli, rzadko zakładają na solarium ciemne okulary będące na wyposażeniu łóżek opalających. – Tymczasem brak ochrony przed promieniowaniem UV przyspiesza starzenie się zarówno skóry powiek, jak i powierzchni oka, co zwiększa ryzyko chorób, takich jak zwyrodnienie plamki związane z wiekiem – mówi dr n. med. Anna M. Ambroziak, okulistka, adiunkt na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. I zachęca do noszenia okularów z indeksem E-SPF (Eye Sun Protection Factor – indeks ochrony przeciwsłonecznej oczu) powyżej 25 dla soczewek bezbarwnych i 50 dla przeciwsłonecznych. Z badań TNS wynika, że o istnieniu E-SPF wie zaledwie 23 proc. korzystających z okularów. Stanowczo za mało.

Lepiej jest ze znajomością filtrów słonecznych w kremach. Niemal każdy wie, że na plażę lepiej nie wychodzić bez kremu z filtrem, nawet jeśli chcemy się opalić. I że rak skóry grozi śmiercią. Mimo to w Polsce z powodu czerniaka, we wczesnym stadium całkowicie wyleczalnego, umiera co trzeci chory, podczas gdy w sąsiednich Niemczech– co dziesiąty. Nie chcemy albo nie potrafimy się diagnozować. Specjaliści co sezon zachęcają do oglądania, a najlepiej fotografowania zmian na skórze, a potem porównywania zdjęć z poprzedniego okresu. Łatwo w ten sposób sprawdzić, czy na skórze nie przybywa znamion i czy nie są one nieregularne. Zaniepokoić powinny też zmiany w istniejących już znamionach: asymetria, nierówny brzeg, inna barwa, powiększenie czy uniesienie ich powierzchni powyżej skóry.

CHROŃ SIĘ SAM

Z niepokojącą zmianą warto się zgłosić do dermatologa, tyle że to nie jest takie łatwe. Od stycznia wróciły skierowania do dermatologów, co odwleka wizytę u lekarza potrafiącego posługiwać się dermatoskopem. Co prawda specjaliści z Akademii Czerniaka regularnie szkolą lekarzy rodzinnych, ale szansa, że lekarz pierwszego kontaktu podczas wizyty wyjmie dermatoskop i zacznie skrawek po skrawku oglądać skórę pacjenta, wciąż jest niewielka. Dużo chętniej szkolą się chirurdzy i onkolodzy, ale do nich nadal czeka się tygodniami. Najbezpieczniej więc smarować się kremami z filtrem, a na słońce wychodzić w czapce z daszkiem i koszulce zakrywającej ramiona.

Poseł Alicja Dąbrowska, przewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. onkologii i jedna z inicjatorek ustawy o solariach, ma nadzieję, że zapis będzie obowiązywał od 2016 r. – Jest już w Ministerstwie Zdrowia i wkrótce trafi do Sejmu. Stawiamy sobie za punkt honoru, by przegłosować go do końca kadencji – mówi. A wiceminister zdrowia Igor Radziewicz- -Winnicki, pediatra, uważa, że ustawa powinna zostać bez przeszkód przegłosowana w Sejmie: – W końcu większości posłów powinno zależeć na zdrowiu dzieci. Ale żeby zapobiegać zachorowaniom na nowotwory, powinniśmy przede wszystkim zakazać palenia. To teza niepopularna, ale uważam, że powinna znaleźć się w projekcie kolejnej ustawy, bo zabójcą numer jeden wśród nowotworów w Polsce jest wciąż rak płuc – mówi wiceminister. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 13/2015
Więcej możesz przeczytać w 13/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0