Nici urody

Nici urody

Dodano: 
Nici poprawiają napięcie skóry, działają biostymulująco i są niezastąpionym narzędziem do korekty opadania tkanek – mówi dr Mariusz Kaczorowski

Jest pan uznawany przez pacjentki za jednego z najlepszych specjalistów od nici. Jaki jest sekret pana skuteczności?


Bardzo dziękuję. Do każdej twarzy trzeba podejść indywidualnie, ponieważ każda jest wyjątkowa. Często przed implantacją nici liftingujących wykonuję u pacjentki czy pacjenta nawet kilka innych zabiegów po to, by efekt końcowy był lepszy. Na pierwszym miejscu stawiam bezpieczeństwo zabiegu. Zdarza się, że mówię: „Droga pani, rozumiem pani problem, ale nici liftingujące nie są dla pani. Zastosuję inne rozwiązanie ewentualnie skieruję panią do świetnego chirurga plastycznego”. Nie wykonuję zabiegu podczas pierwszej wizyty, która jest konsultacją mającą wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Implantację nici wykonuję w znieczuleniu, co zwiększa komfort pacjenta podczas zabiegu.

Komu odmówiłby pan zabiegu nićmi?

Nie decyduję się na wykonanie zabiegu tylko u osób, które mają przeciwwskazania do niego albo – w mojej ocenie – stan ich skóry, tkanek czy wiek nie pozwalają na osiągnięcie właściwych efektów.

Jak długo trwa zabieg i jak długo utrzymują się jego efekty?

Wszystko zależy od tego, jaki rodzaj nici wybierzemy, a także od rozległości zabiegu, czyli ilości implantowanych nici. Na pełny zabieg ze znieczuleniem potrzebuję od 30 do 90 minut. Z efektami jest podobnie – zależą od wielu czynników, a utrzymują się od sześciu miesięcy do dwóch, czasami trzech lat.

Jakie zmarszczki można zniwelować za pomocą nici?

Od drobnych zmarszczek, w których wypadku dla poprawy wyglądu wystarczy użyć nici PDO, rewitalizujących, bez haczyków, po średniogłębokie, w których przypadku stosuję nici „uzbrojone” w haczyki. Nici poprawiają napięcie skóry, działają biostymulująco i są niezastąpionym narzędziem do korekty opadania tkanek.

Jakimi nićmi dysponuje medycyna estetyczna i jakich używa pan? Skąd wybór nici PDO? Czy różne obszary twarzy wymagają innego rodzaju nici?

Jest kilka rodzajów nici. Najpopularniejsze wykonane są z polidioksanonu, polikaprolaktonu. Są to nici biowchłanialne, przez co uważane za bezpieczne. Mają różną długość i grubość, mogą być gładkie lub wyposażone w haczyki i stożki. Producenci prześcigają się w ich ulepszaniu. Nici dobieram w zależności od potrzeb danego przypadku, a także od okolicy skóry, którą trzeba poprawić. Przy grubszych niciach polidioksanonowych preferuję te umieszczone w kaniuli, która poprzez nieostre zakończenie powoduje, że tkanki po zabiegu szybciej wracają do formy. Podczas większych zabiegów używam dwóch lub trzech typów nici jednocześnie.

Czy nićmi można zastąpić botoks i wypełniacze?

Przewagą nici nad wypełniaczami jest fakt, że nie dodają objętości, a podciągają tkanki. Nie są jednak lekarstwem na wszystkie mankamenty procesu starzenia i często przed liftingiem nićmi wręcz zaleca się zabieg z toksyny botulinowej, która powoduje „pacyfikację” zbyt silnych mięśni. Tak postępuje się np. z okolicą czoła. Zabiegi kwasem hialuronowym również nie odchodzą na boczny tor. Jeżeli pacjentka czy pacjent decydują się na nici, nierzadko po ich zastosowaniu używam 1-2 ml kwasu hialuronowego do wykończenia dzieła. Można śmiało powiedzieć, że botoks i kwas hialuronowy oraz nici świetnie z sobą współgrają, uzupełniając wzajemnie swoje działania. �

Dr Mariusz Kaczorowski

dyplomowany lekarz medycyny estetycznej, z medycyną estetyczną związany od dziewięciu lat. Członek Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging. Absolwent Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Warszawie. Szkoleniowiec i trener w zakresie nowoczesnych technik medycyny estetycznej. Specjalizuje się w bezoperacyjnych i laserowych korektach defektów estetycznych twarzy i ciała. Współpracownik, konsultant medyczny kilku renomowanych klinik i gabinetów w kraju. Wykonuje zabiegi zapobiegające przedwczesnemu starzeniu się skóry i propaguje profilaktykę przeciwstarzeniową.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2016
Więcej możesz przeczytać w 9/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0