Rak prostaty. Ciągle nie ma leczenia dla polskich pacjentów!

Rak prostaty. Ciągle nie ma leczenia dla polskich pacjentów!

Dodano: 
Emeryt, senior
Emeryt, senior Źródło: Fotolia / JPC-PROD
Choć w Unii Europejskiej liczba zgonów z powodu raka prostaty spadła w ostatnich latach o 7 proc. w Polsce od pięciu lat obserwujemy wzrost śmiertelności o 18 proc. Powody można wymienić chociażby dwa: niechęć do profilaktycznych badań i brak dostępu do najlepszych terapii, gdy nowotwór zostanie już zdiagnozowany.

Każdego roku w Polsce diagnozuje się ponad 11 tys. nowych przypadków zachorowania na raka prostaty i stwierdza 4-4,5 tys. zgonów. Rak gruczołu krokowego jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u mężczyzn. Dlatego tak ważny staje się dostęp do nowoczesnego leczenia. Chorzy na nowotwór gruczołu krokowego apelują o dostęp do nowoczesnych terapii już od dawna. Niestety, w ich sytuacji wciąż nic się nie zmienia.

Taki absurd tylko w Polsce

Dzięki postępowi medycyny nawet chorzy, u których rak prostaty został zdiagnozowany już na etapie choroby zaawansowanej (z przerzutami) lub przerzuty pojawiły się później, mają szasnę na kontrolowanie choroby. Bardzo często stosuje się wówczas leczenie hormonalne (antyandrogenowe). Niestety, po pewnym czasie pojawia się na takie leczenie oporność. Ratunkiem są wówczas leki antyandrogenowe nowej generacji. W Polsce są one dostępne jednak dopiero, gdy pojawią się przerzuty. Oznacza to, że pacjenci dosłownie muszą czekać, aż im się pogorszy.

Takie podejście uderza szczególnie mocno w młodszą grupę pacjentów. 40-latkowie (bo i u coraz młodszych mężczyzn diagnozowany jest rak prostaty) zamiast szybko i skutecznie walczyć z chorobą, muszą niekiedy latami czekać na wdrożenie stosownego leczenia. Oznacza to często szereg zwolnień lekarskich, a przecież mówimy o ludziach w sile wieku. Pod koniec maja pacjenci z „UroConti” wysłali do Ministra Zdrowia apel, w którym postulowali m.in. poszerzenie programu lekowego o możliwość leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem prostaty bez przerzutów. Niestety wciąż nie doczekali się odpowiedzi na swoje postulaty.

Umieraj lub płać

Chorzy apelują także o zniesienie zakazu sekwencyjnego podawania leków. Dziś, jeśli pacjenci leczyli się jednym z leków, który przestał być skuteczny, to w myśl obowiązujących zapisów, nie ma możliwości leczenia innymi lekami, chyba, że sami będą za nie płacić. Koszty terapii niestety przerastają możliwości finansowe większości pacjentów. Takie regulacje są absurdalne, ponieważ dowody pokazują, że zmiana leku może niektórym uratować życie.

‒ Z doniesień naukowych wynika, iż sekwencyjność jest skuteczna dla około 30 proc. chorych. To jedna trzecia całej populacji ‒ mówi Bogusław Olawski.

Wyniki badań pokazały jednak, że znacznie bardziej efektywne jest zastosowanie nowoczesnych leków antyandrogenowych wcześniej: jeszcze zanim pojawią się przerzuty. – W onkologii zależy nam, żeby mieć markery, które wcześniej pokazują, że nowotwór wraca. W raku prostaty takim markerem jest PSA: gdy zaczyna on rosnąć, mimo leczenia obniżającego poziom testosteronu, oznacza to, że choroba będzie wracać. Zastosowanie już na tym etapie nowoczesnych antyandrogenów może nawet o 2 lata opóźnić pojawienie się przerzutów. Już trzy leki mają rejestrację w takim wskazaniu: apalutamid, darolutamid, enzalutamid. Badania wykazały również, że jeśli te leki zastosujemy na tym etapie choroby, gdy nie ma jeszcze przerzutów, to pacjenci żyją dłużej - mówi dr n. med. Iwona Skoneczna, kierownik Oddziału Chemioterapii Szpitala Grochowskiego im. Rafała Marszałka w Warszawie.

Apalutamid został niedawno pozytywnie oceniony przez Radę Przejrzystości Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji; obecnie oczekuje na decyzję ministra zdrowia. Również producent enzalutamidu wystąpił o zmianę w programie lekowym umożliwiającą zastosowanie leczenia na wcześniejszym etapie, zanim pojawią się przerzuty.

Mężczyzno, bądź czujny!

- W odróżnieniu od innych nowotworów urologicznych rak gruczołu krokowego rozwija się bardzo powoli; od pierwszych zmian w komórkach nowotworowych do postaci klinicznej może minąć nawet wiele lat - podkreśla prof. Piotr Chłosta, kierownik Kliniką Urologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie i prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Oprócz wieku głównym czynnikiem ryzyka są geny (jeśli bliscy krewni chorowali na raka prostaty, ryzyko rośnie nawet 11-krotnie). - Zachorowaniu trudno zapobiec, można jednak wcześnie wykryć chorobę. Wtedy jest też szansa na całkowite wyleczenie -dodaje prof. Chłosta, który jednoznacznie zaleca: - Każdy mężczyzna po 40. roku życia powinien iść do urologa, nawet jeśli nie ma żadnych niepokojących objawów. To konieczne, szczególnie, jeśli w rodzinie zdarzały się zachorowania na raka prostaty.

urolodzy zalecają, by każdy mężczyzna po 40. roku życia sprawdził we krwi poziom PSA (antygen swoisty dla gruczołu krokowego) i – niezależnie od wyniku! – poszedł na wizytę kontrolną do urologa. W przypadku występowania raka prostaty w rodzinie w młodym wieku, wizyty u urologa mogą być konieczne nawet co roku.

Podwyższony wynik PSA może świadczyć o raku prostaty, ale może być też spowodowany innymi czynnikami, np. stanem zapalnym. Niestety, wynik mieszczący się w normie nie musi oznaczać braku nowotworu – dlatego konieczna jest wizyta u urologa. Jeśli będzie podejrzewać nowotwór, zaleci wykonanie dodatkowych badań.