Prof. Gil: Polska krajem wysokiego ryzyka chorób serca. Czas to zmienić

Prof. Gil: Polska krajem wysokiego ryzyka chorób serca. Czas to zmienić

Dodano: 
Prof. Robert Gil
Prof. Robert GilŹródło:Dariusz Adam Pańczyk/ Instytut Świadomości
Mężczyźni w Polsce żyją 8 lat krócej niż kobiety. Konieczna jest zmiana stylu życia, ale też upowszechnienie badań profilaktycznych, skuteczniejsze leczenie. Nie musimy umierać przedwcześnie: mówi prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

Katarzyna Pinkosz, Wprost: Polacy umierają zbyt wcześnie z powodu chorób serca; wciąż żyją krócej niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Czy dekalog potrzeb polskiej kardiologii, przygotowany przez Pana, ma szansę to zmienić?

Prof. Robert Gil: Muszę powiedzieć, że czas się zmienia, trzeba przeorganizowywać swoje działania, by realizować cele. Mój dekalog był pewnego rodzaju przedłużeniem dekalogu stworzonego przez prof. Przemysława Mitkowskiego. Nasz dekalog cały czas jest aktualny. Jedyną rzecz, którą dziś bym zrobił, to zmieniłbym nieco środek ciężkości: być może kolejność punktów mogłaby się zmienić, błędnym jednak byłoby myślenie, że kolejność punktów dekalogu ma się wiązać z kolejnością ich realizacji.

Nie ma jednej przyczyny nadumieralności Polaków: jest wiele przyczyn, dla których zwłaszcza mężczyźni w Polsce żyją krócej – bo różnica między mężczyznami a kobietami to w Polsce nawet 8 lat; długość życia kobiet prawie mieści się w średniej europejskiej. Dlaczego więc kobiety mogą żyć dłużej, a mężczyźni nie?

Właśnie: skąd taka nadumieralność mężczyzn?

Nie mam dziś gotowej odpowiedzi na to pytanie. Tak jak mówimy o wielochorobowości w Polsce, tak musimy też mówić o wieloprzyczynowości zwiększonej umieralności czy wręcz nadumieralności mężczyzn.

Oczywistością jest prewencja: zarówno pierwotna, jak i wtórna. W przypadku wtórnej prewencji – popatrzmy na odsetek pacjentów po ostrych zespołach wieńcowych, którzy realizują program KOS Zawał: to mniej niż 40 proc., choć wiemy, że udział w programie oznacza wydłużenie życia i poprawę jakości. Tak więc Polacy – z różnych powodów – nie korzystają z programu, który ma wydłuża życie. To trzeba zmienić.

Kolejne słabe punkty to rehabilitacja kardiologiczna i neurologiczna, a także mała efektywność leczenia po ostrych interwencjach sercowo-naczyniowych. Nikły procent pacjentów przyjmuje leki obniżające w sposób zadowalający stężenie cholesterolu (a jest to ewidentny sposób wydłużenia życia). Nie osiągamy docelowych wartości LDL. Jedną z przyczyn są ograniczenia w możliwości stosowania tych najbardziej skutecznych leków, jakimi są inhibitory PCSK9 czy inklisiran w programie B.101. Powoli to się zmienia, co bardzo cieszy. Faktem jest jednak, że nasz system jest ułomny ze względu na strach przed zbyt dużymi kosztami leczenia. Dlatego tworzymy „polskie” normy stosowania nowoczesnych leków w ramach programu. To była jedna z przyczyn mojego hasła wyborczego „polska kardiologia, normy europejskie”.

A pierwotna prewencja? Wstyd się przyznać, jak wygląda. Czym skorupka na za młodu nasiąknie, tym na starość trąci: jeśli dziecko nie nauczy się, co jest zdrowe, co może wpłynąć na jego długość i jakość życia, to bardzo trudno nauczyć tego dorosłego.

Warto też zwrócić uwagę na analizy zdrowia już u dzieci, by „wychwycić” dzieci z rodzin mających duże obciążenie kardiologiczne, mające największą skłonność do zawału serca, udaru, kardiomiopatii. Konieczne jest też stworzenie systemu leczenia pacjentów ze wstrząsem kardiogennym i nagłym zatrzymaniem krążenia. Ten system w Polsce nie istnieje – mamy najgorsze w Europie wyniki leczenia wstrząsu kardiogennego. Skuteczność ich leczenia w ostatnich 8 latach w Polsce się nie poprawiła. Do tego trzeba dołożyć jeszcze „dług zdrowotny”, który wiąże się z przebyciem COVID-19, oraz duże ograniczenie przez ponad rok możliwości badań profilaktycznych. Widzimy, że obecnie także coraz młodsi pacjenci zaczynają mieć problemy kardiologiczne – pytanie, czy to efekt przebycia COVID-19, czy m.in. efekt złych zwyczajów nabytych w trakcie pandemii: mało ruchu, spożywanie niezdrowej żywności. Zwróćmy uwagę na to, jak wiele osób w czasie pandemii zwiększyło masę ciała.

Trudno powiedzieć, które z tych elementów są najważniejsze, trzeba myśleć o wszystkich. Rozsądne państwo, które chce mieć zdrowych obywateli, żyjących długo, musi temu przeciwdziałać.

Jakie dziś widziałby Pan najważniejsze priorytety – po kilku miesiącach pełnienia funkcji prezesa PTK?

Podjąłem się wielu wyzwań, powoli staram się je realizować. Muszę powiedzieć, że wszystko trwa dłużej, niż mi się wydawało, jeśli mówimy o kolegialnym zarządzaniu polską kardiologią. Wiem jednak, że trzeba słuchać ludzi, przekonywać do swoich racji, bo tylko wtedy zmiany mogą zostać zaakceptowane.

Wiele rzeczy powoli jest realizowanych: wyceny procedur mają być zmienione; widzimy zrozumienie, że to jest konieczne. W kwestii refundacji leków i nowych urządzeń medycznych też czujemy dobrą atmosferę. Widzimy wiele zmian, liczymy, że pojawią się kolejne – zarówno nowe leki w chorobach kardiologicznych populacyjnych, jak i w chorobach rzadkich. Ważne jest pełne uruchomienie i kolegialne zarządzanie Narodowym Programem Chorób Układu Krążenia. Zależy nam na liberalizacji programów lekowych. Widzimy jednak, że już wiele się zmienia.

Zawiesiła się tylko kwestia umiejętności kardiologów, dotycząca możliwości wykonywania analizy obrazów rezonansu magnetycznego i TK w kardiologii. Jeśli chodzi o program leczenia wstrząsu kardiogennego, to są stworzone grupy robocze, jest nadzieja, że jesienią podczas kongresu PTK będziemy mogli ogłosić ten program i pilotażowo rozpocząć, by pokazać NFZ i MZ, że trzeba ten problem podjąć. Największą obawę mam, jeśli chodzi o poradnie genetyczne. Ośrodki, które zajmują się genetyką, do niedawna w ogóle nie brały pod uwagę kardiologii; zajmowano się głównie onkologią i chorobami rzadkimi. Tu konieczna jest zmiana. Muszę powiedzieć, że ostatnie miesiące były bardzo pracowite, jednak już z pewnymi sukcesami.

Rok 2024 to będzie też rok, w którym dużo się będzie mówić o kardiologii dziecięcej?

Idea „kardiologii dla pokoleń” jest mi bliska sercu, a w niej jest też bardzo ważne zdrowie dzieci. Dr Maria Miszczak-Knecht, krajowa konsultant w dziedzinie kardiologii dziecięcej, zwróciła mi uwagę na szczupłość kadr kardiologów dziecięcych, na ograniczoną liczbę kardiochirurgów dziecięcych. Nie wszystkie zabiegi kardiochirurgiczne są wykonywane w Polsce; nie tylko dlatego że nie można ich wykonać, ale również rodzice, stymulowani przez podmioty zewnętrzne, często zbierają pieniądze na wykonanie operacji poza Polską. Będziemy starali się działać wspólnie, by zmienić sytuację również w kardiologii dziecięcej – oczywiście liczymy tu na pomoc środowiska kardiologów dziecięcych.

DEKALOG POLSKIEJ KARDIOLOGII NA LATA 2023-2025

  1. Pełne uruchomienie Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia w całym kraju, a także jego przejrzyste i kolegialne zarządzanie.
  2. Urealnienie wycen procedur w zakresie kardiologii, zwłaszcza w kardiologii interwencyjnej.
  3. Szybka refundacja procedur o uznanych korzyściach w poprawie rokowania pacjentów.
  4. Stworzenie szybkiej ścieżki refundacji nowych wyrobów medycznych oraz technologii lekowych, znacznie poprawiających skuteczność terapii.
  5. Przyjęcie kryteriów włączenia do Programu NFZ leczenia hipercholesterolemii w oparciu o wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz połączenie go z programem KOS-zawał.
  6. Stworzenie systemu umożliwiającego kardiologom szkolenie i nabywanie kompetencji w wykonywaniu i samodzielnym ocenianiu badań tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego w zakresie układu sercowo-naczyniowego.
  7. Stworzenie Narodowego Programu Leczenia Chorych ze Wstrząsem Kardiogennym oraz po Nagłym Zatrzymaniu Krążenia.
  8. Stworzenie systemu diagnostyki genetycznej na potrzeby kardiologii w Polsce.
  9. Wspieranie potrzeb oraz intensyfikacja rozwoju kardiologii dziecięcej.
  10. Usprawnienie funkcjonowania PTK poprzez nowe struktury oraz demokratyczne zmiany statutowe.