Polem magnetycznym w chorobę, czyli o zastosowaniu zmiennych pól magnetycznych w medycynie

Polem magnetycznym w chorobę, czyli o zastosowaniu zmiennych pól magnetycznych w medycynie

Dodano: 
Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń
Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń Źródło: Materiały prasowe
Leczenie przewlekłego bólu wywołanego zwyrodnieniami, poprawa funkcjonowania ludzi po udarze, pacjentów z chorobą Parkinsona czy z demencją - to tylko niektóre medyczne zastosowania zmiennych pól magnetycznych. Mówi o nich prof. Aleksander Sieroń, członek Królewskiego Towarzystwa Medycznego w Londynie.

Panie Profesorze, wśród Pana licznych specjalizacji jest medycyna fizykalna. Skąd zainteresowanie tą mało spopularyzowaną dziedziną medycyny?

Medycyna fizykalna jest czymś, co w dzisiejszym świecie jest naprawdę ogromnym przebojem. My, lekarze specjaliści, wiemy, że dzięki medycynie fizykalnej możemy zrobić więcej, niż tylko przepisując leki. Jej metody dają znakomite rezultaty i sprawiają wiele dobrego.

Niedawny przykład – dramaty, które się rozegrały w dwóch kopalniach na Śląsku. Poparzeni górnicy trafili do komór hiperbarycznych, które są również metodą medycyny fizykalnej.

Jak to się stało, że zaczął pan badać wpływ pola magnetycznego na organizm człowieka? Skąd się wzięło to zainteresowanie?

Jestem nie tylko absolwentem medycyny, profesorem medycyny, ale również absolwentem politechniki, honorowym profesorem Politechniki Śląskiej, doktorem honoris causa Politechniki Śląskiej i doktorem z zakresu medycyny.

Studiując na Politechnice Śląskiej, doszedłem do wniosku, że wiedza, jak działa pole elektromagnetyczne na organizm człowieka jest skromna, więc postanowiłem ją poszerzyć. Myślałem, że uda mi się to zrobić tylko dzięki literaturze, ale zobaczyłem, że dobrą drogą są studia medyczne. Rozpocząłem je, skończyłem, jako klinicysta zostałem kardiologiem, angiologiem, internistą, ale medycyna fizykalna cały czas znajdowała się w kręgu moich zainteresowań.

Dzięki temu, że dobrała się trójka profesorów – prof. dr. hab. Feliks Jaroszyk, który jest fizykiem, profesor Janusz Paluszak - fizjolog, i moja osoba, klinicysta, powstał system umożliwiający nowoczesne zastosowanie pól magnetycznych w klasycznej medycynie.

Badając możliwości wykorzystania pola elektromagnetycznego, obserwuję je w codziennej medycynie. Są one ogromne.

Fantastyczne możliwości, czyli jakie? Co mogą „zdziałać” zmienne pola magnetyczne?

Na przykład umożliwiają części pacjentów rezygnację z niesterydowych leków przeciwzapalnych, które działają przeciwbólowo i przeciwzapalnie. Magnetostymulacja z jonowym rezonansem pozwala na uzyskanie wielu dobrych rezultatów. Do głównych należy efekt przeciwbólowy. To bardzo ważne dla wielu chorych, ponieważ po przekroczeniu wieku 30-40 lat rozpoczynają się powodujące ból procesy zwyrodnieniowe w kręgosłupie, ale również w innych częściach naszego ciała. Tak więc możliwości terapii mamy dwie, a jedna to tzw. niesterydowe leki przeciwzapalne (NLPZ), powszechnie reklamowane.

Długotrwałe zażywane NLPZ może jednak powodować – mówiąc kolokwialnie – kłopoty z przewodem pokarmowym i nie tylko. Miałam taki przypadek w rodzinie u osoby z chorobą zwyrodnieniową kręgosłupa…

Komórki okładzinowe żołądka są wrażliwe na NLPZ. U części pacjentów może dochodzić do krwawienia, a nawet ostrego, krwawiącego wrzodu żołądka. Poza tym leki uważane za „łagodne dla żołądka” wcale nie są tak łagodne, jeśli się przekracza określoną dawkę.

Co więcej, przyjmowanie NLPZ może prowadzić do nadciśnienia, które jest schorzeniem dającym odległe w czasie powikłania. To bardzo poważne problemy.

Czy zatem zmienne pola magnetyczne mogą pomóc pacjentom np. ze zwyrodnieniem kręgosłupa, czyli osobom takim jak ja, które większość życia spędzają na siedząco?

Takie są wyniki moich badań. Zwłaszcza z przewlekłymi bólami spowodowanymi zmianami związanymi z wiekiem, czyli patologiami układu kostno-stawowego. Alternatywą dla NLPZ mogłyby być zmienne pola elektromagnetyczne.

Jako ciekawostkę powiem, że w porównaniu z morfiną, czyli głównym czynnikiem farmakologicznym, efekt przeciwbólowy jest porównywalny. Badania porównawcze z morfiną były przeprowadzane na zwierzętach. Działanie przeciwbólowe zmiennych pól magnetycznych na zwierzętach utrzymywało się nawet dłużej niż po podaniu morfiny.

Z moich badań wynika, że efekty pozytywnego działania zmiennych pól elektromagnetycznych są też osiągane w innych chorobach.

Na przykład jakich?

W chorobie Parkinsona. Zauważyłem, że po zastosowaniu magnetostymulacji choroba Parkinsona łagodnieje. Ale wiara naukowca w to, że choroba łagodnieje, kiedy pacjenci mówią: „Panie profesorze, jest mi lepiej”, nie wystarcza. Udało mi się we współpracy z kolegami ze Stanów Zjednoczonych doprowadzić do przebadania zwierząt z zaindukowaną chorobą Parkinsona. Rezultat był pozytywny: okazało się, że po zastosowaniu zmiennych pól elektromagnetycznych ulegają złagodzeniu patologie, które występują w chorobie Parkinsona. Wyniki opublikowaliśmy w prestiżowym czasopiśmie medycznym.

W jakich schorzeniach prowadził Pan jeszcze badania nad zastosowaniem zmiennych pól magnetycznych?

Zauważyłem również, że u pacjentów po udarach mózgowych zastosowanie zmiennych pól magnetycznych przynosi czasem korzyści. W udarze mózgowym część komórek mózgu ulega uszkodzeniu, a część zniszczeniu. W mojej ocenie po zastosowaniu magnetostymulacji może dochodzić do poprawy przewodzenia w tych włóknach nerwowych, które zostały uszkodzone. Ale znowu wiara lekarza nie wystarczy.

Przeprowadziliśmy badania, które polegały na tym, że przez podanie formaliny do stawu biodrowego uszkadzaliśmy nerw kulszowy u szczurów i stosowaliśmy magnetostymulację. Okazało się, że po poddaniu działaniu pól regeneracja nerwu występowała szybciej. Na ten temat opublikowaliśmy dwie prace w Stanach Zjednoczonych. Wniosek: magnetostymulacja może dać ludziom po udarze szansę na poprawę sprawności neuromotorycznej.

Czy oprócz uszkodzeń nerwów jest jeszcze inne zastosowanie pól magnetycznych?

Kolejna rzecz – zupełnie fascynująca – to leczenie oparzeń. U pacjenta z oparzeniem wdrożenie tej terapii poprawia rokowanie.

Dalej: trudno gojące się lub przewlekłe rany to schorzenie, którego leczenie jest w Polsce problemem. W Polsce mamy jedną z największych - jeśli nie największą w Europie - liczbę amputacji kończyn.

Spowodowanych stopą cukrzycową?

Przede wszystkim stopą cukrzycową, ale też miażdżycą kończyn dolnych i zespołem zatorowo-zakrzepowym, powikłaniami pożylakowymi, które są dramatem coraz większej liczby osób prowadzących siedzący tryb życia. Oceniam liczbę potencjalnych pacjentów z takimi trudno gojącymi się ranami kończyn w Polsce na 250 tys.

I jakie leczenie Pan stosuje, żeby zapobiec amputacji?

Wprowadziłem leczenie skojarzone, które łączy w sobie terapię hiperbarią, laserem oraz zmiennymi polami magnetycznymi.

Ci pacjenci, którzy trafiają do mnie, oprócz tego, że mają rany, skarżą się często na silny ból. Okazuje się, że niekiedy już nawet po 3-4 dniach stosowania zmiennych pól magnetycznych ból się zmniejsza, a nawet znika.

Czy zmienne pola magnetyczne znajdują zastosowanie w stomatologii…

Te badania robiłem nie ja, ale moja znakomita koleżanka, pani profesor Krystyna Opalko. Udowodniła, że tam, gdzie występują zmiany zanikowe w obrębie kośćca, zastosowanie magnetostymulacji poprawia kostnienie i zmniejsza szanse na to, że pacjent będzie skazany na ekstrakcję zęba i implanty. Wydaliśmy nawet książkę „Zmienne pola magnetyczne w stomatologii i okulistyce”. Pani profesor Lidia Puchalska-Niedbał badała zmiany w narządzie wzroku o charakterze cukrzycowym i wykazała, że efekty zastosowania zmiennych pól magnetycznych w cukrzycy obejmującej narząd wzroku, są pozytywne.

Gdzie jeszcze można zaobserwować korzystne działanie pól? Jakie jeszcze zastosowania znajdują w medycynie?

Pani pytanie jest typowym pytaniem dziennikarza – ale tak naprawdę w podtekście pani pyta o to, dlaczego to jest korzystne.

No właśnie, dlaczego?

Pola magnetyczne blokują jony wapnia odpowiedzialne w pewnym sensie za odczuwanie bólu. Innymi słowy: blokują mechanizm powstawania bólu i poprawiają przepływ jonów przez bariery komórkowe. Często migrenowe bóle głowy ustępują po zastosowaniu zmiennych pól magnetycznych.

Jest jeszcze jedno schorzenie, o którym powinienem powiedzieć, ponieważ uważam, że to jeden z większych moich sukcesów. Istnieje coś takiego jak choroba zrostowa – ona również wiąże się z bólem. Dotyczy sporej liczby pacjentów, zwłaszcza kobiet, które po różnych zabiegach w obrębie przewodu pokarmowego albo po operacjach ginekologicznych mają zrosty. Powstają one między ścianą otrzewnej, a jelitem i są zbudowane z łącznotkankowej struktury tak mocnej, że można na niej podnieść fortepian!

A teraz proszę sobie wyobrazić, że coś ściany brzucha na siłę ciągnie. To jelita, które muszą pracować, bo żeby masa pokarmowa ulegała trawieniu, musi się poruszać i przesuwać. Proszę sobie wyobrazić, jak wielki jest wtedy ból. Przebadałem ten ból w skali VAS (Visual Analogue Scale), gdzie 10 to ból nie do wytrzymania. Po zastosowaniu magnetoterapii w badanej grupie były osoby, u których ten poziom bólu obniżył się z dziesięciu do dwóch, trzech, czterech, natomiast u jednej osoby nawet do zera.

Zrosty może pokonać nóż chirurga. Zmienne pola magnetyczne dają efekt alternatywny do chirurgii. Po zabiegu chirurgicznym zwykle jednak po kilku tygodniach następuje „replay”, czyli nawrót dolegliwości. Po magnetoterapii zrosty pozostają, ale stają się bardziej elastyczne.

Walka z bólem jest istotą. Zalecenie WHO mówi, że pacjent nie powinien cierpieć i że każdy ma prawo do leczenia bólu.

Wyroby medyczne do fizykoterapii

Z literatury wynika, że zmienne pola magnetyczne mogą służyć także do rozluźnienia i relaksacji

Przeprowadzaliśmy badania na dużej grupie pacjentów, głównie pytaliśmy o ból, gojenie, ale w kwestionariuszu była jeszcze rubryka: inne. 80 proc. pacjentów podawało, że zabiegi mają działanie rozluźniające, że lepiej się zasypia. Widać z tych badań, że dobrostan chorych się poprawia.

Mówi się również o działaniu immunokorekcyjnym pól magnetycznych.

Badania były prowadzone u pacjentów z RZS, czyli reumatoidalnym zapaleniem stawów – to jedna z głównych chorób układowych tkanki łącznej, w których istotnym czynnikiem jest ból. Badający ten problem moi koledzy stwierdzili, że występuje działanie immunokorekcyjne, które zostało potwierdzone w badaniach laboratoryjnych.

Czy w Pańskiej praktyce były jakieś przypadki zastosowania magnetostymulacji, których efekty zadziwiły nawet Pana jako lekarza?

Tak, to pacjenci po udarach mózgowych. Jednak moim prawdziwym sukcesem jest pewien chłopak - niechodzący, nieruszający się i niemówiący. Jako 18-latek poszedł z dziadkiem do lasu po choinkę. Przewróciło się na niego drzewo i został po urazie z połową mózgu. Rodzinie, która zwróciła się do mnie o pomoc, powiedziałem, że warunkiem leczenia jest posiadanie urządzenia do magnetostymulacji na stałe.

Dziś, po niemal trzyletnim leczeniu, chłopak nadal nie potrafi mówić – bo ośrodki mowy w mózgu zostały zniszczone, ale potrafi wyrażać swoje emocje, reagować, ruchami pokazywać, kogo lubi, a kogo nie. Potrafi nawet wykonać niewielkie czynności wokół siebie. Jest to dla mnie nieprawdopodobny sukces.

Dlaczego? Być może poprawiło się przewodzenie w uszkodzonych, a niezniszczonych neuronach. Nowych neuronów niestety nie potrafimy wytworzyć, ale prawdopodobnie uszkodzone możemy częściowo poprawić.

Prawdopodobnie jesienią nadejdzie kolejna fala pandemii. Na razie tysiące osób cierpią na powikłania pocovidowe. Czy u pacjentów po COVID-19 zmienne pola magnetyczne przyniosłyby również dobre efekty?

Pacjenci pocovidowi to cała grupa ludzi, która idealnie nadawałaby się do stosowania pól. Myślę, że byłoby to dobre wskazanie. Rehabilitacja pocovidowa została już jednak, jak pani wie, zlikwidowana. Pozostają zabiegi w domu – i to jest właśnie szansa dla tych pacjentów.

Pomysł wprowadzenia medycyny fizykalnej do domu pacjenta być może pomógłby rozwiązać wiele problemów z dostępnością do zabiegów i poprawą skuteczności leczenia i rehabilitacji. Pana zdaniem jest dobry?

To byłby świetny pomysł, przeprowadzenie tego byłoby bardzo korzystne. Najlepiej, żeby odbywało się to tak, jak to się dzieje z wózkami inwalidzkimi czy łóżkami – żeby aparaty były wypożyczane, bo nie każdego stać na kupno, zwłaszcza mam na myśli osoby starsze.

Czy magnetostymulacja znalazła miejsce w systemie ochrony zdrowia, czy na badaniach nad tą metodą się skończyło?

Jest w systemie, Fundusz daje pewne dofinansowanie tej metody.

Dużo ludzi się na tym zna? Dlaczego to wszystko, czyli wiedza o pozytywnych efektach uzyskiwanych w wielu chorobach, nie przebiła się do powszechnej świadomości?

Wiedza o pozytywnych efektach trafia raczej do fizjoterapeutów niż do lekarzy. Jednak stosowanie zmiennych pól magnetycznych, magnetostymulacji i magnetoterapii, wcale nie jest takie rzadkie. Wiem, że zabiegi magnetostymulacji są stosowane na przykład w wielu krajach!

Od czego zacząć? Przecież nie jest tak, że pacjent, którego na przykład „boli w krzyżu”, może na własną rękę „wziąć pola”?

Pamiętajmy, że najpierw zawsze jest potrzebny lekarz. Po ocenie lekarskiej właściwe zastosowanie magnetostymulacji przynosi w wielu przypadkach dobre efekty. Warunek jest jeden: trzeba wiedzieć, co się leczy. Nie jest tak, że można stosować cokolwiek bez wiedzy lekarskiej, bez uprzedniego przebadania.

Klasycznym przykładem są tu bóle kręgosłupa, które wielu z nas ma. Ja też. Byłem kaskaderem i dublerem w filmach i teraz za to płacę.

Jeśli kogoś boli kręgosłup, to nie musi oznaczać, że bóle są spowodowane zwyrodnieniem, ponieważ mogą być wywołane przez np. przerzuty nowotworu gruczołu krokowego czy jajnika.

Czy ma Pan satysfakcję z tego, że magnetostymulacja jest jedną z najlepiej przebadanych metod medycyny fizykalnej?

Jestem bardzo zadowolony. To dla mnie, jako lekarza, daje prawo do leczenia tą metodą. Brak badań i publikacji wyników powinno uniemożliwiać stosowanie jakiejkolwiek metody w medycynie.

Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń dr h.c. Multi
Jako lekarz uzyskał specjalizacje z zakresu chorób wewnętrznych, kardiologii, angiologii, hipertensjologii, balneoklimatologii i medycyny fizykalnej. Tytuł profesora medycyny uzyskał z rąk Prezydenta RP w 1999 roku. Jest także Profesorem Honorowym Politechniki Śląskiej. Tytuł doktora honoris causa nadał mu Narodowy Uniwersytet w Użgorodzie, Ukraina oraz Senat Politechniki Śląskiej.
Jego zagraniczny dorobek naukowy to ponad 100 prac w czasopismach zagranicznych posiadających IF i kilkaset w kraju. Jest redaktorem lub autorem ponad 100 podręczników, monografii i książek z zakresu medycyny. Jest między innymi wiceprzewodniczącym Komitetu Fizyki Medycznej, Radiobiologii i Obrazowania PAN. Jest także członkiem Royal Medical Society UK oraz krajowych i międzynarodowych redakcji czasopism naukowych.


Czytaj też:
Medycyna fizykalna w chorobach infekcyjnych – okiem farmakologa
Czytaj też:
Terapia polem magnetycznym dla dzieci z problemami neurorozwojowymi – nowe możliwości w rehabilitacji




 0

Czytaj także