1. Misogi, czyli mierz się z samym sobą
Misogi to japoński rytuał oczyszczenia, który na Zachodzie przyjął formę ekstremalnych wyzwań w naturze. To antidotum na brak fizycznych zmagań we współczesnym życiu. Chodzi o to, by na przykład każdego roku podjąć wyzwanie znacznie wykraczające poza Twoją sferę komfortu. Powinno być ono „dziwaczne, kreatywne, odjechane, niezwykłe”, takie, w którym „mierzysz się sam ze sobą”. Dodatkowo „musi wymagać zbliżenia się do granic możliwości danej osoby i mieć jasno określony cel”. Autor książki „Moc dyskomfortu” na swoje misogi wybrał 33 dni w surowych warunkach Alaski.
Co zyskujesz? Większą odporność psychiczną, nową perspektywę na życie i poczucie spełnienia.
2. Nie bój się samotności i ciszy
Autor zachęca do rozwijania umiejętności bycia samemu, z dala od wszystkich, bez identyfikowania się z czymkolwiek. Taka kompetencja może być równie ważna, jak nawiązywanie dobrych relacji. Chodzi o to, by wykształcić umiejętność spędzania wartościowego i przyjemnego czasu w samotności: „Uważam, że celem, który wszyscy powinniśmy sobie postawić, jest próba przekształcenia uczucia samotności w poczucie wartościowego odosobnienia”. Ważne okazuje się też przebywanie w ciszy, która jest „bardziej relaksująca niż większość relaksujących produktów, które próbują nam sprzedać marketingowcy”.
Co zyskujesz? Dobrą relację ze sobą. Co więcej, według badań okazjonalna samotność na świeżym powietrzu może być antidotum na stres generowany przez miasto pełne ludzi.
3. Postaw na więcej nudy
„Odkryj nudę na nowo. Najlepiej na zewnątrz” – apeluje Michael Easter! Chodzi o to, że nuda we współczesnym świecie odeszła w niepamięć, bo jest zagłuszana ekranami, czyli „śmieciowym jedzeniem dla umysłu”. Powinniśmy się nauczyć radzić sobie z nudą, a następnie znaleźć sposoby na jej przezwyciężanie, inne niż scrollowanie mediów społecznościowych. Cytowany przez autora James Danckert z University of Waterloo twierdzi, że „nuda nie jest ani dobra, ani zła (…) To, jak na nią reagujesz, może uczynić ją dobrą lub złą”.
Co zyskujesz? Nudzenie się przynosi korzyści niezbędne dla sprawności mózgu, produktywności, zdrowia psychicznego i poczucia sensu. Rozwija również kreatywność.
4. Stosuj naturę jako lek
Autor precyzyjnie podaje dawkę tego leku, odwołując się do rozmaitych badań. Po pierwsze 20 minut na świeżym powietrzu 3 razy w tygodniu. Naukowcy z University of Michigan odkryli, że obcowanie w takim zakresie z naturą najlepiej obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Jest jednak haczyk: zero telefonu! Kolejna dawka natury to 5 godzin w miesiącu w dzikich obszarach, co według badań zwiększa szansę na uniknięcie depresji i doświadczanie poczucia szczęścia w codziennym życiu. Jest jeszcze tzw. efekt 3 dni, który pokazuje, że kilka dni na łonie natury sprawia, że ludzie stają się spokojniejsi, bardziej wyciszeni, obecni, doceniający, szczęśliwsi.
Co zyskujesz? Lepsze zdrowie, mniej stresu, większą odporność psychiczną.
5. W końcu poczuj głód
Współcześnie rzadko odczuwamy prawdziwy fizjologiczny głód. Jedzenie jest często sposobem na radzenie sobie z niewygodami współczesnego życia. Jako społeczeństwo musimy się więc nauczyć dwóch rzeczy: „radzić sobie z dyskomfortem w inny sposób” i „jeść, kiedy jesteśmy głodni”. Autor przytacza też korzyści związane z organizowaniem „dni na głodniaka”, na przykład 5 dni z rzędu w miesiącu, kiedy spożywasz tylko 700 kalorii. Taki częściowy post to dobry sposób na ogólną poprawę stanu zdrowia i zrzucenie zbędnych kilogramów.
Co zyskujesz? Utrzymanie zdrowej wagi – to według American Institute of Cancer Research najważniejsze, co można zrobić, by zapobiegać rakowi.
6. Każdego dnia myśl o swojej śmierci
By porozmawiać o śmierci, autor książki udał się do Bhutanu – jednego z najszczęśliwszych miejsc na świecie. To w tym państwie w krajowym programie nauczania umieszczono myślenie o śmierci od jednego do trzech razy dziennie. Mnisi buddyjscy przekonują, że myślenie o śmierci to narzędzie, które może pomóc w pełniejszym życiu: „kiedy dana osoba zdaje sobie sprawę, że śmierć jest nieuchronna, jej lista kontrolna i codzienne bzdury stają się nieistotne, a umysł zaczyna koncentrować się na tym, co czyni go szczęśliwym”. Z badań, które przytacza Michael Easter, wynika, że ludzie na łożu śmierci najbardziej żałują tego, że nie żyli chwilą obecną, za dużo pracowali i nie prowadzili życia, jakiego pragnęli.
Co zyskujesz? Zaczynasz żyć tu i teraz, jesteś osobą bardziej współczującą i uważną.
7. Zadbaj o kondycję
Za komfort współczesnego świata zapłaciliśmy zdrowiem i wytrzymałością. Kiedyś ruch był naturalnie wpleciony w nasze życie, teraz rzadko pojawiają się wyzwania fizyczne, które nie są zorganizowanymi ćwiczeniami. Autor przestrzega: „Słaba kondycja to nowe palenie, tylko jeszcze gorsze (…) wszystkie skutki braku kondycji mogą zabrać aż 23 lata”. Zachęca do wypróbowania ruckingu, czyli treningu polegającym na marszu z obciążeniem, które znajduje się w wygodnym plecaku. Twórcy tej inicjatywy przekonują: „Słuchaj, nie wymyślamy tutaj niczego nowego. Ludzie noszą rzeczy, odkąd stanęliśmy wyprostowani i uwolniliśmy ręce. Po prostu promujemy coś, co jest proste i sprawdzało się dla naszego gatunku od samego początku”.
Co zyskujesz? Poprawiasz wytrzymałość i siłę, podnosisz odporność na choroby. To również świetna profilaktyka bólu pleców, który jest epidemią naszych czasów.
Chcesz się dowiedzieć więcej? Sięgnij po książkę „Moc dyskomfortu. Jak rezygnacja z wygód i powrót do dzikości przywracają zdrowie, szczęście i poczucie spełnienia” wydawnictwa Sensus. Przekonaj się, że nawet małe zmiany mogą przynieść wielkie efekty!