Choroba, którą można pokonać

Choroba, którą można pokonać

Dodano: 
Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o biologii nowotworu piersi, sposobach jego leczenia, szansach na wyleczenie, rekonstrukcji, a boicie się zapytać.

Ważne dla nas samych, naszych mężczyzn i dzieci. Pobudzają wyobraźnię nie tylko artystów. Piersi. Są naturalnie miękkie. Ale kiedy wyczuje się w nich pod palcami twardość, nawet najmniejszą, należy to bezwzględnie odebrać jako sygnał alarmowy. Uwaga! To może być rak. W 2013 r. na raka piersi zachorowało 17,14 tys. Polek, a zmarło z jego powodu 5,8 tys. pacjentek. Szacuje się, że co ósma mieszkanka naszego kraju ma albo będzie miała raka piersi. Ponieważ jest on chorobą cywilizacyjną, najwięcej kobiet choruje w krajach Europy Zachodniej, USA, Kanadzie. Polki należą do populacji o średniej zapadalności na raka tego narządu. Jednak współczynnik ten w naszym kraju stale wzrasta, co wiąże się z poprawą warunków życia i rosnącym dobrobytem. Z kolei liczba zgonów utrzymuje się na stałym poziomie już od kilku lat, a to znaczy, że raka piersi leczymy coraz skuteczniej. Niestety, obniża się wiek zachorowania. Obecnie 30-latka z rakiem piersi nie jest zjawiskiem nadzwyczajnym.


Na rosnącą liczbę chorych wpływają czynniki cywilizacyjne, jak nadwaga i brak ruchu. Do raka piersi predysponowane są kobiety rasy białej, mieszkanki miast o wysokim poziomie socjalnym, w dobrej sytuacji ekonomicznej, po menopauzie. Na rozwój tej choroby mają wpływ czynniki dietetyczne, jak alkohol oraz wszechobecne w pożywieniu hormony. W dzisiejszych czasach intensyfikowania produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego za pomocą hormonów zdecydowanie zdrowsza i bezpieczniejsza jest dieta wegetariańska. Przynajmniej jeśli chodzi o zapobieganie rakowi piersi. Same więc możemy dla siebie dużo zrobić, np. wprowadzając odpowiedni styl życia. A co nam oferuje państwo?

50.-69. ROK ŻYCIA, CZYLI SZCZYT ZACHOROWAŃ

W Polsce mamy „Populacyjny program wczesnego wykrywania raka piersi”, który obejmuje kobiety najbardziej narażone na zachorowanie między 50. a 69. rokiem życia. Na podstawie dowodu osobistego każda kobieta w tym przedziale wiekowym może mieć co dwa lata wykonaną bezpłatnie mammografię. A jeśli należy do grupy ryzyka (czyli ma obciążający wywiad rodzinny, bo na raka piersi albo jajnika chorowały matka, siostra, babcia, ciotka), to bezpłatnie wykonać może mammografię nawet raz w roku. W rodzinach, które są obciążone genetycznie, zaleca się wcześniejsze rozpoczęcie badań mammograficznych – nawet od 30.-40. roku życia, bądź dziesięć lat przed osiągnięciem wieku osoby, która zachorowała w rodzinie jako najmłodsza.

Począwszy od 25. roku życia, profilaktycznie raz na rok powinno się robić USG piersi – przypomina dr Diana Hodorowicz-Zaniewska, chirurg onkolog z Uniwersyteckiego Centrum Leczenia Chorób Piersi w Krakowie. I oczywiście samobadanie, które należy przeprowadzać raz w miesiącu, zaraz po miesiączce. Wtedy piersi są najbardziej miękkie, nie są bolesne i można łatwiej wyczuć w nich ewentualne zmiany. W drugiej połowie cyklu piersi są zwykle tkliwe, tkanka gruczołowa jest obrzęknięta, bardziej spoista, a przeprowadzone badanie mniej miarodajne. Załóżmy, że kobieta wyczuwa guz albo zostaje on wykryty w badaniu obrazowym. Co dalej? Trzeba go zweryfikować.

DIAGNOSTYKA

Opis badania USG czy mammografii zależy od tego, kto go wykonuje – raz jest bardziej rozbudowany, innym razem mniej. Dlatego stworzono uniwersalną klasyfikację, która pozwala na sformułowanie jasnych zaleceń. Wspomniana klasyfikacja nosi nazwę BI-RADS (BreastImaging-Reporting and Data System) i jest ona stosowana zarówno w USG, mammografii, jak i rezonansie magnetycznym. Na jej podstawie do dalszej diagnostyki, czyli biopsji, są kwalifikowane wszystkie pacjentki, które mają BI-RADS powyżej 4 (zmiana podejrzana, o ryzyku złośliwości od 2 proc. do 90 proc., konieczna weryfikacja zmiany). Klasyfikacja BI-RADS odzwierciedla ryzyko raka w zmianie, którą opisał lekarz. Biopsja polega na pobraniu tkanek do badania za pomocą igły. Ale bez obaw – robi się to pod znieczuleniem. Wyróżniamy trzy rodzaje biopsji: cienkoigłową, standardową gruboigłową oraz najnowocześniejszą, biopsję gruboigłową wspomaganą próżnią.

– Z punktu widzenia onkologa biopsja aspiracyjna cienkoigłowa o raku piersi nie mówi nam nic konkretnego – stwierdza dr Hodorowicz-Zaniewska. Stosowana obecnie w diagnostyce chorób piersi służy do potwierdzenia tego, że dana zmiana jest torbielą. Tymczasem rak nie jest torbielą, ale zmianą litą, twardym guzem. Tego typu biopsja jest również przydatna do leczenia (odbarczenia) objawowych torbieli i diagnostyki węzłów chłonnych, ale uzyskany z niej materiał jest absolutnie niewystarczający dla podjęcia decyzji o tym, jak leczyć pacjentkę z rakiem piersi.

Co innego biopsja gruboigłowa, która dostarcza większą ilość materiału do badania histopatologicznego. Najnowocześniejsza i najlepsza, z diagnostycznego punktu widzenia, jest biopsja wspomagana próżnią. Tylko z jednego wkłucia igły można uzyskać wiele wycinków tkanki, co pozwala na bardzo dokładną i wiarygodną ocenę histologiczną. Niestety biopsja wspomagana próżnią jest dziesięć razy droższa niż standardowa biopsja gruboigłowa i w związku z tym dostępna tylko w niektórych ośrodkach onkologicznych w Polsce.

TERAPIA

Intensywne leczenie w raku piersi trwa mniej więcej pół roku. Podstawą jest chirurgiczne usunięcie guza. Operacja może być poprzedzona chemioterapią, hormonoterapią lub radioterapią. Kolejność stosowania procedur terapeutycznych ustala się na podstawie wyniku badania histopatologicznego tkanki nowotworowej (szczególnych cech nowotworu oraz stopnia zaawansowania). – Kładąc pacjentkę na stół chirurgiczny, muszę wiedzieć, jakiego ma raka, jaki jest jego typ histologiczny, stopień złośliwości i status receptorowy – dodaje dr Hodorowicz-Zaniewska. Bo chociaż podstawą jest leczenie chirurgiczne, to czasem w nowotworach źle rokujących, kiedy pacjentka jest zagrożona rozsiewem, wycięcie guza jest odroczone, a poprzedza się je leczeniem systemowym, w znacznym stopniu zabezpieczającym przed wczesnym tworzeniem przerzutów. Obecnie w leczeniu raka piersi niezwykle podkreśla się indywidualność leczenia. Nie ma jednego leku, który załatwi wszystko.

Raczej żongluje się dostępnymi metodami i ocenia, jakie kombinacje będą dla danej pacjentki najlepsze. Na tym właśnie polega nowoczesna spersonalizowana medycyna. Rak piersi został podzielony na wiele podtypów. Mimo dziesięcioleci poszukiwań czynników definiujących, z jednej strony, biologię nowotworu, a z drugiej strony, jego leczenie, tak naprawdę dwa z nich odgrywają największą rolę: receptory estrogenowe, odkryte ponad 40 lat temu, oraz znane od ponad dwóch dekad receptory HER2.

Typ raka determinuje rodzaj leczenia oraz rokowanie. – Najczęstsze są tzw. raki luminalne, czyli hormonozależne (inaczej estrogenododatnie). Choruje na nie 60 proc. pacjentek. Raki HER2 (+) dotyczą ok. 20 proc. chorych, a reszta (ok. 15 proc.) to tzw. raki potrójnie ujemne, najrzadsze – wymienia dr Elżbieta Senkus-Konefka, specjalista onkologii klinicznej i radioterapii onkologicznej z Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

W przypadku dodatnich receptorów estrogenowych dostępna jest hormonoterapia. Przy dodatnich receptorach HER2 można podać leczenie antyHER2. Chemioterapię stosuje się we wszystkich rodzajach nowotworu, przy czym najmniej wrażliwe na ten rodzaj leczenia są raki hormonozależne. Najrzadsze są raki potrójnie ujemne. Uważa się, że jest wśród nich siedem różnych typów raka, określonych na podstawie ekspresji genów. Te raki mogą się różnić biologią. – Rak potrójnie ujemny to jest chyba teraz najciekawszy temat, jeśli chodzi o badania nad rakiem piersi. Ba! To nie jest jeden temat, tylko wiele tematów. Ale wszystkie te raki są bardzo rzadkie – mówi dr Senkus. Skoro tych najrzadszych raków jest 15 proc. i jest ich siedem typów, to każdy z raków dotyczy przeciętnie 2 proc. chorych.

LECZENIE RADYKALNE I PALIATYWNE

Filozofie obu sposobów leczenia są zupełnie inne. Leczenie radykalne dotyczy pacjentek z mniej zaawansowanym rakiem piersi i w tym leczeniu robi się wszystko, żeby chorą wyleczyć. – Leczymy bardzo intensywnie przez pół roku, żeby potem pacjentka żyła długo i szczęśliwie następne 30, 40, 50 lat. Staramy się osiągnąć jak najlepszy efekt kosztem istotnej toksyczności, bo szansa na wyleczenie jest jedna. Nawroty rokują gorzej, a rozsiew jest nieuleczalny. Albo więc wyleczymy pacjentkę na początku, albo nie – stwierdza dr Senkus. W radykalnym leczeniu uzupełniającym wykorzystuje się wszystkie metody, które w danym typie raka są dostępne. Każda z zastosowanych technik zwiększa szansę na wyleczenie o pewien procent. – Progresja raka to trochę jak strzelanie karabinem maszynowym ze ślepymi i ostrymi nabojami jednocześnie, celującym do 100 pacjentek. Po samym zabiegu chirurgicznym część z tych kul jest zamieniana na naboje ślepe, po chemioterapii też jakaś część jest zamieniona na naboje ślepe, i tak samo po podaniu herceptyny, czyli leczenia antyHER2, oraz hormonoterapii. Sumarycznie jedna osoba może być wyleczona po samym zabiegu chirurgicznym, a inna mimo zastosowania wszystkich dostępnych metod pozostanie w grupie, dla której jest przeznaczona ostra kula. To jest statystyka – tłumaczy dr Senkus. Każda metoda terapeutyczna zwiększa szansę wyleczenia o jakiś odsetek, ale 100 proc. wyleczenia w raku nie ma nigdy. Zasada leczenia radykalnego, jak sama nazwa wskazuje, jest taka, żeby zrobić wszystko, co jest możliwe.

Filozofia leczenia paliatywnego jest inna, ponieważ w tym wypadku mamy do czynienia z chorobą nieuleczalną, z pacjentkami z rozsianym rakiem piersi. Owszem, zdarza się, że takie kobiety żyją wiele lat, ale jest to raczej zdarzenie przypadkowe, trudno je nazwać regułą. Generalnie rak rozsiany jest chorobą śmiertelną. I żadne, nawet najbardziej agresywne leczenie nie zapewni tutaj wyleczenia. Bo okazuje się, że kolejność stosowania kolejnych metod nie ma wpływu na całkowity czas przeżycia. W związku z tym w leczeniu paliatywnym zaczyna się od metod najmniej agresywnych, czyli od hormonoterapii. Dopiero później można stosować metody bardziej agresywne, jak np. chemioterapia, czy radioterapia. W leczeniu paliatywnym w większości przypadków stosuje się leki po kolei, inaczej niż w radykalnym, gdzie łączy się jednocześnie różne formy leczenia. Leczenie paliatywne powinno w jak najmniejszym stopniu wpływać niekorzystnie na jakość życia. Pacjentki leczone paliatywnie często są w stanie normalnie funkcjonować i pracować. Kolejny lek podaje się dopiero, gdy wystąpi postęp choroby. – W leczeniu paliatywnym chemioterapia jest dla pacjenta, a nie pacjent dla chemioterapii. Natomiast w leczeniu radykalnym nie ma litości – tu ratujemy życie i jest na to duża szansa – tłumaczy dr Senkus.

POSTĘP W LECZENIU PALIATYWNYM

W ostatnich latach nastąpił duży postęp w leczeniu pacjentek z rozsianym rakiem piersi receptorododatnim, czyli tych, których jest najwięcej. – Udało się zidentyfikować niektóre mechanizmy oporności na hormonoterapię, co zaowocowało opracowaniem nowych skutecznych metod przełamujących tę oporność. Najlepszym lekiem okazał się palbocyclib, który w imponujący sposób wydłużył czas przeżycia bez progresji. Dodatkowo jest to lek o bardzo małej toksyczności – zauważa dr Senkus. Lek jest dostępny na rynku amerykańskim od lutego 2015 r. Dokumentacja rejestracyjna na temat palbocyclibu została już złożona w Europejskiej Agencji Rejestracji Leków (EMA, European Medicines Agency) i dla pacjentów w Europie będzie on dostępny prawdopodobnie pod koniec 2016 r.

Z kolei w raku potrójnie ujemnym jest kilka grup chorych, w których przypadku wiadomo już nieco więcej o naturze ich choroby. Należą do nich pacjentki z mutacją BRCA1, BRCA2, które mają inną wrażliwość na leki. Okazuje się, że są one wrażliwe na związki platyny, temozolomid oraz radioterapię. Wszystkie z wymienionych metod uszkadzają DNA. A skoro w tych rodzajach nowotworów jest uszkodzony mechanizm naprawy (za który odpowiadają białka BRCA1 i BRCA2), to pod wpływem wymienionych leków te komórki rakowe giną – mówi dr Senkus. W tej chwili dzięki badaniom molekularnym zidentyfikowano wiele szlaków, które z większym lub mniejszym sukcesem można blokować. Jednak leczenie nowymi lekami jest zaporowo drogie.

LECZONA, ALE CZY WYLECZONA?

W onkologii rokowania ocenia się na podstawie współczynnika tzw. pięcioletnich przeżyć. W większości przypadków jeżeli choroba nie nawraca w ciągu pięciu lat, to pacjenta uznaje się za wyleczonego. W przypadku raka piersi pięcioletnie przeżycia są wyraźnie lepsze niż w raku płuca, żołądka, jelita grubego czy trzustki. Z drugiej strony, rak piersi jest niewdzięcznym nowotworem, bo może nawrócić nawet po 15, 20 czy 25 latach. Takie odległe wznowy nie są częste, ale się zdarzają. Jeżeli nawrót jest miejscowy i nie ma przerzutów odległych, to nadal jest szansa na skuteczne leczenie. Ważne: każda pacjentka, która zachorowała na raka i nawet została wyleczona, powinna pozostać pod kontrolą onkologa do końca życia.

Rak piersi to nie matematyka. Choroba nowotworowa w pewnym sensie rządzi się swoimi prawami. I choć dla pacjenta jest to zawsze system zero-jedynkowy: jestem zdrowa albo chora, to dla lekarza nie. – Nigdy nie powiedziałam żadnej swojej pacjentce, ile ma procent szansy na wyleczenie. Bo chociaż jedne nowotwory rokują lepiej, a inne gorzej, to życie uczy pokory. Są pacjentki, które wedle wiedzy medycznej nie powinny żyć, a żyją i mają się dobrze. Są też takie, które powinny żyć, bo były w najlepszej grupie rokowniczej, tymczasem rok po zabiegu zmarły. Jako lekarze robimy wszystko, co można, żeby wyleczyć. Ale to nie my decydujemy, jaki będzie finał – podsumowuje dr Hodorowicz- -Zaniewska.�

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

BADANIE HISTOPATOLOGICZNE, CZYLI ANALIZA TKANKI NOWOTWOROWEJ

Z badania histopatologicznego lekarz onkolog dostaje następujące informacje, które decydują o wyborze leczenia:

1) typ histologiczny raka: przewodowy, zrazikowy, cewkowy, rdzeniasty, brodawkowaty, śluzowy, metaplastyczny – wszystkie różnią się biologią i jedne rokują lepiej, a drugie gorzej;

2) stopień złośliwości histologicznej określany w trzystopniowej skali – G1, G2, G3: G1 - to raki wysokodojrzałe o stosunkowo powolnej dynamice wzrostu, dobrze zróżnicowane; G2 – pośrednio zróżnicowane; G3 – niskozróżnicowane raki o szybkiej dynamice wzrostu, typowe dla młodszych grup wiekowych;

3) wielkość guza, czyli jego wymiary;

4) obecność inwazji naczyniowej, tj. czy komórki nowotworowe są widoczne w naczyniach krwionośnych i limfatycznych wokół guza. Inwazja naczyniowa jest jednym z niekorzystnych czynników rokowniczych;

5) margines wycięcia – to bardzo ważna informacja; obecnie większość kobiet leczy się w sposób oszczędzający, czyli usuwa się guz z marginesem tkanek zdrowych. Mastektomię stosuje się najczęściej w przypadku dużych guzów (powyżej 3-4 cm średnicy);

7) stan węzłów chłonnych – obecnie standardem jest biopsja węzła wartowniczego, czyli identyfikacja i wycięcie pierwszego węzła chłonnego na drodze spływu chłonki. Przerzuty w układzie chłonnym powstają stopniowo: najpierw komórki rakowe zajmują pierwszy węzeł (wartowniczy), a dopiero potem kolejne. Jeżeli w pierwszym węźle chłonnym nie będzie przerzutów nowotworowych, to nie powinno ich być w pozostałych węzłach. Wtedy można odstąpić od limfadenektomii, tj. usunięcia pozostałych węzłów chłonnych pachowych. To bardzo ważne, bo taki zabieg powoduje u 20-40 proc. pacjentek powikłania w postaci obrzęku limfatycznego ręki;

8) status receptorów, których konfiguracja ustala podtyp molekularny (komórkowy) raka. Są to receptory hormonalne (estrogenowe i progesteronowe) oraz HER2. Podtypy różnią się rokowaniem i wskazaniami do leczenia. Najczęstsze raki ormonozależne to raki o korzystnym rokowaniu. Jeśli nowotwór ma na powierzchni błony komórkowej receptory hormonalne – estrogenowe i/lub progesteronowe, to wiadomo, że pod wpływem hormonów będzie pobudzany do wzrostu. Podawanie leków-antyestrogenówblokuje te receptory i hamuje namnażanie się komórek nowotworowych. Leczenie hormonalne może być stosowane nawet przez wiele lat, bo przynosi ono wyraźną korzyść. Receptory HER2, które należą do grupy tzw. receptorów naskórkowego czynnika wzrostu. Jeżeli białko HER2 jest obecne w nadmiarze na powierzchni komórki nowotworowej, to istnieje duża szansa, że takie cząsteczki połączą się w pary i wtedy są zdolne przesyłać do komórki sygnał, że ma się ona podzielić. Jeżeli zablokujemy receptor HER2, to ograniczymy liczbę podziałów komórkowych, co chroni przed progresją nowotworu. Taką zdolność blokowania receptorów HER2 ma m.in. herceptyna (trastuzumab) - przeciwciało przeciwko białku HER2;

9) współczynnik Ki-67, czyli tzw. aktywność proliferacyjna guza, który mówi o szybkości podziałów komórkowych i dynamice wzrostu nowotworu. Jeżeli aktywność proliferacyjna jest niska, poniżej 14 proc., to wiadomo, że guz ma łagodną biologię, wolno się rozwija, ale jest mniej wrażliwy na chemioterapię. Jeśli aktywność proliferacyjna jest wysoka i wynosi np. 70-90 proc., to oznacza, że guz rozwija się bardzo szybko, a rokowania są mniej korzystne.

SŁOWA, KTÓRE WARTO ZNAĆ

Komórka nowotworowa – komórka, która utraciła naturalną zdolność do zaprogramowanej śmierci (apoptozy) i dzieli się w nieskończoność, aż do śmierci człowieka

rozsiew - inaczej przerzuty; rozprzestrzenianie się komórek nowotworowych z guza pierwotnego do odległych narządów, czyli w przypadku raka piersi np. do węzłów chłonnych, wątroby, trzustki, płuc, kości, mózgu

leczenie radykalne - leczenie agresywne, dotyczy pacjentek z pierwotnym rakiem; obejmuje kilka metod leczenia stosowanych jednocześnie (chemioterapia,radioterapia, hormonoterapia, leczenie antyHER2)

wznowa nowotworowa – pojawienie się w organizmie nowych komórek rakowych po zakończonym leczeniu; wznowa najczęściej pojawia się w drugim roku od leczenia i wtedy źle rokuje. Potem ryzyko wznowy spada, ale utrzymuje się na minimalnym poziomie. Zdarzają się też wznowy odległe w czasie, po 10, 15, 20 latach od zakończenia leczenia. Takie odległe w czasie wznowy dają nowotwory najłagodniejsze, nr 1, czyli ER (+) HER2 (-)

leczenie uzupełniające – leczenie stosowane po zabiegu chirurgicznym, którego celem jest zniszczenie potencjalnie zachowanych komórek nowotworowych

leczenie paliatywne – leczenie pacjentek z rozsianym rakiem piersi; ma na celu łagodzenie objawów choroby i wydłużenie czasu przeżycia; w tym leczeniu unika się metod bardzo toksycznych

chemioterapia - agresywne leczenie, które niszczy wszystkie dzielące się komórki (włosów, naskórka) nowotworowe

rokowanie – prognoza, przewidywanie wypadków w rozwoju choroby i skuteczności leczenia

BRCA1, BRCA2

Większość kobiet z dziedzicznym rakiem piersi ma mutację w genie BRCA1 lub BRCA2. Grupy o zwiększonym lub wysokim ryzyku raka piersi wykrywa się, biorąc pod uwagę rodowód (występowanie nowotworów piersi i jajnika wśród krewnych - u matki, siostry, ciotki, babci) i wiek zachorowań – są to nowotwory, które częściej dotykają osoby młodsze, czyli przed 50. rokiem życia. Wykorzystuje się także informację płynącą wprost z DNA, czyli przeprowadza testy w genach BRCA1, BRCA2, których mutacje wielokrotnie zwiększają ryzyko raka piersi. Badania rodowodów i testy DNA wzajemnie się uzupełniają, do pełnej diagnozy nie wystarczy sam rodowód ani sam test. Za pomocą testów genetycznych można wykryć znacząco wyższe ryzyko raka piersi i jajnika. Przeciętna Polka jest obarczona 6-procentowym ryzykiem zachorowania na raka piersi i mniej więcej 2-procentowym ryzykiem raka jajnika. Oznacza to, że w sumie 8 proc. Polek zapadnie na raka jednego z tych narządów. NZ kolei u kobiet, które mają mutację BRCA1, ryzyko zachorowania jest nawet dziesięć razy większe. Dziedziczny rak piersi dotyczy miliona kobiet w Polsce. Na szczęście współczesna medycyna dysponuje markerami wykrywającymi wady w genach. Żeby sprawdzić, czy jest się w grupie zwiększonego ryzyka zachorowania na raka, należy się udać do onkologicznej poradni genetycznej, które są w każdym większym mieście. Osoba, u której zostanie wykryte wysokie ryzyko wystąpienia nowotworu, powinna być kierowana na regularne badania diagnostyczne. To ważne, ponieważ leczenie chorego z rakiem wykrytym we wczesnym stadium jest znacznie bardziej efektywne.

GENETYKA W RAKU PIERSI

Postęp genetyki w latach 90. pozwolił na udowodnienie, że uszkodzenia genetyczne są przyczyną przynajmniej części nowotworów złośliwych piersi. Obecnie szacuje się, że 5-30 proc. raków piersi i jajnika wiąże się z genetyczną predyspozycją i określonymi genetycznymi mutacjami. Już w latach 90. zastosowanie w onkologicznej diagnostyce molekularnej znalazły geny BRCA1 i BRCA2. W Polsce niedawno weszły do powszechnej diagnostyki. Nosiciele określonych wadliwych genów są obciążeni ryzkiem zachorowania kilka-kilkanaście razy większym niż inni. Poradnictwo i badania genetyczne pozwalają na zdiagnozowanie pacjenta- (często zanim pojawią się zagrażające życiu guzy nowotworowe) oraz zastosowanie odrębnych procedur w prewencji i leczeniu.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2016
Więcej możesz przeczytać w 1/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0