Wydać więcej, by zaoszczędzić

Wydać więcej, by zaoszczędzić

Dodano: 
Jeden z najnowszych leków na cukrzycę zmniejsza ryzyko zgonu na zawał serca i inne powikłania sercowonaczyniowe o 38 proc. To sensacja – mówi prof. Leszek Czupryniak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dlaczego w Polsce wciąż nie są refundowane leki inkretynowe – nowoczesne leki na cukrzycę, które na świecie są standardem?

Nam, diabetologom leczącym dorosłych, mówiono nieustannie, że pieniędzy nie ma, ale to mydlenie oczu. Bo jak jest decyzja polityczna, to pieniądze się znajdą. Postrzeganie dorosłego pacjenta z cukrzycą typu 2 jest takie: jadł za dużo, więc za karę jest gruby i ma cukrzycę. Niech zacznie się ruszać i przejdzie na dietę. Owszem, profilaktyka jest dobra, żeby zapobiegać cukrzycy. Ale jak choroba już się pojawi, to samą dietą i stylem życia jej nie wyleczymy. Konieczne są leki.


Mamy w Polsce około 3 mln chorych na cukrzycę typu 2. Ilu pacjentów potrzebowałoby od razu tych leków?

Kilkadziesiąt tysięcy. W ostatnich dwóch latach doustne leki inkretynowe uzyskały drugą pozycję, jeśli chodzi o częstość stosowania w Niemczech, Skandynawii, u naszych południowych sąsiadów. W Finlandii dzięki tym lekom zmniejszyła się częstość hospitalizacji z powodu niedocukrzeń. Inkretyny to bezdyskusyjnie standard leczenia, który się opłaca, i potwierdzają to wszystkie analizy ekonomiczne. Liczymy na to, że nowa ekipa coś zrobi dla polskich pacjentów.

O co przede wszystkim chodzi w leczeniu chorego na cukrzycę?

Szukając nowych leków na cukrzycę, patrzymy na bieżące korzyści: żeby chory nie tył na lekach, czuł się dobrze i nie miał niedocukrzeń. To w tej chwili jest standard leczenia. Ale długofalowo chcemy leczyć chorych tak, żeby nie tylko czuli się dobrze, ale za 10, 20, 30 lat nie umierali wcześniej z powodu przewlekłych chorób będących konsekwencją cukrzycy. Żeby ich jakość życia była odpowiednia do wieku i nie różniła się od jakości życia osób bez cukrzycy.

Jakich powikłań diabetolog obawia się najbardziej u swojego pacjenta?

Powikłań ze strony układu sercowo-naczyniowego. Pierwsze fundamentalne badanie dotyczące leków na cukrzycę (to było badanie brytyjskie z lat 70.) analizowało wpływ różnych metod leczenia cukrzycy – insuliną, metforminą, pochodnymi sulfonylomocznika – na możliwość pojawienia się powikłań naczyniowych. Średni czas obserwacji pacjenta wynosił dziesięć lat. Porównywano też stosowanie metod konwencjonalnych, jak leczenie dietetyczne i wysiłkiem fizycznym, z podawaniem leków. Różnica była mniejsza, niż zakładano, bo w perspektywie dziesięciu lat leczenia uzyskano zaledwie 16 proc. mniej zawałów w grupie na lekach niż w grupie leczonej dietą. Od tamtej pory nie wiedzieliśmy, czy leki na cukrzycę zmniejszają ryzyko zawałów. Potem mieliśmy pecha, bo pojawiły się leki na cukrzycę, które podejrzewano, że zwiększają ryzyko zawałów serca. W związku z tym amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zażądała, żeby robić badania bezpieczeństwa leków na cukrzycę pod kątem kardiologicznym. To zmieniło całkowicie sposób badania nowych leków. Każda firma, która wchodzi z nowym lekiem, musi zrobić badanie pod kątem bezpieczeństwa kardiologicznego. Średni czas badania to kilka lat. Bierze w nich obecnie udział około 120 tys. chorych na cukrzycę na całym świecie.

I co z tych badań wynika?

Bezpieczeństwo różnych grup nowych leków zostało potwierdzone nie tylko pod kątem kardiologicznym, ale też ogólnie. Na przykład okazało się, że dzięki stosowaniu jednego z doustnych leków inkretynowych przez cztery lata o 30 proc. mniej chorych przechodzi na leczenie insuliną. Z kolei jesienią ubiegłego roku poznaliśmy wyniki badania EMPA-REG. U chorych na cukrzycę, którzy dostawali lek z grupy flozyn – empagliflozynę, zgony z powodu powikłań sercowo-naczyniowych były niższe aż o 38 proc. Te leki powodują coś takiego, że ludzie przestają umierać z przyczyn sercowo-naczyniowych. Są to naprawdę przełomowe wyniki badań i ekscytujące odkrycie! Wszyscy czekają na jeszcze jedno potwierdzenie wyników.

Jak pan ocenia szanse na refundację nowoczesnych terapii?

Po pierwszych rozmowach z obecną ekipą rządzącą widzę, że możemy liczyć na dialog merytoryczny, czego wcześniej nie było. Jestem dobrej myśli, że coś uzyskamy w tym roku. I że twarz polskiej diabetologii na tle innych krajów UE przestanie być taka zawstydzająca jak do tej pory.

Czy te najnowsze leki mają jakieś wady?

Przez lata byliśmy przyzwyczajeni, że podstawowy cel leczenia to brak cukru w moczu. A te leki robią dokładnie na odwrót: wywołują cukromocz. Dlatego ważny jest element edukacyjny. Chorego trzeba uprzedzić, że dzięki pozbyciu się cukru z organizmu z moczem obniża się cukier we krwi. Druga wada jest taka, że 10 proc. pacjentów ma zakażenia grzybicze narządów płciowych. Po stronie korzyści mamy brak niedocukrzeń, utratę nadmiaru kilogramów i aż o 40 proc. zmniejszone ryzyko zgonu z powodu zawału. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 6/2016
Więcej możesz przeczytać w 6/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0