Uczniowie też mają nadciśnienie. Sprawdź, co robić!

Uczniowie też mają nadciśnienie. Sprawdź, co robić!

Dodano: 
Szkoła
Szkoła / Źródło: Fotolia / Kzenon
Podwyższone ciśnienie nie jest powodem do zwalniania dziecka z WF, wręcz przeciwnie – u większości młodych z nadciśnieniem to ruch jest najskuteczniejszym lekarstwem - podkreśla prof. Mieczysław Litwin z Kliniki Nefrologii i Nadciśnienia Tętniczego Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Nadciśnienie tętnicze ma niemal 10 proc. maturzystów, w tym nawet do 16 proc. chłopców! Nie brzmi to dobrze.

Chodzi o populację w wieku 16-18 lat, a dla tej grupy stosujemy dokładnie taką samą definicję rozpoznania nadciśnienia jak u dorosłych, czyli dość wysoką granicę 140/90 mm/Hg. W tej populacji oczekujemy 10 procentowej częstości występowania nadciśnienia tętniczego – nie jest to mój prywatny szacunek, tylko dane z epidemiologicznych badań warszawskich maturzystów. Częściej nadciśnienie występuje u chłopców niż dziewcząt, czyli dokładnie tak samo jak u młodych dorosłych. Podobne dane mamy z ośrodków pozawarszawskich, np. z Gniewkowa. Także u nastolatków w wieku 13-15 lat podwyższone ciśnienie tętnicze, wymagające dalszej diagnostyki, występuje z podobną częstością – do 12 proc.

Załóżmy, że dziecko ma za wysokie ciśnienie. Co dzieje się z nim dalej?

Te dzieci wymagają wstępnej diagnostyki. U wielu z nich będziemy mogli wykluczyć to rozpoznanie, diagnozując tzw. nadciśnienie białego fartucha, ale trzeba zrobić ten pierwszy krok. (Część osób reaguje na badanie stresem, który podwyższa ciśnienie w momencie pomiaru; nie ma wówczas mowy o faktycznym nadciśnieniu, a lekarze takie podwyższone ciśnienie nazywają właśnie „nadciśnieniem białego fartucha – przyp. red.). Natomiast jeśli rozpoznanie nadciśnienia potwierdzi się, trzeba diagnozować dalej, by znaleźć przyczynę i zaproponować konkretne postępowanie. Jeśli nie – należy obserwować i po prostu pamiętać o mierzeniu ciśnienia u tego młodego człowieka przy każdej wizycie u lekarza.

A te dzieci, u których nadciśnienie się potwierdzi? Trafiają do specjalisty?

Nie chodzi o to, aby te 10 proc. populacji kierować od razu do hipertensjologa. W większości przypadków wystarczy diagnostyka prowadzona przez pediatrę. Raczej chodzi o te, u których potwierdzimy nadciśnienie (a będzie to zmniejszająca się liczba) i szczególnie o dzieci młodsze, u których dominuje tzw. nadciśniene wtórne (czyli takie, które pojawia się w efekcie innej choroby, np. schorzeń nerek czy zaburzeń hormonalnych – przyp. red.). W zależności od wieku i od tego, co tam na tych pierwszych etapach stwierdzimy, należy rozpocząć mniej lub bardziej zaawansowaną diagnostykę.

10 proc. to wydaje się sporo...

Ale nie jest to nic niespodziewanego, ponieważ w grupie młodych dorosłych, czyli w segmencie 20-30 lat częstość nadciśnienia tętniczego wynosi 10-15 proc. A przecież nie ma skokowego występowania nadciśnienia, skądś te liczby się biorą. To jest biologia – taka jest oczekiwana i potwierdzona w badaniach epidemiologicznych częstość występowania nadciśnienia, która stopniowo wzrasta z wiekiem i odpowiada temu, co obserwujemy w badaniach u dorosłych.

Problem z punktu widzenia zdrowia publicznego zaczyna się w okresie tzw. skoku pokwitaniowego, czyli w Polsce – u chłopców w 14 r. ż. życia. Wtedy ciśnienie wzrasta fizjologicznie i jest to ten moment, kiedy ujawnia się ta najczęstsza postać nadciśnienia, czyli nadciśnienie tętnicze pierwotne. Zawsze jednak należy najpierw wykluczyć u nich nadciśnienie wtórne.

A co z młodszymi dziećmi?

W młodszych grupach wiekowych nadciśnienie tętnicze występuje rzadziej, od promilowych wartości w okresie noworodkowym i niemowlęcym, do ok. 2 proc. w całej populacji przedpokwitaniowej. Ale tu dominują wtórne przyczyny i problem polega na tym, że w tym przypadku konieczna jest diagnostyka wysokospecjalistyczna. Większość przypadków nadciśnienia wtórnego to nadciśnienie nerkopodobne, czyli będące pokłosiem chorób nerek. Dodatkowo ciężkie postaci nadciśnienia wtórnego są również spowodowane chorobami tętnic nerkowych, aorty i rzadziej schorzeniami endokrynologicznymi (m.in. guzy chromochłonne, przyzwojaki, czy guzy nadnerczy), które wymagają dość żmudnej, wysokospecjalistycznej diagnostyki. To stosunkowo rzadkie choroby, ale ponieważ mają różne postaci, w ośrodkach specjalistycznych tych chorych jest stosunkowo dużo. Ich zdiagnozowanie wymaga specjalistycznej wiedzy.

Skąd takie choroby się biorą?

Np. zwężenia tętnic nerkowych, często współistniejące ze zwężeniami tętnic ośrodkowego układu nerwowego czy tętnic trzewnych, spowodowane są w tym wieku głównie dysplazją włóknisto-mięśniową, tajemniczą chorobą, której tło jest dopiero w ostatnich latach wyjaśniane. Z kolei nadciśnienie nerkopochodne najczęściej jest spowodowane wrodzonymi schorzeniami nerek lub jako powikłanie nabytych schorzeń nerek, np. kłębuszkowych zapaleń nerek.

Odrębnym zagadnieniem są przypadki nadciśnienia tętniczego u dzieci z innymi schorzeniami, np. u których stosowane są glikokortykosteroidy i u których nadciśnienie jest powikłaniem leczenia.

Natomiast nadciśnienie pierwotne – główna przyczyna nadciśnienia u dorosłych i nastolatków – jest związane z tym, co nazywamy stylem życia i otyłością. I chociaż genetyka ma znaczenie, to co najmniej równie ważne jest „dziedziczenie” zachowań i trybu życia.

Muszę jednak zaznaczyć, że nie chodzi o otyłość definiowaną jako wskaźnik masy ciała, ale o otyłość trzewną. Ten rodzaj otyłości występuje również u dzieci, które mają prawidłowe wskaźniki masy ciała, ale zaburzony skład ciała, czyli więcej tkanki tłuszczowej w stosunku do tkanki mięśniowej. Takie sytuacje rozpoznajemy przede wszystkim u dzieci w wieku szkolnym, ale muszę przyznać, że coraz częściej zdarzają się także w drugim-trzecim roku życia jako efekt przekarmienia. Warto wiedzieć, że dzieci z nadciśnieniem pierwotnym wcale nie muszą od razu być leczone farmakologicznie.

A więc jak?

Podstawowym postępowaniem jest leczenie niefarmakologiczne, czyli wprowadzenie zajęć ruchowych i modyfikacja diety. Czasem, spotkania z dietetykiem. A dawka leku, jakim jest wysiłek fizyczny, jest nawet ustalona. Te działania u dzieci są o wiele skuteczniejsze niż u dorosłych i naprawdę można osiągnąć u nich zadowalające efekty bez wprowadzania leków.

Leczenie farmakologiczne wprowadzamy, obok aktywności fizycznej, u dzieci z nadciśnieniem pierwotnym, które mają bardziej zaawansowane nadciśnienie lub już rozwinięte uszkodzenie narządowe, np. w postaci przerostu lewej komory serca lub uszkodzenia tętnic. Wysiłek fizycznynadal jednak pozostaje podstawową formą leczenia.

Czytaj także:
Jedna trzecia nastolatków może już być uzależniona od internetu

Czytaj także

 0