Chorowanie w czasie pandemii. Jak uzyskać szybką i profesjonalną pomoc?

Chorowanie w czasie pandemii. Jak uzyskać szybką i profesjonalną pomoc?

Dodano: 
Wizyta u ginekologa
Wizyta u ginekologa / Źródło: Shutterstock / Autor: Try_my_best
Niepokojące objawy? Nie poddawaj się i szukaj profesjonalnej pomocy. Od wiosny znacznie spadła liczba porad i hospitalizacji. Przyczyny tej sytuacji nie są dokładnie zbadane, ale najprawdopodobniej złożyły się na nią z jednej strony: nadmierna obawa pacjentów przed zakażeniem się koronawirusem w placówce medycznej, z drugiej: trudności z dotarciem do pomocy i organizacyjny chaos. Liczba zgonów, nie tylko z powodu COVID-19, znacząco wzrosła.

Fundacja MyPacjenci wystosowała do pacjentów apel:

„Pacjencie”:

Jeśli jesteś w trakcie leczenia czy diagnostyki – nie przerywaj ich. Nie bagatelizuj objawów innych chorób. Nie odkładaj leczenia na później. Jeśli czujesz się źle:

  • skontaktuj się ze swoją przychodnią, poradnią, lekarzem rodzinnym lub innym specjalistą,
  • jeśli nie możesz dodzwonić się do swojej przychodni, sprawdź możliwość kontaktu przez e-mail – jeśli to będzie nieskuteczne, Rzecznik Praw Pacjenta rekomenduje zgłoszenie problemu na infolinię NFZ
  • jeśli teleporada nie wystarczy, masz prawo skorzystać z wizyty bezpośredniej
  • jeśli nie wiesz, jak działa e-recepta i e-skierowanie koniecznie zapytaj personel Twojej przychodni lub zadzwoń na infolinię NFZ
  • zawsze bezwzględnie przestrzegaj zasad bezpieczeństwa epidemicznego
  • aktywuj Internetowe Konto Pacjenta – znajdziesz tam wiele ważnych informacji dotyczących Twojego zdrowia

Fundacja sprawdziła, jak w tym roku przedstawiała się sytuacja pacjentów chorujących na osteoporozę. To rozpowszechnione, zwłaszcza wśród kobiet po 50. roku życia, schorzenie, które – w razie zaniechania leczenia – skutkować może niepełnosprawnością, a nawet śmiercią.

– W Polsce w populacji po 50. roku życia aż 2,1 mln osób choruje na osteoporozę, z czego większą część stanowią kobiety – ok. 1,7 mln. – informuje prof. dr hab. n. med. Ewa Marcinowska-Suchowierska, przewodnicząca Zespołu Ekspertów ds. Osteoporozy przy Narodowym Instytucie Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji.

Dane z Narodowego Funduszu Zdrowia pokazują, że liczba porad udzielonych w poradniach leczenia osteoporozy zmniejszyła się w 2020 roku o ponad jedną piątą (o 21,5 proc.) w stosunku do poprzedniego roku. Jeszcze mniej, bo o jedną trzecią, jest w tym roku, w porównaniu do ubiegłego, porad reumatologów i ortopedów. Dodatkowo spadła liczba zabiegów, które ratują przed postępującą niepełnosprawnością: operacji wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego odbyło się o 32,3 proc. mniej niż przed rokiem. Mniej osób kierowanych jest także na kluczowe badanie diagnostyczne, pozwalające na wykrycie osteoporozy – densytometrię (spadek aż o 35,7 proc).

– Brak leczenia osteoporozy oraz brak kontynuacji leczenia wcześniej zdiagnozowanych pacjentów może w najbliższym czasie skutkować znaczącym wzrostem złamań osteoporotycznych – ostrzega prof. Marek Brzosko, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii oraz prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

Takie złamanie, zwłaszcza wtedy, gdy przydarzy się osobie starszej, rozpocząć może kaskadę kolejnych problemów zdrowotnych.

Ale i w innych dziedzinach medycyny nie dzieje się dobrze.

Dlaczego Polacy umierają częściej niż przed rokiem?

Na razie zbyt wcześnie na analizę przyczyn niewątpliwie wyższej śmiertelności. Podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Zdrowia poinformowano, że od 31 sierpnia do 1 listopada tego roku w Polsce zmarło ponad 84 tys. osób wobec ponad 68 tys. w tym samym okresie 2019 r. Nie wszystkie te zgony są związane z zakażeniem SARS-CoV-2, nawet jeśli się przyjmie, że ich liczba jest niedoszacowana (w tym okresie z powodu COVID-19 zmarło około 3 700 osób).

„Liczba zgonów jest niepokojąca i tu trzeba zdiagnozować czynniki kliniczne, jakie wpływają na ten stan. Trzeba jednak pamiętać, że polska populacja jest wyjątkowo wrażliwa na COVID-19: starzejemy się a obciążenie chorobami krążeniowymi jest wyjątkowo duże na tle zachodniej UE” – podzielił się na twitterze swoją obserwacją specjalista zdrowia publicznego z NIZP-PZH Rafał Halik.

Jednocześnie, przestrzegając przed ferowaniem „intuicyjnych wyroków”, wskazuje dane brytyjskie, zgodnie z którymi przyczynami „nadmiarowych” zgonów są: choroby układu krążenia, udary i cukrzyca.

Podczas posiedzenia komisji zdrowia wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski przedstawił dane obrazujące spadek korzystania z opieki zdrowotnej w okresie 1 stycznia koniec sierpnia tego roku w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego:

  • Wystawiono o kilka tysięcy mniej kart uprawniających do szybkiej diagnostyki w kierunku nowotworu;
  • O ponad połowę mniej było pacjentek korzystających z programów profilaktyki raka szyki macicy i piersi
  • O około 30 proc. spadła liczba zawałów (co może oznaczać, że z jednej strony było faktycznie mniej zawałów z uwagi na spadek zachorowalności na grypę wiosną tego roku, ale też z drugiej – zawał można „przechodzić”, co jednak kończy się niewydolnością serca, pogorszeniem stanu zdrowia oraz większym ryzykiem kolejnego zawału);
  • Zanotowano również spadek w świadczeniach nieobjętych limitami. W tym czasie zanotowano też spadek liczby zawałów o około 30 proc.
  • Znacząco spadła liczba wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu i specjalistów, np. w POZ było to 103 mln porad w br wobec 116 mln porad w ubiegłym.
Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl
Materiały Fundacji My Pacjenci

Czytaj też:
Masz swędzące stopy? Oto, co może być powodem świądu

-
 0

Czytaj także