Otyłość: choroba emocji. Wiele przypadków wymaga konsultacji z psychiatrą

Otyłość: choroba emocji. Wiele przypadków wymaga konsultacji z psychiatrą

Dodano: 1
Otyłość
Otyłość Źródło: Pexels / Andres Ayrton
Psychiatra lub psycholog powinien zawsze konsultować pacjentów z otyłością lub nadwagą, gdyż duży odsetek z nich cierpi z powodu zaburzeń mentalnych i nie radzi sobie z emocjami – powiedział we wtorek psychiatra z Łodzi dr n. med. Piotr Wierzbiński.

Specjalista mówił o tym podczas konferencji dla dziennikarzy „Choroba otyłościowa”, zwracając uwagę, jak dużą rolę w jej rozwoju odgrywają czynniki psychologiczne, przede wszystkim nieumiejętne radzenie sobie z nadmiernymi stresami i problemami emocjonalnymi. Bo choroba ta – podkreślił – nie polega tylko na tym, że jemy niezdrowo. Jego zdaniem wiele osób przybiera na wadze i staje się otyła, ponieważ spożywa zbyt dużo wszelkiego pożywienia. A za tym ukrywają się stresy i emocje.

„Osoby, które stale się przejadają, możemy uznać za cierpiące na zaburzenia odżywiania. A jakie motywy za tym stoją? Właśnie w ten sposób niektórzy radzą sobie z pustką i samotnością – napełniając swoje wnętrze jedzeniem” – wyjaśniał.

Zwrócił uwagę, że podobnie reagują osoby chore na bulimię, które najpierw się objadają, a potem wywołują wymioty, stosują diety i głodówki oraz leki odwadniające i przeczyszczające.

Otyłość a emocje

„Można zatem stwierdzić, że osoba się przejadająca odpowiada na poziomie ciała na problemy należące w rzeczywistości do sfery emocji” – stwierdził dr Piotr Wierzbiński. Zwrócił przy tym uwagę na pewną regułę, że im wyższy jest odczuwany poziom stresu, tym bardziej towarzyszą temu niekorzystne nawyki żywieniowe. Taki człowiek wykazuje większą skłonność do koncentrowania się na własnych emocjach. „A im bardziej ktoś koncentruje się na emocjach, tym częściej szuka ukojenia emocji – również w nawykach żywnościowych” – dodał.

Zdaniem specjalisty jest to widoczne w pracy zawodowej, pochłaniającej znaczną część naszego życia i narażającej nas na ciągłe stresy. „Przewlekle zestresowany pracownik częściej myśli o jedzeniu w pracy i szuka jedzenia” – tłumaczył psychiatra.

Takich osób „przejadających się” w pracy, jak też w domu czy w czasie wolnym, podczas weekendu i na urlopie, jest bardzo dużo. Z danych przedstawionych przez specjalistę wynika, że 16-40 proc. chorych z chorobą otyłościową spełnia kryteria rozpoznania zaburzeń odżywiania; 25-40 proc. pacjentów spełnia kryteria uzależnienia od jedzenia, a 6-42 proc. - nocnego jedzenia.

Kompulsywne objadanie się

Inny podany przez specjalistę przykład to tzw. kompulsywne objadanie się (BED, Binge Eating Disorder). Zaburzenie to w całej populacji występuje u 2-5 proc. osób, a w przypadku osób z nadwagą lub otyłością dotyczy aż 30 proc. Na chorobę tę może wskazywać nadmierne, niekontrolowane objadana się co najmniej raz w tygodniu przez co najmniej trzy miesiące. Takie osoby nie potrafią przerwać objadania się nawet wtedy, gdy są przejedzone i odczuwają z tego powodu dyskomfort.

Co jest tego powodem? Dr Piotr Wierzbiński wyjaśnia, że częstym podłożem są problemy emocjonalne. „Osoby z BED mają trudności z regulacją emocji oraz ruminacjami myślowymi (nawracającymi negatywnymi myślami – przyp. PAP). Kłopoty z kontrolowaniem impulsów oraz natężenie negatywnych emocji wyzwalają objadanie się, które przynosi ulgę, oczywiście – jedynie jakiś czas. A wynika to z tego, że osobny takie nie mają lepszych strategii regulacji emocji” – zaznacza.

Nadmiar bodźców

Psychiatra uważa, że czasy współczesne szczególnie sprzyjają chorobie otyłościowej na tle emocjonalnym, jak i innym zaburzeniom, takim jak zaburzenia lękowe i depresje. „Związane jest to z tym, że coraz większy jest nacisk na to, żeby być maksymalnie aktywnym, produktywnym, na co nakłada się obciążenie informatyczne. Jednocześnie mamy często ograniczenie snu i aktywności fizycznej. To eksploatacyjny model funkcjonowania – dużo pracy i mało czasu dla rodziny” – wyjaśniał.

Dodał, że temu wszystkiemu towarzyszy większa drażliwość i narastanie konfliktów w rodzinie, nasilenie lęku, większy brak poczucia bezpieczeństwa oraz postępująca utrata więzi społecznych. Jesteśmy również „przebodźcowani”. Specjalista tłumaczy to w ten sposób, że w naszym mózgu mamy przeładowanie ośrodków nagrody. Skutkiem tego jest „nieopanowany głód i nienasycone pożądanie – na różnych poziomach, od jedzenia po posiadanie dóbr”.

Czytaj też:
Prof. Wyleżoł: Mamy dziś możliwości leczenia choroby otyłościowej. „To nie jest wina chorego”
Czytaj też:
Największy mit o otyłości: Jemy za dużo, za mało się ruszamy. To nie jest choroba „na własne życzenie”

Źródło: Nauka w Polsce PAP / Zbigniew Wojtasiński
 1

Czytaj także