Nowy test na boreliozę znacznie przyspieszy diagnostykę

Nowy test na boreliozę znacznie przyspieszy diagnostykę

Dodano: 
Rumień wędrujący
Rumień wędrujący / Źródło: Fotolia / Jerry
O boreliozie mówi się coraz więcej. Nie tylko u nas w Polsce, ale na całym świecie. Ta podstępna choroba daje szereg różnych objawów, przez co tak trudno postawić odpowiednią diagnozę. Na szczęście naukowcom udało się opracować nowy test, który zrewolucjonizuje diagnostykę boreliozy.

Borelioza jest bardzo poważną chorobą, którą można się zarazić w wyniku ukąszenia kleszcza. Niestety, borelioza daje wiele nieswoistych objawów, przez co bardzo trudno szybko postawić właściwą diagnozę. Szczególnie, że czasem pierwsze objawy pojawiają się nawet po kilku, kilkunastu latach. Chory zaczyna się coraz gorzej czuć, występują bóle mięśni, problemy z poruszaniem się, do tego dochodzi szereg bardzo poważnych objawów neurologicznych. Pacjenci często odbijają się od drzwi lekarzy różnych specjalizacji, rozpaczliwie szukając diagnozy. Bywa, że latami zmagają się z dolegliwościami, zanim dowiedzą się, że chorują na boreliozę. Niektórzy z nich nawet nie potrafią sobie wówczas przypomnieć, czy kiedykolwiek byli ukąszeni przez kleszcza.

Większość z nas kojarzy, że borelioza objawia się tzw. rumieniem wędrującym – charakterystycznym zaczerwienieniem w formie okręgu. Tymczasem u niewielu osób objawem ten tak naprawdę się pojawia. Na szczęście o boreliozie mówi się coraz więcej, znamy zasady profilaktyki, wiemy jak prawidłowo usunąć kleszcza ze skóry i jakie objawy powinny wzbudzić nasz niepokój. Teoretycznie, gdy podejrzewamy u siebie boreliozę lub podejrzewa ją lekarz, wystarczy zrobić badanie, by potwierdzić chorobę. Istnieją dwa testy, jednak ich wyniki czasem bywają mylące.

Obecnie lekarze mają do dyspozycji dwa badania: ELISA i Western blot. Nie wykrywają one jednak bezpośrednio samej choroby, tylko obecność przeciwciał, które pojawiają się w organizmie, gdy ten zetknie się z bakteriami wywołującymi boreliozę (krętkami Borrelia burgdorferi). Dlatego też czasem trudno określić, czy ktoś faktycznie jest chory.

Nowy test pozwala bowiem bezpośrednio i jednoznacznie wykryć obecność DNA albo białek Borrelia burgdorferi we krwi, a więc potwierdzić, że doszło do zakażenia i że jest ono aktywne, co oznacza, że należy natychmiast rozpocząć leczenie. Opracowali go naukowcy z uniwersytetów Rutgers, Harvard i Yale, National Institute of Allergy and Infectious Diseases, FDA (amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków) oraz Centers for Disease Control. Wyniki ich badań opublikowano na łamach czasopisma medycznego "Clinical Infectious Diseases".

Niestety nie wiadomo jeszcze, kiedy test wejdzie do powszechnego użytku.

Czytaj także:
Borelioza atakuje

Czytaj także