Twoje zdrowie na pewno zależy tylko od ciebie?

Twoje zdrowie na pewno zależy tylko od ciebie?

Dodano: 
Lekarz
Lekarz / Źródło: Pexels / Gustavo Fring
Na poziomie deklaracji zdrowie jest dla Polaków najważniejsze. Ale w rzeczywistości to wartość instrumentalna. Socjolożka dr Małgorzata Synowiec-Piłat z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wyjaśnia, dlaczego niektórym trudniej jest dbać o swoje zdrowie i do czego może prowadzić źle pojęta promocja zdrowego stylu życia.

Zdrowy styl życia i jego promocja są ostatnio modne …

Tak, ale dużo mówi się o stylu życia z medycznego i psychologicznego punktu widzenia, natomiast bardzo często pomija się lub upraszcza zagadnienia związane ze strukturą społeczną oraz kulturą danej zbiorowości społecznej, do której ten styl życia przynależy.

Tymczasem, jako jednostki, żyjemy w określonych grupach społecznych i w związku z tym pełnimy określone role, otrzymujemy lub nie od innych ludzi wsparcie w naszych działaniach na rzecz zdrowia. Wiele postaw i zachowań zdrowotnych warunkuje także nasza pozycja społeczna.

A to istotne?

Tego rodzaju analiza jest niezbędna. W badaniach socjologicznych dotyczących promowania zdrowia zwracamy uwagę na znaczenie statusu społeczno–ekonomicznego jednostek i grup, wykształcenie, miejsce zamieszkania, to w jakich grupach funkcjonujemy na co dzień, czy te grupy nas wspierają w wyborach prozdrowotnych, w jaki sposób pomagają nam być zdrowymi. I czy na pewno pomagają?

Warto pamiętać, że inni ludzie mogą nam utrudniać lub nawet uniemożliwiać realizację zachowań prozdrowotnych, a także zachęcać do antyzdrowotnych wyborów (np. stosowania używek, nieszczepienia się czy niezdrowego odżywiania). Socjologowie zdrowia badają, w jaki sposób kultura, a więc nasze wartości i normy, przekonania i zwyczaje, oraz zróżnicowania i nierówności społeczne wpływają na nasze zdrowotne wybory.

I jak wpływają?

Kiedy ktoś jest niżej wykształcony, ma ciężką sytuację materialną, to w określonych sytuacjach związanych ze zdrowiem lub chorowaniem może nie zdawać sobie sprawy ze szkodliwości swoich wyborów zdrowotnych lub, co istotne – nie jest w stanie realizować zasad zdrowego stylu życia ze względu na sytuację, w której się znalazł. Wiele czynników warunkuje nasze podejście do spraw związanych ze zdrowiem, ale bieda i ubóstwo szczególnie negatywnie determinują nasze prozdrowotne wybory.

Drugim obszarem wiedzy, niesłusznie niedocenianym przez osoby mniej lub bardziej profesjonalnie zajmujące się promowaniem prozdrowotnego stylu życia, są zagadnienia związane z kulturowymi uwarunkowaniami zdrowia. Zdrowie jest dla jednostki określoną wartością. Powszechnie uznaje się, że wiodącą, że zdrowie dla wszystkich jest ważne. I deklaratywnie tak zazwyczaj jest, ale gdy rzetelnie to przeanalizujemy, okazuje się, że zdrowie jest przede wszystkim wartością instrumentalną.

Co to znaczy?

Że służy nam ono do osiągnięcia ważnych celów, natomiast o wiele rzadziej inne życiowe priorytety podporządkowujemy dbałości o zdrowie. Innymi słowy, zdrowie nie jest dla większości z nas wartością wiodącą, ale ponieważ chcemy osiągnąć np. sukces zawodowy, zdobyć wykształcenie, czy utrzymać rodzinę na określonym poziomie, jest nam ono potrzebne – staramy się zatem o zdrowie zadbać. W tym sensie zdrowie jest najczęściej instrumentem, środkiem do osiągnięcia innych ważnych dla nas spraw, a nie celem samym w sobie, jak często, ale niestety błędnie zakładają przedstawiciele medycyny czy promocji zdrowia.

W efekcie, nie można oczekiwać, np. będąc lekarzem, że pacjent natychmiast zmieni swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i zachowania zdrowotne, skoro szkodzą jego zdrowiu, a my mu to uświadomimy. Często ludzie kierują się w swoich wyborach zdrowotnych tzw. wiedzą potoczną, która znacznie może odbiegać od ustaleń medycyny jako nauki, albo, jak powiedziałam wcześniej, nie mogą zająć się zdrowiem ze względu na trudne życiowe wybory – np. ktoś musi ciężko pracować jako jedyny żywiciel rodziny i ze względu na to nie jest w stanie się leczyć czy też zająć się swoim zdrowiem.

Do tego wszystkiego mamy jeszcze normy społeczne, czyli zasady działania w grupie. Fakt, że jesteśmy socjalizowani i uczeni wartości, tego, co jest dobre, a co złe; jak działać, żeby dbać o zdrowie – to wszystko wpływa na nasze zachowania. Czyli np. na to, jak postępujemy, kiedy źle się czujemy: idziemy od razu do lekarza, czy leczymy się sami? Czy mamy przekonanie, że warto się leczyć, czy uważamy, że jest sens iść do lekarza, czy stosujemy się do zasad zdrowego stylu życia?

Kolejnym ważnym elementem kulturowym jest nasza świadomość zdrowotna, to, na ile jest ona zgodna z ustaleniami naukowymi. Te wszystkie elementy kultury mogą nam pomagać w prowadzeniu zdrowego stylu życia, ale z drugiej strony – mogą nie służyć naszemu zdrowiu, np. w sytuacji, gdy nasi najbliżsi bardziej ufają medycynie alternatywnej lub są przekonani, że nie ma sensu iść na badania profilaktyczne czy poddać się terapii, bo przecież „rak to wyrok”.

Wygląda na to, że prosta edukacja o tym, co zdrowe, a co szkodzi, nie wystarcza…

Skuteczne promowanie zdrowego stylu życia jest procesem złożonym i wymagającym rozległej wiedzy o społecznych i kulturowych uwarunkowaniach ludzkich zachowań, a wiedzy takiej dostarcza nam socjologia, dzięki której zresztą w bardzo dużym zakresie rozwinęła się współczesna promocja zdrowia.

W tym miejscu chciałabym wspomnieć o bardzo niepokojącym zjawisku, jakim jest zbyt wąskie traktowanie pojęcia stylu życia, czyli sprowadzanie go tylko do wybranych behawioralnych czynników ryzyka szeregu chorób przewlekłych, np. do niewłaściwej diety, braku aktywności fizycznej, czy stosowania używek.

Brakuje natomiast szerszej i popartej wiedzą naukową refleksji nad tym, dlaczego określone zachowania antyzdrowotne są przez ludzi realizowane. Styl życia to zjawisko społeczno-kulturowe, przynależne określonym zbiorowościom społecznym i jako takie nie może być traktowane powierzchownie i sprowadzane do nakazów typu: jedz sałatki, nie pij alkoholu, nie pal papierosów, dbaj o aktywność fizyczną. Wąskie rozumienie stylu życia, które obserwujemy, niestety także w rodzącej się medycynie stylu życia, nie jest dobrą drogą promowania zdrowych zachowań. Wprost przeciwnie – może prowadzić do szeregu nadużyć, takich jak piętnowanie osób, które nie stosują się do zasad zdrowego stylu życia, a także do medykalizacji życia społecznego, a nawet do tzw. terroryzmu medycznego. Jeżeli ktoś zajmuje się profesjonalnie promowaniem zdrowego stylu życia, powinien rozumieć, dlaczego ludzie nie chcą albo nie mogą zdrowo żyć.

 0

Czytaj także