Otyłość: choroba z 200 powikłaniami. Konieczne leczenie, nie odchudzanie

Otyłość: choroba z 200 powikłaniami. Konieczne leczenie, nie odchudzanie

Dodano: 1
Otyłość skraca życie i prowadzi do ok. 200 powikłań
Otyłość skraca życie i prowadzi do ok. 200 powikłań / Źródło: Shutterstock / VGstockstudio
Do 2050 roku średnia długość życia z powodu problemów związanych z otyłością skróci się w Polsce o 4 lata. To drugi najgorszy wynik na świecie. Cukrzyca typu 2, nadciśnienie, choroby układu krążenia, wiele nowotworów –  to tylko niektóre z konsekwencji otyłości. Ich leczenie bez skutecznego leczenia pierwotnej przyczyny, często nie daje rezultatów.

– Otyłość, a właściwie: choroba otyłościowa, to ciężka, przewlekła choroba, bez tendencji do samowyleczenia, za to z tendencją do nawrotów. Zagraża zdrowiu i życiu coraz większej liczby osób na świecie, prowadzi do około 200 poważnych powikłań, skraca życie i obniża jego jakość – mówi prof. Paweł Bogdański, kierownik Katedry i Zakładu Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych i Dietetyki Klinicznej UM w Poznaniu oraz prezes ZG Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Jednak tylko jeden na dziecięciu Polaków uważa otyłość za chorobę. Wciąż jest ona uznawana głównie za „defekt” kosmetyczny, problem wyglądu i zbędnych kilogramów. Tymczasem bez uznania, że to jest choroba, nie można jej diagnozować i skutecznie leczyć.

Badania CBOS z 2019 r. wskazują, że 59 proc. dorosłych Polaków waży za dużo, o 13 proc. więcej niż w 2010 r. – Według danych NFZ z 2016 roku 25 proc. mężczyzn i kobiet choruje na otyłość. Polska jest liderem w Europie, jeśli chodzi o wzrost częstości występowania otyłości wśród dzieci i młodzieży. Konsekwencje mogą być dramatyczne: jeśli u dziecka i nastolatka nie poradzimy sobie z problemem otyłości, to ryzyko wystąpienia tej poważnej choroby w życiu dorosłym wzrasta 18-krotnie. Szacuje się, że każdego roku będzie przybywać 400 tys. dzieci z nadwagą; mamy w Polsce sytuację bez precedensu: stoimy przed zagrożeniem, z którym nigdy nie mieliśmy do czynienia – ocenia prof. Paweł Bogdański. Pandemia COVID-19 jeszcze pogorszyła sytuację: dane pokazują, że średnio każdemu z nas przybyło kilka kilogramów. To efekt spożywania nadmiernej ilości kalorii i zmniejszenia aktywności fizycznej.

Brak diagnozy i powszechna nieświadomość choroby

Chociaż otyłość bardzo łatwo rozpoznać, nie są do tego konieczne specjalistyczne badania, to przez wiele lat pozostaje chorobą niezdiagnozowaną. Dane z USA pokazują, że potrzeba aż 5 lat, żeby taką diagnozę postawić u co drugiej osoby z otyłością (pozostałe nadal po 5 latach nie miały postawionej diagnozy). W Polsce badań na ten temat nie ma, ale ich wyniki mogłyby być jeszcze gorsze. Pacjenci często są leczeni z powodu chorób, które są konsekwencją choroby otyłościowej, takich jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie, choroby serca, a nawet niektóre nowotwory. Chodzą na wizyty do kardiologa, diabetologa, lekarza pierwszego kontaktu, jednak bardzo często nie zwracają oni uwagi na to, że głównym problemem ich pacjentów jest otyłość. – W kartach wypisowych ze szpitala często jest kilkanaście rozpoznań różnych chorób; większość z nich to powikłania otyłości, a dopiero na końcu jest wpisana otyłość. Jako Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości staramy się dotrzeć do lekarzy z informacją, że na karcie informacyjnej powinno się pisać: „otyłość powikłana cukrzycą”, „otyłość powikłana nadciśnieniem” – zaznacza prof. Bogdański.

Najprostszym narzędziem, powszechnie stosowanym do oceny masy ciała, jest współczynnik masy ciała, tzw. Body Mass Index (BMI). Wylicza się go, dzieląc masę ciała (wyrażoną w kilogramach) przez wzrost (w metrach), poniesiony do kwadratu. Powszechnie przyjmuje się, że osoby o BMI powyżej 30 chorują na otyłość (choć ten współczynnik nie daje możliwości rozróżnienia masy tkanki mięśniowej i tłuszczowej, nie uwzględnia też proporcji budowy ciała). Pomocny jest też pomiar obwodu talii (otyłość trzewną rozpoznaje się, jeżeli obwód talii wynosi 94 cm u mężczyzn i 80 cm u kobiet lub więcej), czy analiza składu ciała. BMI powyżej 35 to otyłość drugiego stopnia, a powyżej 40: otyłość olbrzymia.

Powikłania otyłości

To, jak groźną chorobą jest choroba otyłościowa, uświadomiła epidemia COVID-19. Już od jej początku napływały informacje pokazujące, że osoby z otyłością są bardziej zagrożone na zarażenie wirusem SARS-CoV-2, a COVID-19 trwa u nich dłużej, częściej ma cięższy przebieg i częściej kończy się zgonem. – Pacjenci chorujący na otyłość przechodzą gorzej zakażenie COVID-19, częściej trafiają do szpitala, na oddziały intensywnej terapii. Śmiertelność jest o 46 proc. większa. Układ oddechowy u osób chorujących na otyłość, zwłaszcza trzewną, funkcjonuje inaczej niż u osoby o prawidłowej masie ciała – potwierdza prof. Lucyna Ostrowska, kierownik Zakładu Dietetyki i Żywienia Klinicznego UM w Białymstoku, prezes elekt ZG Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.

Ciężki przebieg COVID-19 to jednak tylko jedno z około 200 powikłań choroby otyłościowej: trudno wręcz znaleźć chorobę cywilizacyjną, która nie byłaby bezpośrednio związana z konsekwencjami otyłości. – W przypadku kobiet o BMI powyżej 35, ryzyko cukrzycy typu 2 rośnie 90-krotnie. Jest to tak silny związek, że część ekspertów uważa, że nie ma takiej choroby jak cukrzyca typu 2, tylko jest to klasyczne powikłanie otyłości! Ponad połowa wszystkich przypadków nadciśnienia tętniczego jest spowodowana chorobą otyłościową, zwiększa ona też ryzyko rozwoju miażdżycy i wszystkich jej klinicznych konsekwencji: choroby niedokrwiennej serca, zawału mięśnia sercowego, udaru mózgu, miażdżycy kończyn dolnych, arytmii, migotania przedsionków. Zwiększa ryzyko rozwoju choroby zwyrodnieniowej stawów kręgosłupa, stawów kolanowych, biodrowych. Jest czynnikiem ryzyka zaburzeń gospodarki lipidowej, rozwoju insulinooporności, nadmiernej krzepliwości krwi, przewlekłej choroby naczyń żylnych, zakrzepicy, bezdechu sennego – wylicza prof. Paweł Bogdański.

Otyłość powoduje też wzrost ryzyka wielu chorób nowotworowych, m.in. raka piersi, jelita grubego, trzustki, nerki, przełyku. Poważne konsekwencje otyłości dotyczą też zaburzeń płodności. – Kobiety z nadmierną masą ciała często mają problemy z zajściem w ciążę. Otyłość wpływa niekorzystnie na owulację, pojawiają się cykle bezowulacyjne. Niektóre pary decydują się na zapłodnienie pozaustrojowe: jednak w tym przypadku również często dochodzi do niepowodzenia właśnie z powodu otyłości. Dlatego jednym z elementów terapii niepłodności jest redukcja masy ciała – zaznacza prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety i Zakładu Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Problem może pojawić się też przy porodzie: nie zawsze jest możliwy poród drogą naturalną, a w przypadku cesarskiego cięcia istnieje większe ryzyko powikłań, dłuższego gojenia się rany, trudniejszego okresu połogu.

Dziewczynki z otyłością często dojrzewają wcześniej niż rówieśniczki, częściej mają też zaburzenia miesiączkowania, pojawia się u nich też zespół policystycznych jajników.

Otyłość trzeba leczyć: najlepiej jak najwcześniej

Eksperci podkreślają, że najlepiej nie dopuścić do rozwoju nadwagi i otyłości: ważne jest, żeby już u dzieci zwracać uwagę na właściwy sposób odżywiania się i aktywność fizyczną. W zdecydowanej większości przypadków przyczyną rozwoju choroby otyłościowej jest bowiem nadmierna ilość kalorii w stosunku do zapotrzebowania energetycznego. Przyczyną mogą być też jednak zaburzenia hormonalne (np. spowodowane niedoczynnością tarczycy) lub niektóre choroby, dlatego leczenie choroby otyłościowej zawsze zaczyna się od diagnostyki.

Niezależnie od przyczyny, ważne jest jak najwcześniejsze zdiagnozowanie choroby i otoczenie opieką osoby z chorobą otyłościową. Powinna być to kompleksowa opieka zespołu złożonego z lekarza, dietetyka, psychologa, fizjoterapeuty. Jeśli nie przynoszą poprawy interwencje polegające na zmianie diety i zwyczajów żywieniowych oraz zwiększeniu aktywności fizycznej, konieczne jest leczenie. – Są już skuteczne leki, które mogą pomóc osobom chorującym na chorobę otyłościową, najważniejsze jest jednak to, żeby pacjent wiedział, że jest to choroba, którą można i trzeba leczyć. Jeśli nadal będziemy myśleć o otyłości jako o defekcie kosmetycznym, to nie pojawi się myśl: „Choruję na otyłość, potrzebuję pomocy, zastosuję się do zaleceń, bo rozumiem, że to poważna choroba, z wieloma konsekwencjami. Odchudzanie nie pomoże, otyłość trzeba leczyć – mówi prof. Bogdański.

.

 1

Czytaj także