Zapach choroby

Zapach choroby

Dodano: 
Bez bólu, bezpiecznie, bezinwazyjnie i wcześnie. Wiele schorzeń można zdiagnozować na podstawie zapachu pacjenta. W rozwoju tej metody ważny udział mają polscy naukowcy.

W 2011 r. z powodu tzw. zespołu drugiego uderzenia zmarł w Anglii Benjamin Robinson, 14-letni rugbysta. Schorzenie to występuje, gdy osoba nie wyleczyła jednego urazu głowy, a doznała kolejnego. Urazy czaszki i mózgu, które mogą prowadzić do wielu poważnych chorób, a nawet śmierci, to groźny problem m.in. wśród bokserów, piłkarzy i rugbystów. W ferworze walki zdarza się, że ani sportowiec, ani trener nie zauważają problemu. Emocje mogą bowiem znieczulać – piłkarz Cesc Fąbregas wyrównującego gola w meczu Arsenal–FC Barcelona strzelił złamaną nogą. Aby zapobiec nieszczęściom na boisku, Anglicy chcą nawet wprowadzić przepisy, zgodnie z którymi piłkarz z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu będzie musiał natychmiast opuścić boisko. Niewykluczone, że z restrykcyjnych przepisów będzie można jednak zrezygnować. Naukowcy z University of Birmingham ogłosili, że będą w stanie wykrywać wstrząśnienie mózgu za pomocą prostego, podobnego do alkomatu analizatora oddechu już pięć-dziesięć minut od urazu. Urządzenie przeszło testy laboratoryjne i bada się je z udziałem sportowców.


Już Sokrates zauważył, że niektóre choroby zmieniają zapach ludzkiego ciała, oddechu i wydzielin. Naukowcy z prestiżowego szwedzkiego Instytutu Karolinska potwierdzili, że aby zdiagnozować niektóre schorzenia, wystarczy ludzki nos. W trakcie badania ochotnicy wąchali używane przez innych koszulki. Na tej podstawie umieli prawidłowo wskazać, które ubrania należą do zdrowych, a które do chorych. Jak to możliwe? Niektóre choroby mają charakterystyczny zapach. Na przykład niewydolność wątroby może się objawiać zapachem surowej ryby, choroby nerek – zepsutej ryby, a oddech cukrzyka pachnie acetonem. Z kolei schizofrenia powoduje, że pot chorego zmienia woń na przypominającą ocet. Zdarza się, że bliscy osób chorych na nowotwór wyczuwają zmianę zapachu ich ciała, zanim lekarze postawią diagnozę.

Skoro wystarczy niedoskonały ludzki węch, oczywiste wydaje się podjęcie prób wytresowania na potrzeby diagnostyki zwierząt o znacznie lepiej rozwiniętym zmyśle powonienia. Zwłaszcza że pacjenci od lat zgłaszają, iż ich domowe zwierzęta nawet bez szkolenia wyczuwają choroby. Na przykład ostrzegają o zbliżającym się ataku epilepsji czy nadmiernie rosnącym stężeniu cukru w organizmie. Magazyn „Lancet” opisał historię Brytyjki, której pies lizał znamię na jej nodze. Kobieta opowiedziała o tym lekarzowi, który przeprowadził biopsję. Okazało się, że znamię musi zostać natychmiast usunięte. Po wyleczeniu zwierzę przestało zwracać uwagę na nogę właścicielki. Zwierzęta mogą być szybsze, tańsze i skuteczniejsze w wykrywaniu chorób niż nowoczesne urządzenia. Wielkoszczury, które od lat w Afryce wykorzystuje się do znajdowania materiałów wybuchowych, od niedawna z powodzeniem tresuje się do wykrywania gruźlicy w plwocinie. Gryzonie wykrywają ją nawet w próbkach, w których nie zauważono choroby podczas badania mikroskopowego. Do celów diagnostycznych tresuje się jednak przede wszystkim psy. Takimi badaniami zajmuje się prof. Tadeusz Jezierski z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN, który jednak uważa, że nie wszystkie psy można wyszkolić do wykrywania chorób. – Aby zwierzę można było wykorzystywać w badaniach przesiewowych, musi ono mieć nie tylko świetny węch, ale także łatwo się uczyć i potrafić zakomunikować człowiekowi, że wykryło zapach, do którego było szkolone. Szacunkowo 30 proc. psów jest na tyle zdolnych, aby przejść wszystkie etapy specjalistycznego szkolenia. Trudno jednoznacznie wskazać najlepsze rasy, ale można wyróżnić psy ras pracujących węchowo, np. owczarki niemieckie, labradory, golden retrievery. Zdarzało się jednak, że naukowcy wykorzystywali w badaniach chihuahua czy charta włoskiego – mówi prof. Jezierski.

Włoscy naukowcy wyszkolili psy tak dobrze, że z 98-procentową skutecznością wykrywały raka prostaty w moczu. Szkolonym w Niemczech psom udało się poprawnie identyfikować chorych na raka płuc. Podobne wyniki uzyskali polscy specjaliści. Może to być przełom w diagnostyce tej choroby, bo dziś nie ma badań przesiewowych, które wcześnie wykrywałyby ten nowotwór. Psy pod wieloma względami przewyższają więc elektroniczną aparaturę. – W przypadku urządzenia próbka musi zostać zbadana nie dłużej niż trzy godziny po pobraniu, psy zaś potrafią rozróżnić zapach choroby nawet w próbkach przechowywanych przez kilka tygodni. Ponadto pies reaguje w czytelny sposób: kładzie się, siada czy drapie przy próbce, w której wyczuje zapach choroby. Tymczasem urządzenia potrzebują skomplikowanych algorytmów i obsługi fachowego personelu, który i tak może niekiedy popełnić błąd w interpretacji wyników – wyjaśnia prof. Jezierski.

CO WIEDZĄ PSY

Wiele lat badań spowodowało, że znamy coraz więcej powiązań między zapachem a chorobą. Także polscy specjaliści uzupełniają tę oddechową mapę diagnostyczną. Badania krakowskich naukowców wykazały, że w powietrzu wydychanym przez chorych ze schorzeniami nerek występuje związek chemiczny o nazwie trimetyloamina. – Schorzenie nerek ciągle jest dziś diagnozowane zbyt późno, wtedy gdy dają o sobie już znać choroby współistniejące. Skuteczny test oddechowy byłby zatem dobrym narzędziem diagnostycznym – mówi dr Beata Grabowska z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN.

Dotychczas urządzenia wykrywające choroby w substancjach lotnych były skomplikowane, drogie i zajmowały dużo miejsca. Wysiłki naukowców doprowadziły jednak do tego, że urządzenia są zminimalizowane, a jednocześnie superczułe. Tak jest na przykład w przypadku raka piersi. Dostępny już w sprzedaży Breathe-Link ma skuteczność porównywalną z mammo grafią, a jednocześnie nie ma wad tej drugiej metody. Lekarze mają nadzieję, że kobiety chętniej będą się poddawały badaniu oddechu, które nie łączy się z bólem ani napromieniowaniem, nie wymaga też obnażania biustu. Rozwój diagnostyki opartej na zapachu ma prowadzić właśnie do takich efektów: skuteczniej, wcześniej i taniej zdiagnozowanych chorób, a więc bardziej efektywnego leczenia. �

ZAPACH ZDROWIA

Zapach zdrowego ciała jest wiele wart, czasem nawet wycenia się go całkiem konkretnie. W wiktoriańskiej Anglii młode damy z głową do interesów sprzedawały chusteczki przesiąknięte własnym zapachem. Dziś w cenie są intensywniejsze feromony – w Japonii można trafić na automaty z używaną damską bielizną (cena noszonych majtek wynosi 80 dolarów). Zapach zdrowego ciała zapewnia też sukces na randce. Opracowanie perfum, jakie próbował stworzyć bohater „Pachnidła” Patricka Süskinda, w świetle współczesnej nauki wydaje się jednak niemożliwe. Zadbała o to natura – najbardziej podobają nam się zapachy nie tylko osób zdrowych, ale także o najbardziej odmiennym od naszego genotypie, a więc dla każdego coś innego.

Okładka tygodnika WPROST: 41/2014
Więcej możesz przeczytać w 41/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0