Tak kumuluje się w organizmie mikroplastik. Najgorszy jest jeden rodzaj

Tak kumuluje się w organizmie mikroplastik. Najgorszy jest jeden rodzaj

Dodano: 
Żywność w plastiku
Żywność w plastiku Źródło: Shutterstock / Goncharov_Artem
Najgorsze są najmniejsze cząstki mikroplastiku, czyli nanoplastik. Zamiast być wydalane, kumulują się w organizmie. Są w stanie przedostać się nawet do mózgu.

Mikroplastik jest wszechobecny w pożywieniu i w wodzie. To fakt i naukowcy alarmują o tym od dawna. Według szacunków zjadamy tygodniowo nawet łyżeczkę mikroplastiku!

Jaki mikroplastik kumuluje się w organizmie?

– Mikroplastik, po dostaniu się do organizmu, jest w większości z niego wydalany, ale mniejsze cząstki mikroplastiku oraz cząstki o wielkości poniżej 100 nm – czyli właśnie nanoplastik – przedostają się łatwo do wielu tkanek, nawet do mózgu. Szereg badań wskazuje na obecność mikro- i nanoplastiku we krwi ludzi. Mogą się zatem rozprzestrzenić po całym organizmie, przedostają się nawet do płodu, do łożyska i mogą powodować liczne szkody – powiedziała w rozmowie z serwisem Nauka w Polsce prof. dr hab. Bożena Bukowska z Katedry Biofizyki Skażeń Środowiska na Uniwersytecie Łódzkim.

Dlaczego mikroplastik jest szkodliwy?

Szkodliwe działanie mikroplastiku na organizm może być dwojakie. Niektóre monomery (cegiełki polimerów tworzących plastik) mają na ludzki organizm działanie toksyczne. Kolejna kwestia to fakt, że w skład plastiku wchodzą też różne plastyfikatory i substancje, które są do niego dodawane w trakcie produkcji – np. metale ciężkie czy związki endokrynnie czynne. Dodatkowo na powierzchni mikroplastiku mogą się osadzać inne zanieczyszczenia: bakterie, grzyby i patogeny. Mikroplastik może też być nośnikiem dla substancji, które są dla nas zagrożeniem – np. polichlorowanych bifenyli, bisfenolu, pestycydów.

Badania nad toksycznością mikroplastiku były już prowadzone na rybach, myszach czy owcach. Jak podkreślała we wcześniejszych wywiadach inna specjalistka zajmująca się również problemem mikroplastiku, czyli dr hab. Małgorzata Grembecka z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (jest bromatolożką, czyli naukowczynią zajmująca się badaniem żywności), jesteśmy dopiero na początku drogi badań nad toksycznością mikroplastiku. – Nie ma żadnego oszacowania, jaka dawka mikroplastiku jest bezpieczna. A tygodniowo spożywamy między 0,1 a 5 g mikroplastiku. Jeśli chodzi o wpływ mikroplastiku na zdrowie, to wiele zależy od tego, gdzie w naszym organizmie się on znajdzie, jaką ma wielkość i jaki jest jego skład. Z tego co na razie wiadomo, możemy jednak mówić, że wywoływać on może: zaburzenia rozwoju, problemy z płodnością, może być też neurotoksyczny, immunotoksyczny, a co także geno- i cytotoksyczny. Wiadomo też, że obecność mikroplastiku zwiększa stres oksydacyjny – informowała Małgorzata Grembecka.

Jak unikać mikroplastiku?

Prof. Bożena Bukowska dała konkretne rady, jak unikać mikroplastiku. To proste rzeczy, które warto zastosować w codziennym życiu:

  • Unikaj plastikowych butelek. Pij wodę z kranu, najlepiej filtrowaną.
  • Zamiast plastikowych słomek lepiej używaj papierowych, szklanych czy metalowych.
  • Zamiast plastikowych sztućców i talerzyków wybierz ich naturalne odpowiedniki np. wytwarzane z otrębów.

Jak podkreśliła prof. Bukowska, to jednak nie jest wszystko. – Warto uważać na kosmetyki i obecne w nich wtórne i pierwotne cząstki. Wtórne to te, które powstają ze ścierania się różnych plastikowych powierzchni, a pierwotne są dodawane do kosmetyku – np. do pasty do zębów, czy kremów do peelingu. Lepiej wybierać kosmetyki naturalne (np. peeling zawierający rozdrobione pestki owoców) niż cząsteczki syntetyczne. Dobrze jest też często odkurzać mieszkanie i myć podłogę. Cząstki mikro- i nanoplastiku lubią bowiem gromadzić się w kurzu. Kolejna sprawa, jeśli chodzi o mieszkanie, to wietrzenie. Wykazano, że więcej cząstek znajduje się w pomieszczeniach, niż na zewnątrz – powiedziała.

Czytaj też:
Te ryby zawierają najwięcej toksyn. Jak często po nie sięgasz?
Czytaj też:
Co znajduje się w torebce od herbaty? Mikroplastik i... klej

Źródło: Nauka w Polsce PAP, zdrowie.wprost.pl