Leki wziewne u dziecka – nie popełniaj tych błędów!

Leki wziewne u dziecka – nie popełniaj tych błędów!

Dodano: 
Kaszel i przeziębienie
Kaszel i przeziębienie Źródło: Fotolia / Autor: mbt_studio
Inhalacja u płaczącego i wiercącego się dziecka nie może się udać. Lek powinien bowiem dotrzeć bezpośrednio do płuc, tam gdzie jest stan zapalny, a to dzieje się tylko przy wdechu. Dowiedz się, jak podać dziecku leki wziewne, aby mogły zadziałać.

Alergie i astma u dzieci to coraz powszechniejszy problem. Małe dzieci często też chorują na różne infekcje układu dróg oddechowych. Jednym ze najbardziej skutecznych sposobów walki z chorobami dróg oddechowych jest inhalacja leku do oskrzeli i płuc. Niestety, dla niektórych dzieci trudna do zaakceptowania.

– Inhalacje to leczenie miejscowe – jak nałożenie kremu na skórę – tylko tu mamy pobranie leku do dróg oddechowych, do miejsca, gdzie jest proces zapalny. I trzeba sobie uświadomić, że leczy tylko ta dawka, która dotrze we właściwe miejsce, a nie ta, która wyleci z inhalatora. Trzeba przy tym wiedzieć, że depozycja leku w płucach jest tylko podczas wdechu, wydech jest stracony dla inhalacji i przyjmowania leku. A co za tym idzie, kiedy dziecko ma krótki wdech, płacze, krzyczy, wierci się, nie toleruje inhalacji, to tak, jakby tej inhalacji w ogóle nie było – uświadamia pediatra i alergolog dr hab. Adam Sybilski, kierownik Kliniki Chorób Dziecięcych i Noworodkowych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Niektórzy rodzice próbują metod, które niestety, nie zadziałają – np. podają lek w namiocie zrobionym z prześcieradła lub koca.

– Odstawienie maseczki na odległość 1 cm od ust powoduje spadek docierania leku do dróg oddechowych o 50 proc., o 2 cm – aż o 85 proc. Jeśli do tego dodamy informację, że z tego, co wylatuje z inhalatora, do płuc dziecka dolatuje 25 proc., to po odsunięciu go na kilka centymetrów od ust właściwie inhalowanie przestaje mieć sens – ostrzega specjalista.

Zasady prawidłowej inhalacji

  • Inhalacja lekiem dziecka do 3. r. ż. powinna się odbywać przez dobrze dopasowaną do twarzy dziecka, maskę bez bocznych otworów, obejmującą jego nos i usta.
  • Po 3. r. ż. maskę powinniśmy zamienić na ustnik, który dziecko powinno trzymać w zamkniętych na nim ustach.
  • Inhalacja ma sens jedynie wtedy, kiedy dziecko w jej trakcie oddycha przez usta, a nie przez nos! Nos jest doskonałym filtrem powietrza i wszystko, co się do niego dostaje, pozostaje tam w 90 proc.
  • Inhalacji lekiem nie wykonujemy przez smoczki dołączone do inhalatorów
  • Po każdej inhalacji należy umyć buzię i wypłukać jamę ustną, u młodszych dzieci należy podać coś do popicia
  • Do inhalatorów nie dodajemy (nie wlewamy) żadnych olejków czy ziół
  • Inhalatory należy regularnie czyścić
  • Nie powinno się rozcieńczać leków do inhalacji

Anna Trawka, blogerka i matka dwójki dzieci, podkreśla także, jak ważny jest wybór odpowiedniego nebulizatora (inhalatora).

– Śmiało mogę powiedzieć, że inhalator to mój talizman – gdy tylko go schowam, moje dzieci zaczynają chorować. Niestety, nasz kupiłam na szybko, gdy dziecko zachorowało, nie zdążyłam zrobić rozeznania, wybrać najlepszego dla nas sprzętu. To był błąd – mówi.

Bardzo ważne jest, by zanim zaczniemy używać go „na poważnie”, w celach terapeutycznych, warto oswoić dziecko z tym urządzeniem.

- Pozwólmy mu trochę się nim pobawić. Niech założy maseczkę misiowi, najpierw zrobi inhalację swoim lalkom. A potem też róbmy z tego zabawę – pamiętam, że na początku, zanim dzieci zaakceptowały tę metodę leczenia robiliśmy to razem z mężem: ja trzymałam dziecko na kolanach, a on stał przed nami i śpiewał śmieszne piosenki odgrywając przy tym jakieś scenki, żeby tylko odwrócić uwagę dziecka – opowiada pani Anna.

Skuteczne u dzieci jest też wspomaganie się oglądaniem bajek podczas inhalacji.

– Skuteczność tej metody potwierdzili nawet ostatnio francuscy naukowcy: zbadali, jak nebulizację znoszą dzieci oglądające bajkę i te, u których nie zastosowano takiej metody. Okazało się, że współpraca z dzieckiem wzrosła z 15 do 80 proc. Kiedy podanie leku jest koniecznością, kilkanaście minut dziennie bajki na ekranie jest mniejszym złem – uważa dr Sybilski.

Alergia i astma: dzieci bardziej narażone niż dorośli

Układy narządowe i czynnościowe dziecka przez pierwsze lata życia nie są w pełni rozwinięte; uważa się, że stopień pewnej dojrzałości osiąga dopiero w wieku 12-14 lat. To dlatego dzieci częściej niż dorośli chorują i są bardziej narażone na skutki zanieczyszczeń.

Dziecko jako mały człowiek ma także krótszą drogę dotarcia alergenów i zanieczyszczeń do dolnych dróg oddechowych, znacznie łatwiej docierają tam wszystkie niekorzystne czynniki. Do tego trzeba dodać powszechne szkodliwe czynniki zewnętrzne takie jak bierne palenie, smog, a nawet jedzenie naszpikowane szkodliwymi dodatkami (ulepszacze, konserwanty), które uczulają.

Według WHO rocznie z powodu zanieczyszczeń powietrza umiera nawet ok. 700 tys. dzieci poniżej 5. r. ż.

Nie bez znaczenia jest także pamięć immunologiczna, która u dorosłych z racji wieku jest lepiej rozwinięta.

- Nasz organizm zapamiętuje bakterie i wirusy, z którymi zetknął się w trakcie życia i kiedy po raz kolejny ma do czynienia z jakimś patogenem, rozpoznaje go i zaczyna atakować. Tak działają komórki pamięci, które u dzieci mają o wiele mniej doświadczeń „na koncie” – wyjaśnia pediatra.

Nic dziwnego, że alergia jest jedną z najczęstszych przyczyn chorób układu oddechowego – nieżytu nosa czy astmy.

– Co ciekawe, bardzo powszechny nieżyt nosa występuje znacznie częściej na terenach regionów miejskich niż na wsi, więc prawdopodobnie zanieczyszczenie miejskiego powietrza wpływa na potęgowanie objawów czy wyzwala objawy alergii – uważa dr Sybilski.

Amerykańskie Towarzystwo Chorób Płuc (ALA) twierdzi, że dzieci są bardziej narażone na wpływ zanieczyszczeń powietrza ponieważ ich płuca intensywnie się rozwijają i przez to pracują aktywniej niż płuca dorosłych. Pobierają więc więcej powietrza, wraz z toksycznymi zanieczyszczeniami.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki bezwzględnie trzeba dzieci chronić przed biernym paleniem, a także śledzić alerty smogowe i powstrzymać się od aktywności fizycznej z maluchem w czasie wysokiego poziomu zanieczyszczenia powietrza.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl
Materiał powstał po konferencji prasowej „Odetchnij”, która odbyła się 3 grudnia 2019r. w Warszawie.