Wiele osób cierpi na depresję latami bez odpowiedniego wsparcia i leczenia, ale wypiera chorobę z obawy przed udaniem się do specjalisty, bądź stygmatyzacją. Skutki nieleczonej depresji mogą być katastrofalne dla zdrowia – przestrzegają lekarze.
Co wspólnego ma depresja z otyłością?
Jak wskazują badania, nieleczona depresja jest bardzo ściśle związana z otyłością. Szacuje się, że może zwiększać ryzyko jej rozwoju nawet o blisko 60 procent, natomiast ok. 43 proc. dorosłych z depresją jest otyłych. Eksperci tłumaczą, że może to być związane m.in. ze spożywaniem zbyt dużych ilości jedzenia, częstym szukaniem pocieszenia w słodyczach i mało zdrowych, przetworzonych produktach, a także ograniczeniem codziennej aktywności fizycznej.
Stres ma związek z depresją i otyłością
Depresję może nasilać również przewlekły stres, który często towarzyszy zarówno otyłości, jak i osobom z depresją. Często zdarza się, że osoba z depresją przybiera na wadze, przez co zaczyna mieć problem z obniżoną samooceną i akceptacją siebie. Wzmaga to objawy depresji, co jeszcze bardziej skłania do szukania pocieszenia w jedzeniu. Jest to tzw. błędne koło, które niekiedy bardzo ciężko jest przerwać. W takiej sytuacji może być potrzebna współpraca lekarza psychiatry, psychoterapeuty i psychodietetyka – wskazują specjaliści.
Nieleczona depresja czynnikiem rozwoju chorób serca
Okazuje się, że nieleczona lub niewłaściwie leczona depresja podnosi ryzyko rozwoju chorób serca. Zaburzenia w stężeniu neuroprzekaźników występujące w depresji, m.in. obniżenie poziomu serotoniny, mogą mieć wpływ na dysfunkcję płytek krwi i indukcję stanu zapalnego w organizmie. Depresja zwiększa też śmiertelność u osób z rozpoznaną już chorobą serca. Dowiedziono, że długotrwałe obniżenie nastroju sprzyja m.in.:
- chorobie wieńcowej,
- zawałowi serca,
- udarowi mózgu,
- obwodowym chorobom naczyń wywołanym przez miażdżycowe zwężenia.
Depresja może prowadzić do nadciśnienia
Depresja jest również jednym z czynników ryzyka rozwoju opornego na leczenie nadciśnienia tętniczego. Podejrzewa się, że odpowiedzialny za to jest niedobór niektórych neuroprzekaźników w mózgu.
Czytaj też:
Jak walczyć z jesienną chandrą?