Depresja i jej oblicza. Chorują na nią 2 mln Polaków

Depresja i jej oblicza. Chorują na nią 2 mln Polaków

Dodano: 
Depresja
Depresja Źródło: Fotolia / BillionPhotos.com
Coraz więcej osób w każdym wieku choruje na depresję. Kampania informacyjna „Depresja? Nie.” ma na celu uwrażliwienie ludzi zdrowych na cierpienie i problemy osób chorych na depresję.

Na stronie internetowej kampanii www.depresjanie.pl dostępne są informacje o chorobie, jej różnych objawach. Można znaleźć tam także aktualną mapę ośrodków specjalizujących się w kompleksowym leczeniu chorych na depresję. W ramach kampanii powstał spot mający na celu pokazanie, że pacjent nie musi zostać ze swoją chorobą sam. Zachęca do otworzenia się na przyjęcie pomocy i podkreśla rolę komunikacji z pacjentami w depresji.

Kto choruje na depresję?

Szacuje się, że w Polsce na depresję cierpi prawie 2 miliony osób, a na świecie 350 milionów. Jedno z badań wykazało, że częstość depresji wśród osób w wieku produkcyjnym (30-59 lat) wynosi 3 procent. Ok. 800 tys. Polaków w wieku produkcyjnym przeżyło przynajmniej jeden epizod depresyjny. Ponadto depresja dotyka ludzi w różnym wieku, także osoby starsze.

– Przyczyn ich choroby jest wiele. Depresja może być kontynuacją problemów, które występowały u nich już wcześniej. Może być też powikłaniem choroby somatycznej. Depresji mogą sprzyjać czynniki psychologiczno-społeczne, jak osamotnienie, poczucie zależności od innych oraz utrata celu w życiu, atrakcyjności czy prestiżu społecznego – wymienia prof. Dominika Dudek, kierownik Katedry Psychiatrii i Kliniki Psychiatrii Dorosłych Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego na lata 2022–25 i dodaje: – Tak jak starzeje się organizm, tak starzeje się mózg człowieka i wraz z procesami neurodegeneracyjnymi pojawiają się objawy depresyjne. Tak dzieje się w zespołach otępiennych, czy chorobie Parkinsona.

Z innych powodów chorują na depresję ludzie młodzi.

– U nich przyczyną choroby może być trudność startu w dorosłe życie i nadmierne oczekiwania społeczne. Powodem depresji może być też brak dobrych relacji w rodzinie i osamotnienie. Są młodzi ludzie, którzy mają setki znajomych i ani jednego przyjaciela, z którym mogliby od serca porozmawiać. Plagą są też używki – dopalacze, narkotyki, które czynią spustoszenie w życiu emocjonalnych i mogą powodować m.in. depresję – wylicza prof. Dudek.

Jak pokazują statystyki, depresja jest dwa razy częściej rozpoznawana u kobiet niż u mężczyzn. Kobiety częściej zwracają się do lekarzy po pomoc i częściej się leczą. Mężczyźni mają problem, aby przyznać się do słabości. Choroba ta nazywana jest ponadto największym zabójcą wśród zaburzeń psychicznych. Szacuje się, że 15 proc. osób z chorobami afektywnymi, w tym z depresją, popełnia samobójstwo. – Kobiety częściej podejmują próby samobójcze, a mężczyźni częściej popełniają samobójstwo. Mężczyźni wybierają bardziej skuteczne metody samobójstwa, u nas najczęściej się wieszają, a w USA strzelają do siebie z broni palnej. Kobiety częściej trują się lekami, co sprawia, że łatwiej jest je odratować – wyjaśnia prof. Dudek.

Depresja nie tylko prowadzi do samobójstw: sprzyja też chorobom somatycznym. Chorzy na depresję mają większe ryzyko cukrzycy i schorzeń układu krążenia. Mają też gorsze rokowania. Badanie kanadyjskie z początku lat 90. wykazało, że osoby po zawale, u których wystąpiła depresja, miały większe ryzyko zgonu z powodu incydentu sercowo-naczyniowych, niż osoby bez objawów depresyjnych.

Koronawirus a depresja

Zgodnie z informacjami Światowej Organizacji Zdrowia depresja jest jedną z najpoważniejszych chorób przewlekłych, a w ciągu najbliższych lat stanie się wiodącym problemem zdrowotnym. Nie wiadomo jeszcze, jak na nasze zdrowie psychiczne wpłynęła epidemia koronawirusa.

– Aby rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przeprowadzić porządne badania epidemiologiczne. Obserwując moich pacjentów widzę, że na jednych epidemia wpływa pozytywnie, a na innych negatywnie. Są pacjenci, którzy mówią, że teraz jest im łatwiej, bo nikt nic od nich nie chce. Siedzą w domu i mają święty spokój. Ale są i tacy pacjenci, którzy przeżywają duży lęk, martwią się o swoją chorobę, rodzinę, o przyszłość i źle radzą sobie w czasie pandemii – mówi prof. Dudek.

Z dotychczasowych, nielicznych badań wynika, że w czasie pandemii zwiększył się poziom depresji, stresu i lęku. Ponad 20 proc. badanych osób odczuwało objawy depresji, ponad 30 proc. miało objawy lękowe, a 70 proc. doświadczyło stresu. Badanie przeprowadzone w Japonii wykazało, że ryzyko zaburzeń psychicznych jest większe u pacjentów, którzy byli zakażeni koronawirusem, u ich rodzin oraz u osób, u których COVID-19 potencjalnie mógł mieć cięższy przebieg, a także u pracowników służby zdrowia.

Czytaj też:
„Bardzo ważne jest wsparcie bliskich osób”. O leczeniu schizofrenii opowiedziała dr Magdalena Więdłocha
Czytaj też:
Polska jedzie na antydepresantach. Wzrost sprzedaży o 20 proc. w trakcie epidemii.
Czytaj też:
Wprowadź te 4 nawyki, a poprawisz swoje zdrowie psychiczne