Gdy w Polsce umiera maltretowane dziecko, zaczyna się gra cieni. Zakatowana Maja mogłaby żyć

Gdy w Polsce umiera maltretowane dziecko, zaczyna się gra cieni. Zakatowana Maja mogłaby żyć

Dodano: 
Niemowlę
Niemowlę Źródło: Shutterstock / fizkes
Od trzech lat gotowy jest projekt ustawy, która pomogłaby chronić najmniejsze dzieci przed przemocą. Dlaczego nikt się tym zajmuje? – Kiedy ginie kolejne dziecko, jest wielkie wzmożenie, jesteśmy jako społeczeństwo zbulwersowani, politycy się uaktywniają, są kolejne petycje, a zaraz wszystko cichnie i nic się nie dzieje. Gra cieni, która zaczyna się za każdym razem, kiedy umiera maltretowane dziecko – mówi Anna Krawczak z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Anna Krawczak to specjalistka ds. ochrony dzieci w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, członkini i współzałożycielka Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem IEiAK UW, członkini zarządu Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej, wieloletnia członkini Stowarzyszenia Nasz Bocian, autorka książek, artykułów i publikacji naukowych.

Katarzyna Świerczyńska, „Wprost”: Jaka jest skala krzywdzenia małych dzieci w Polsce?

Anna Krawczak: Ze statystyk wynika, że w latach 2019-2020 do szpitali trafiło 64 dzieci do 6. roku życia ze stwierdzonym zespołem maltretowania. Jednak ta liczba zupełnie nie oddaje skali problemu. Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego, co roku ponad 2700 dzieci do 1. roku życia trafia do szpitali z poważnymi urazami głowy, w tym mózgu…

To nie znaczy, że ktoś skrzywdził je celowo.

Oczywiście. Jednak każdy taki przypadek powinien wzbudzać czujność. Podam własny przykład, moje dziecko poślizgnęło się podczas kąpieli, uderzyło o kran i rozcięło łuk brwiowy. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Zostaliśmy z mężem bardzo szczegółowo przepytani, co więcej, rozdzielono nas. Nie czułam się komfortowo, ale doskonale wiedziałam, o co chodzi. Przecież taka procedura może uratować jakieś dziecko. Musimy sobie zdawać sprawę, że jeśli mówimy o krzywdzeniu dziecka do 3. roku życia, to rozmawiamy niemal wyłącznie o krzywdzeniu w rodzinie. To są dzieci, które jeszcze nie wchodzą w system opieki instytucjonalnej, ich kontakt z obcymi jest ograniczony. Poza tym tak mały człowiek jest najbardziej podatny na uszkodzenia.

I nie może się nikomu poskarżyć, bo jeszcze nie mówi…

Co więcej, my jako Polska nawet nie wiemy, jaką mamy skalę ciężkiego krzywdzenia dzieci, w tym krzywdzenia ze skutkiem śmiertelnym, bo nie ma żadnych spójnych danych.

Jak to możliwe?

Możemy to, mówiąc kolokwialnie, liczyć na piechotę. Policyjne dane dotyczą konkretnych przestępstw, ale nie wszystkie są rozbite dokładnie z podziałem na wiek ofiar.

Artykuł został opublikowany w 24/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także