Zabawy w doktora

Zabawy w doktora

Dodano: 
fot. sxc
Jeśli chcemy się poddać zabiegowi medycyny estetycznej, to tylko w gabinetach wykwalifikowanych lekarzy. U kosmetyczki taki zabieg może mieć nawet tragiczne konsekwencje – podkreśla dr Waldemar Jankowiak.

KATARZYNA JANIAK: Botoks, wypełniacze, lifting. Poprawianie urody i odmładzanie jeszcze nigdy nie było tak dostępne, szybkie i łatwe. Zabiegowi można się dziś poddać niemal na każdym rogu, w centrach handlowych, u kosmetyczki…

Waldemar Jankowiak: U lekarza medycyny estetycznej – proszę bardzo, u kosmetyczki stanowczo odradzam. Rzeczywiście, w branży poprawiania urody mamy do czynienia niemal z pospolitym ruszeniem. Dało się przekonać branżę kosmetyczną, że medycyna poprawiająca urodę to właściwie nie jest medycyna i po odbyciu kilkugodzinnego kursu za sporą opłatą kosmetyczka może wykonywać zabiegi z użyciem metod i preparatów przeznaczonych wyłącznie dla lekarzy. Więcej, powstała już druga generacja szkoleniowców, czyli kosmetyczki szkolące swe koleżanki po fachu. Certyfikaty wiszące na ścianach gabinetów kosmetycznych świadczą o odbyciu szkoleń „uprawniających” do wykonywania zabiegów lekarskich, np. dermatochirurgicznych, mezoterapii, iniekcji toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego będącego implantem tkankowym.

Dlaczego to pana tak oburza? Chodzi o konkurencję?

Chodzi o bezpieczeństwo pacjentów. Zabiegi medycyny estetycznej są bezpieczne, jednak każdy zabieg medyczny niesie z sobą ryzyko powikłań, czasami bardzo poważnych. Jest ono minimalne w przypadku dobrego wyszkolenia lekarza, bezpiecznych preparatów oraz przestrzegania procedur dla inwazyjnych zabiegów lekarskich. Natomiast zabiegi medycyny estetycznej jako kosmetyczne zabiegi lunchowe w domu klienta, na stoisku w centrum handlowym lub gabinecie kosmetycznym muszą się skończyć nieszczęściem. Osoby poddające się tam zabiegom nie są świadome potencjalnych powikłań. Ludzie bez podstawowej wiedzy medycznej, którzy bezprawnie wykonują te eksperymenty, pewnie też nie zaprzątają sobie nimi głowy. Przecież nic się złego nie może zdarzyć. Niestety może.

Jakie więc mogą być powikłania?

Najmniejszym problemem po nieudanym zabiegu jest budzący pożałowanie nowy wizerunek osoby chcącej lepiej wyglądać. Powikłania po podawanej powszechnie i bez głębszej refleksji toksynie botulinowej szczęśliwie mijają. Opadanie powiek albo kącika ust, podwójne widzenie na skutek zeza, trudności w mówieniu i połykaniu są przejściowe. Niestety były również przypadki zgonów po tych zabiegach. Opisano też przypadki rozległych ropni twarzy po wstrzyknięciu materiałów wypełniających i preparatów do mezoterapii, martwicy tkanek z ubytkami skóry i nosa, a także tworzenia się ziarniniaków trwale oszpecających twarz. Zdarzały się przypadki spowodowania ślepoty przez wstrzyknięty bez znajomości anatomii materiał.

Okropne! A preparaty stosowane w medycynie estetycznej są bezpieczne?

Tak, jeśli są stosowane przez wyszkolonych lekarzy. Dystrybucja i stosowanie tych preparatów podlega prawu farmaceutycznemu. Kosmetyczka może zdobyć toksynę botulinową tylko nielegalnie. Wyraźnie w zaleceniach jest informacja, że stosować ją może wyłącznie wyszkolony lekarz. Czy to ważne? Czy klient o to zapyta? O powikłania też nie zapyta. To w czym problem? Osoby nieuprawnione często kupują materiały pokątnie, na aukcjach internetowych lub u przypadkowych dystrybutorów i podają je w warunkach grożących zakażeniem. Podkreślam – środki o nieznanym pochodzeniu i składzie, które nie są zarejestrowane jako lek lub materiał medyczny, nigdy nie powinny się znaleźć w ludzkim organizmie. Może wystąpić na przykład reakcja anafilaktyczna, która bez natychmiastowej pomocy medycznej grozi śmiercią. Ale nie tylko. Podczas jednego z kursów do powiększenia ust u modelki użyto żelu do USG! Oszpecono dziewczynę.

Co robić? Uświadamiać ludzi, że na zabieg należy iść tylko do doświadczonego lekarza medycyny estetycznej?

Egzekucja prawa mimo zainteresowania prokuratury jest powolna. Przy skali zjawiska przerażających „zabaw w doktora” ukrócenie procederu wydaje się mało realne. Dla oszpeconych klientów mimo pomocy lekarskiej konsekwencje są często nieodwracalne. Jedyna nadzieja w świadomości pacjentów i wyobraźni osób, którym się wydaje, że są prawie lekarzami. Czy trzeba czekać, aż jakaś znana z mediów osoba zostanie trwale oszpecona lub straci życie? ■

Waldemar Jankowiak, lekarz medycyny estetycznej UIME, specjalista chirurg, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Lekarskiego

Czytaj także

 0