Bunt w fabryce hormonów

Bunt w fabryce hormonów

Dodano: 
Co piąty Polak ma kłopoty z tarczycą, ale często o tym nie wie. Choroby tarczycy powodują m.in. depresję, bezpłodność i niewydolność serca.

30-letnia Basia ciągle czuła się zmęczona. Po pracy podsypiała w ciągu dnia, była rozdrażniona. Miała problemy z koncentracją, a na umywalce często znajdywała swoje włosy. Tłumaczyła sobie, że to wynik stresu i niedospania. To samo powtarzał jej partner, który na ogólne osłabienie zalecał więcej ruchu. Być może przez kolejne lata Basia nie wiedziałaby, co jej dolega, gdyby nie pewne niepokojące omdlenie. Ania, 20-letnia siostra Basi, zasłabła podczas wykładu na studiach. Na pogotowiu zlecili USG tarczycy. Wynik – zmiany zapalne tarczycy zwane chorobą Hashimoto. Zaniepokojona Basia także zrobiła badanie. Wykazało to samo schorzenie. Basia i Ania wiedzą już, że mają poważny problem – nieleczona choroba może powodować problemy psychiczne, zaburzenia rytmu serca, niewydolność krążenia, bezpłodność oraz – w skrajnym wypadku – śpiączkę.

Ukryta choroba

Chorą tarczycę mają eksprezydent USA George Bush, prezenterka Oprah Winfrey i piosenkarz Rod Stewart, który po operacji od nowa musiał się nauczyć śpiewać. W Polsce wśród celebrytów z chorą tarczycą są m.in. prezenterka Katarzyna Dowbor i piosenkarka Kayah. U wszystkich z nich ten motylkowaty gruczoł na szyi zachowuje się nieprawidłowo – wykazując niedoczynność lub nadczynność. Inaczej mówiąc, z różnych powodów wydziela i odprowadza do krwi za mało lub za dużo hormonów, które odpowiadają za sprawne funkcjonowanie organizmu: metabolizm, regulację pracy układu pokarmowego, nerwowego, serca oraz mięśni. Bez dobrze działającej tarczycy organizm przestaje sprawnie działać niczym strajkująca fabryka pozbawiona dyrektora. Według podręcznika wiedzy medycznej „Wielka interna” z 2011 r. pod red. prof. Wojciecha Zgliczyńskiego problemy z tarczycą ma nawet 21 proc. Polaków. To aż 7 mln ludzi, z których milion jest nieświadomych, że problem w ogóle istnieje, bo choroby tarczycy często na początku przebiegają bezobjawowo tak jak u Basi i Ani. Ponadto występowanie problemów z tarczycą nasila się z wiekiem. O wiele częściej rozpoznaje się je u kobiet. – Na osiem chorych kobiet przypada jeden chory mężczyzna – mówi lekarz endokrynolog Joanna Kuziemska. – Być może wpływ na to ma również fakt, że mężczyźni się rzadziej badają. W końcu kobiety chcą zajść w ciążę, a niesprawna tarczyca może to uniemożliwić. Dlatego część ginekologów rutynowo bada przyszłym matkom tarczycę, wykrywając zawczasu nieprawidłowości.

W sprawach tarczycy jesteśmy narodem ignorantów. Kilka lat temu przeprowadzono badania, z których wynika, że 44 proc. Polaków nie potrafiło wymienić ani jednego objawu chorób tarczycy. 20 proc. badanych potrafiło wymienić dwa objawy: nerwowość i przybieranie na wadze. Co więcej, tylko jedna piąta lekarzy pierwszego kontaktu w ogóle rozważa tarczycę jako możliwe źródło problemów zdrowotnych. Warto się więc podszkolić, szczególnie że objawy chorób tarczycy można pomylić z objawami przemęczenia. – Jeśli odczuwasz ciągłe zmęczenie, senność, drażliwość, szybko marzniesz, masz suchą skórę, wypadają ci włosy, to trzeba rozważyć wizytę u lekarza – mówi doktor Kuziemska. – W przypadku schorzeń tarczycy mogą też występować problemy z koncentracją i niespodziewane wahania wagi, a nawet problemy psychiczne.

Coś za coś, czyli jodowanie Polski

Dla prawidłowego funkcjonowania tarczycy ważny jest jod. Bez niego tarczyca nie produkuje odpowiedniej ilości hormonów. – Od 1981 r. byliśmy krajem niedoboru jodu – mówi dr Kuziemska. – W glebie i pożywieniu mieliśmy go za mało. W efekcie u Polaków pojawiało się wole, czyli powiększenie tarczycy, w zaawansowanym stadium widoczne gołym okiem. Aby temu przeciwdziałać, wprowadzono jodowanie soli kuchennej. W 1997 r. stało się ono obowiązkowe. Teraz, gdy jodu jest pod dostatkiem, pojawiają się z kolei choroby autoimmunologiczne, czyli takie, w których nasz system odpornościowy atakuje narządy wewnętrzne, bo błędnie rozpoznaje je jako ciało obce. To niestety koszt jodowania, ale mimo wszystko zyski przewyższają koszty.

– Choć młode pokolenie nie jest już narażone na wole guzowate, powiększoną tarczycę czy kretynizm spowodowany niedoborem jodu, to tarczyca ulega autoagresji ze strony organizmu – mówi doktor endokrynologii Anna Szczurowicz. – Powoduje to ciągły stan zapalny i obumieranie gruczołu. 70 proc. chorych, których prowadzę, cierpi na zapalenie tarczycy związane z jej niedoczynnością, czyli chorobę Hashimoto.

Na nadczynność tarczycy cierpi 2 proc., natomiast na niedoczynność nawet 19 proc. Polaków. Najczęstsza przyczyna niedoczynności to dziś właśnie choroba Hashimoto. Przyczyn choroby nazwanej od nazwiska japońskiego lekarza, który ją opisał, jeszcze nie znamy, choć najwyraźniej wiążą się one z postępem cywilizacyjnym i zwiększeniem ilości środków chemicznych w żywności. Chodzi o to, że jakimś trafem organizm zaczyna zżerać swój własny gruczoł, tarczycę, niszcząc go nieubłaganie, krok po kroku. W wyniku tego tkankę tarczycy wypiera tkanka łączna, a gruczoł produkuje coraz mniej hormonów, rozregulowując organizm. U Basi i Ani tarczyca miała kiedyś pojemność ok. 18 ml, dzisiaj ma już tylko 8 ml. Obie muszą przyjmować sztuczny hormon tarczycy do końca życia i przygotować się na to, że kiedyś ten gruczoł wysiądzie im zupełnie. Na chorobę Hashimoto o różnym natężeniu, w tym w wersji bezobjawowej, cierpi co piąty Polak, a często występuje ona rodzinnie. Wielu z nas dowie się o niej dopiero, gdy organizm będzie już pełną parą uprawiał dzieło zniszczenia. – Ludzie skarżą się na bezpłodność, myślą, że brakuje im witamin i dlatego są ospali, nie mają ochoty do życia – mówi dr Szczurowicz. – Często leczą się z powodu depresji. Nierzadko jednak się okazuje, że wystarczy uregulowanie działania tarczycy, by minęła.

Pacjentki z niedoczynnością tarczycy na szczęście mogą zajść w ciążę. Powinny jednak najpierw unormować pracę tarczycy, bo inaczej może dojść do poronienia lub wystąpienia wad rozwojowych płodu. Aby tego uniknąć, kobietom planującym zajście w ciążę i podczas ciąży podaje się nie tylko kwas foliowy, lecz także jod. Co jeszcze można zrobić, aby zadbać o zdrowie dziecka? To banalne: nie odkładać ciąży na przyszłość. – Kobiety często czekają z ciążą do 35. roku życia, a potem się okazuje, że doprowadzenie ich organizmu do zdolności rozrodczej może zabrać lata – mówi dr Kuziemska.

A przyczyny stoją z boku

Niestety medycyna nie jest w stanie obecnie wyleczyć przyczyn samobójczych ataków organizmu na samego siebie, w tym także choroby Hashimoto. Leczy jedynie objawy. – Przy hashimoto uzupełniamy niedobór hormonów, podobnie jak w cukrzycy, w przypadku której podaje się insulinę – tłumaczy dr Kuziemska. – Mam młode pacjentki nawet po usunięciu tarczycy. Biorą duże dawki hormonów, ale mogą z tym żyć, mieć dzieci.

Być może jednak w przyszłości będziemy leczyć przyczyny hashimoto, a nie tylko objawy. Lekarze coraz częściej upatrują punktu wyjścia w alergii pokarmowej. – Zauważyłam, że moje pacjentki z autoagresją tarczycy mogą często mieć alergię pokarmową typu trzeciego, najczęściej na nabiał czy gluten – mówi dr Szczurowicz. – Na czym polega alergia? Jelita to po prostu rura, przez którą przepływa pokarm. Jeśli mamy alergię, to po kilkudziesięciu godzinach od przyjęcia uczulającego pokarmu rozszczelniają się ściany jelita, a do krwiobiegu przedostają się resztki pokarmowe. Wtedy rozlega się alarm dla systemu odpornościowego, który zaczyna produkować przeciwciała. One atakują trzustkę, stawy czy właśnie tarczycę. Badania nad tym zjawiskiem trwają, ale mam nadzieję, że w przyszłości współpraca lekarzy z biochemikami przyniesie efekty. Już teraz jednak wiadomo, że aby osłabić reakcję autoagresji organizmu, warto pomyśleć o odpowiedniej dla siebie diecie. ■

Czytaj także

 0