Myśli samobójcze to temat tabu. Psychiatra: Pytać o nie trzeba, bo szybka reakcja i skierowanie do specjalisty może uratować komuś życie

Myśli samobójcze to temat tabu. Psychiatra: Pytać o nie trzeba, bo szybka reakcja i skierowanie do specjalisty może uratować komuś życie

Dodano: 1

Jak zebrać siły do działania?

Warto uświadomić sobie, że to, co się z wami dzieje – cierpienie i poczucie braku sensu, jest stanem przejściowym, efektem kryzysu, choroby, że przeminie. W dużej mierze wynika z tego, że jesteście zamknięci w czterech ścianach swojego umysłu. Aby wydostać się z tego potrzasku, warto wyjść poza te cztery ściany – poprosić kogoś z zewnątrz o pomoc. Zły stan psychiczny i kryzys można przerwać, korzystając z wiedzy, dobrodziejstw medycyny – leków, terapii oraz szeroko rozumianego wsparcia: prawnego, socjalnego, materialnego itp. Sam czas czyni cuda, goi rany i rozwikłuje problemy. W chwilach zwątpienia zachęcam do odszukania rzeczy, za które jesteście lub byliście wdzięczni. Sugeruję poszukać tych rzeczy z drugą osobą. Spróbować odczarować poczucie beznadziei. Na pewno są rzeczy, które się wam udały, były trudne, ale już nie są, kiedyś cieszyły lub cieszą nadal. Warto zadać sobie pytanie: czemu właściwie czujecie się tak źle? Od czego chcecie się uwolnić? Poszukać alternatywnego rozwiązania.

Często wydaje nam się to niemożliwe.

Podam przykłady. Jeśli myśli samobójcze są związane z chęcią ucieczki przed złym stanem psychicznym wynikającym z choroby psychicznej lub zaburzenia, z pomocą mogą przyjść lekarze, farmakoterapia, terapia. Jeśli pragniecie, aby coś, co miało miejsce, się nie wydarzyło, to rzeczywiście nie cofniecie czasu, ale możecie uzyskać wsparcie, pomoc w rozwikłaniu konsekwencji problemu. Możecie nie być sami w trudnej sytuacji, jeśli jest to niezbędne – z czasem uzyskać przebaczenie, przekuć stratę na coś, co sprawi, że będziecie mieć bogatsze wnętrze.

Jeśli problemem jest zły stan fizyczny czy ból, alternatywą jest skorzystanie z pomocy poradni leczenia bólu, konsultacje u różnych specjalistów. Jeśli korzystaliście z nich bez efektu – spróbujcie w innym miejscu. Z pomocą przychodzi również psychoterapia, która pomaga zaakceptować trudności, także o podłożu somatycznym. Są nawet specjalne techniki psychoterapeutyczne pomocne w tej materii.

Jeśli przeżyliście szeroko rozumianą stratę, możecie przy udziale terapeuty powoli przejść etapy żałoby lub straty, przestać odczuwać samotność, zacząć cieszyć się życiem z osobami, które nie odeszły, są i liczą na was. Jeśli nie widzicie rozwiązania swojego problemu, skorzystajcie z doświadczenia i punktu widzenia specjalisty lub osoby bliskiej. Może podsunie wam pomysł, który zmieni wasz sposób myślenia i stan emocjonalny.

Nie ma sytuacji bez wyjścia?

Nie ma. Czasem po prostu tego wyjścia nie dostrzegamy i potrzebujemy poszerzenia perspektywy. To nic nie kosztuje, a może zmienić wszystko. I nie są to tylko moje słowa, ale także słowa osób, które wyszły z bagna myśli samobójczych i cieszą się, że żyją. Patrzą na bliskich, budują swoje życie mimo trudnych przeżyć. Przydatna lista instytucji, numery telefonów, forów pomocy znajdziemy na stronie: http://samobojstwo.pl/

Jak zachowywać się wobec osoby po nieudanej próbie samobójczej? Pierwsza myśl to przecież na ogół: „jak mogłeś coś takiego zrobić”?

Jeśli bliski podjął próbę samobójczą i otrzymał fachową pomoc, warto po prostu z taką osobą być. Ważne, aby nie osądzać. Dla każdego człowieka jego własne problemy są największe i najtrudniejsze. Nie jesteśmy w stanie wejść w buty tej osoby, poznać jej stanu emocjonalnego w chwili próby samobójczej. Wspierajmy ją w procesie terapii i leczenia. Zachęcajmy, motywujmy, proponując transport na miejsce spotkań z terapeutą. Pytajmy wprost, czy czegoś potrzebuje, jak można jej pomóc. Zapewniajmy, że ją kochamy tak samo jak przed próbą i że cieszymy się, że jest z nami. Unikajmy wyładowywania własnych emocji. Czas na wyrażanie złości, frustracji, strachu przyjdzie później, kiedy bliski będzie w stanie przyjąć te emocje, wróci do dobrostanu psychicznego.

A jeśli nie radzimy sobie z własnymi emocjami?

Jeśli czujemy, że sytuacja nas przerasta, korzystajmy z pomocy terapeuty, psychologa, psychiatry. Będąc w złej formie psychicznej, nie jesteśmy w stanie pomóc lub pomożemy mało efektywnie.

Kontynuując wcześniejszy wątek: co zrobić, gdy osoba bliska po próbie samobójczej nie była konsultowana przez specjalistę? Nalegać na kontakt kimś takim?

Jeżeli bliski nie otrzymał pomocy po nieudanej próbie samobójczej, zawsze należy się zgłosić z taką osobą po profesjonalna pomoc – skonsultować z psychiatrą, terapeutą, psychologiem. Nie zamiatajmy tak ważnych i trudnych spraw pod dywan. Podjęcie próby świadczy o nieumiejętności radzenia sobie z problemami, być może o chorobie. Warto wiedzieć, jaki jest powód tej nieumiejętności i spróbować to skorygować. Po próbie samobójczej warto być czujnym, choć nie przewrażliwionym na formę psychofizyczną osoby, która podjęła taką próbę. Gdy coś nas niepokoi, powiedzieć o tym, zapewnić, że się o tę osobę martwimy i chcielibyśmy wiedzieć, jak się czuje. Warto zadeklarować, że gdyby czegoś potrzebowała, my jesteśmy obok. Podjęcie próby samobójczej jest czynnikiem ryzyka następnej. Jeśli coś nas niepokoi, pytajmy wprost i nie bagatelizujmy sygnałów, deklaracji. Reagujmy od razu.

Zajmuje się pani także dziećmi. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że dzieci również zmagają się z tym problemem. W 2017 roku w grupie wiekowej 7-12 lat odnotowano 28 prób samobójczych, a w grupie 13-18 lat – ponad 700. Jakie są powody tak dramatycznych decyzji wśród dzieci?

Ze względu na ograniczony dostęp do psychiatrów dziecięcych i fakt, że mam pewne doświadczanie w tej materii zdarza mi się konsultować nastolatków i ich rodziny. Dzieci również zgłaszają myśli samobójcze To fakt niezaprzeczalny i trzeba zacząć o tym mówić. Wiele z nich jest w naprawdę złej formie, ma zaburzania depresyjne, zaburzenia zachowania i z reguły problemy szkolne. Najbardziej uderza mnie to, że rodzice z dziećmi zgłaszają się po pomoc późno i że są całkowicie zgubieni. Pamiętam rozmowę telefoniczną ze zrozpaczoną mamą trzynastolatki. Prosiła o konsultację córki. Dziewczynka od miesiąca praktycznie z nikim nie rozmawiała, płakała, izolowała się. Matka przyłapała ją na próbie wypicia wybielacza do ubrań. Poszła z nią na konsultacje psychologiczną, na której niczego się nie dowiedziała. Snuła domysły, że doszło do jakiegoś zdarzenia w szkole, że ktoś rozesłał zdjęcia nagiej córki. Dziecko wraz z rodzicami zostało przez mnie przekierowane na konsultację na psychiatryczną izbę przyjęć. Nie było na co czekać, konsultacja i hospitalizacja psychiatryczna mogła uratować dziewczynce życie.

Co powinno wzbudzić niepokój rodzica?

Warto zwrócić uwagę na sygnały alarmowe, które pojawiają się dużo wcześniej. Dziecięca depresja często objawia się nie smutkiem, ale nadmierną drażliwością. Niepokoić może tendencja do izolowania się od rodziny i znajomych. Pogorszenie ocen i zachowania w szkole to również sygnał, że zapewne dzieje się coś złego. Zmiana zachowania powinna zastanawiać. Przyglądajmy się dzieciom. Zdarza się, że próbują pokazać nam, że coś się z nimi dzieje, np. przez nacinanie ciała, picie alkoholu czy złe zachowanie. Dzisiejsze pokolenie młodych ma jeszcze trudniejsze zadania, niż my mieliśmy. Za sprawą portali społecznościowych ich głupoty młodzieńcze krążą po sieci i żyją własnym życiem. Często młodzi są wykluczani z tego powodu z życia społecznego. O tych odstających od reszty dzieciach pisze się na blogach, wyśmiewa się je, wymyśla się na ich temat memy. Za szybko i za intensywnie wchodzą w temat seksualności, nie rozumiejąc, o co w tej seksualności właściwie chodzi. Mają zniekształcone wyobrażanie o tym, jacy powinni być. Często nie powala się im przeżyć dzieciństwa, od razu mają być dorośli – piękni, szczupli, seksowni, użyteczni, samodzielni, odpowiedzialni, niezależni, zaradni.

A rodzice? Gdzie są w tym wszystkim?

Dzieciaki wspominają, że z rodzicami rozmawiają tylko o szkole, ocenach, studiach. Z powodu tempa życia mijają się z nimi w drzwiach. Z kim mają porozmawiać, jak mają zyskać szansę na naprostowanie tych zniekształconych wyobrażeń? Gdybym miała coś sugerować rodzicom, to podpowiedziałabym, żeby czas spędzany z dzieckiem był czasem bez telefonu, sam na sam, z próbą rozmowy o tym, co dziecko interesuje, jak się czuje, co u niego się dzieje. Bez oceniania, czepiania się, nieustannego wracania do wątków drażliwych. Wtedy powstaje szansa na stworzenie więzi, dzięki której dziecko w trudnościach będzie szukało wsparcia u nas, szansa na to, że uwierzy, że możemy mu pomóc. Jeśli coś się zmienia na gorsze lub niepokoi, radzę, żeby rodzice reagowali od razu i korzystali z konsultacji specjalistycznych, unikali przyklejania dziecku etykietki „niegrzecznego”, „nieposłusznego”, a samą zmianę traktowali jako objaw, a nie złą wolę.

Karolina Smolarczyk-Szpin jest lekarzem psychiatrą. Specjalizuje się w leczeniu osób dorosłych, z zamiłowania pracuje z dziećmi i małoletnimi. Psychoterapeuta w nurcie behawioralno – poznawczym, w razie potrzeby stosuje elementy terapii schematów. Pracowała m.in. na Oddziale Psychiatrycznym Szpitala Bielańskiego w Warszawie, w Ośrodku Leczenia Uzależnień przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii, na Oddziale Dziennym Nerwic w Szpitalu Nowowiejskim w Warszawie, na Oddziale Dziecięcym Psychiatrycznym Szpitala Dziecięcego w Warszawie. Autorka bloga „Oczami Psychiatry Terapeuty”.

Czytaj też:
„Mama zawsze taka była. Nie chciało jej się żyć”. Z czym zmagają się dzieci depresyjnych rodziców?

 1

Czytaj także