Marta Byczkowska-Nowak: Mam wrażenie, że osoby, które szukają dziś pomocy psychologicznej, wiedzy albo po prostu próbują lepiej zrozumieć swoje emocje, często mają trudność z odnalezieniem się w tym, co dzieje się wokół psychologii i psychoterapii. Z jednej strony pojawiają się nowe regulacje, z drugiej – dużo publicznych dyskusji, wątpliwości, różnych stanowisk. Środowisko wydaje się podzielone, a pacjenci zostają z wrażeniem chaosu. Czy to dobra obserwacja?
Dr Joanna Gutral: W codziennej pracy w gabinetach, w zespołach terapeutycznych tych konfliktów właściwie nie widzę. Psychologowie i psychoterapeuci współpracują, pracują w różnych podejściach, czasem się różnią, ale to są różnice merytoryczne, to jest zupełnie normalne.
Natomiast kiedy wejdę na Facebooka albo posłucham obrad komisji sejmowej, to rzeczywiście te „dramy” są bardzo widoczne. Mam wrażenie, że dotyczą one przede wszystkim poziomu legislacji oraz towarzystw zrzeszających psychologów i psychoterapeutów. Ta narracja o konfliktach trochę „infekuje” środowisko. Jeśli ten poziom przenika do opinii publicznej, a wiemy, że przenika, to niedobrze, bo pacjenci widzą konflikt, ale nie rozumieją jego sensu. Słyszą, że „środowisko się kłóci”, ale nie wiedzą, że tak naprawdę chodzi o bardzo konkretne rzeczy: o standardy, odpowiedzialność, dostęp do zawodu, a w konsekwencji – o bezpieczeństwo pacjenta.
Aktualnie mówimy o nowej ustawie o zawodzie psychologa. Dlaczego ona była tak długo wyczekiwana?
Zawód psychologa przez lata funkcjonował w stanie pewnego zawieszenia – formalnie istniała ustawa z 2001 roku, ale w praktyce była ona martwa. Nie powstał samorząd, nie działały mechanizmy odpowiedzialności, nie było realnych narzędzi kontroli. To oznaczało, że pacjent nie wiedział u kogo właściwie szuka pomocy: u specjalisty, który rzeczywiście ma kwalifikacje, czy u osoby, która tylko przedstawia się tak, jakby je miała. W praktyce pacjent może nie wiedzieć, czy za usługą stoi odpowiednie przygotowanie i jakie ma możliwości w przypadku nadużyć, zwłaszcza na rynku prywatnym. Byli tacy, którzy podawali się za psychologa, chociaż nigdy nie ukończyli studiów w tym zakresie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
