Wiceminister Miłkowski na debacie Wprost: Opłaca się leczyć choroby, które są pandemiami XXI wieku

Wiceminister Miłkowski na debacie Wprost: Opłaca się leczyć choroby, które są pandemiami XXI wieku

Dodano: 
Jak leczyć choroby cywilizacyjne: pandemie XXI wieku
Jak leczyć choroby cywilizacyjne: pandemie XXI wieku
Przewlekła choroba nerek, otyłość, cukrzyca, choroby jelit: to choroby cywilizacyjne, które są dziś są wręcz pandemiami. Nowoczesne leczenie często jest droższe, jednak daje większe efekty, a przede wszystkim powoduje, że pacjent ma szansę uniknąć powikłań, które są jeszcze bardziej kosztowne w leczeniu – podkreślali eksperci na debacie Wprost.

Na przewlekłe choroby nerek w Polsce choruje 4,6 mln osób; na cukrzycę ponad 3 mln, otyłość ma już co czwarta dorosła osoba. Rośnie również liczba pacjentów z chorobami układu pokarmowego. – Wszystkie te choroby są ze sobą powiązane. Chcielibyśmy rozpoznawać i leczyć wcześniej, gdyż oznacza to większą korzyść dla pacjenta, jest to również tańsze dla systemu ochrony zdrowia – mówił prof. Marcin Czech, prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, były wiceminister zdrowia.

Przewlekła choroba nerek: zdiagnozować i leczyć

To cicha epidemia, na którą w Polsce choruje aż 4,6 mln osób; większość o tym nie wie. 80-100 tys. osób co roku z tego powodu przedwcześnie umiera. – Choroby nerek nie bolą, nie dają żadnych objawów, w nerce nie ma nerwów czuciowych. Przewlekła choroba nerek skraca życia o 30 proc.; dla 40-latka jest to 12 lat. W przypadku bardziej zaawansowanej choroby czas życia skraca się nawet o 80 proc. – alarmował prof. Ryszard Gellert, krajowy konsultant w dziedzinie nefrologii. Podkreślał, że choroba rozwija się nawet 20-30 lat: tyle czasu jest na jej wykrycie i podjęcie leczenia, które może zapobiec poważnym powikłaniom: konieczności dializoterapii, przeszczepienia nerek, a także zgonu. Żeby wykryć chorobę, wystarczą proste badania, jak badanie ogólne moczu i oznaczenie poziomu kreatyniny we krwi. Mimo to, połowa osób dowiaduje się o tym że ma chore nerki, dopiero w momencie rozpoczęcia dializ. – Do nefrologów pacjenci są kierowani średnio na 11 miesięcy przed rozpoczęciem leczenia nerkozastępczego, a to już za późno. A przecież mamy leki, mamy też leczenie dietetyczne, które wcześnie zastosowane mogłoby zmienić los chorego. Zabija nas nieświadomość – mówił prof. Gellert. Zaznaczył, że w Polsce jest dostępna większość leków hamujących postęp choroby, brakuje tylko najnowocześniejszych terapii.

Przewlekła choroba nerek i niewydolność nerek jest też jednym z powikłań nieoptymalnie leczonej cukrzycy – zwróciła uwagę prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. PTD apeluje o zmianę kryteriów refundacyjnych dla nowoczesnych leków przeciwcukrzycowych: flozyn oraz analogów GLP-1. – To leki, które modyfikują przebieg cukrzycy, pomogą zarówno pacjentom, którzy mają wysoki, jak niski poziom glukozy. Wydłużają życie pacjentom, są inwestycja w ich zdrowie. Dzięki nim pacjent może uniknąć leczenia insuliną, a w cukrzycy typu 2 leczenie insuliną można dziś już uznać za porażkę medycyny, gdyż nowoczesne leki mogą zatrzymać chorobę na takim etapie, że stosowanie insuliny nie jest potrzebne. Czas pandemiczny, dług zdrowotny po pandemii wręcz woła o rozszerzenie dostępności do nowych leków - zazanaczała prof. Zozulińska-Ziółkiewicz.

Zalecenia światowych towarzystw naukowych, jak również Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego mówią jasno, żeby w przypadku cukrzycy i towarzyszących chorób kardiologicznych o podłożu miażdżycowym kłaść nacisk na stosowanie metforminy i analogów GLP-1, natomiast przy niewydolności serca lub chorobie nerek: metforminy oraz flozyn, które można stosować nawet w przypadku zaawansowanych powikłań nerkowych.

Eksperci mają nadzieję, że flozyny staną się w Polsce dostępne także dla pacjentów z chorobami nerek, niezależnie od występowania cukrzycy.

Obecny na debacie wiceminister Maciej Miłkowski zapowiedział, że od 1 maja w leczeniu niewydolności serca będą dostępne dwie flozyny. – Planujemy też zmiany w leczeniu cukrzycy na liście wrześniowej, myślę też, że w drugiej połowie roku zakończymy negocjacje dapagliflozyny w przewlekłej niewydolności nerek. Będziemy starać się wspierać rozwiązania w chorobach populacyjnych, gdyż może to opóźnić pojawienie się powikłań, dializoterapii, a to ogromny sukces kliniczny i jednocześnie finansowy – zaznaczył wiceminister Miłkowski.

Otyłość: leczenie zapobiega ok. 200 powikłaniom

- Zapomnijmy o średniowiecznym myśleniu o otyłości; o tym że wystarczy „mniej jeść, a więcej się ruszać” - przekonywał prof. Paweł Bogdański, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Zaznaczył, że otyłość jest przewlekłą, poważną chorobą, która zabija coraz więcej osób, a ani na świecie, ani w Polsce nigdy tak wiele osób na nią nie chorowało. Dane pokazują, że Polska ma „czarną koszulkę lidera” w Europie, jeśli chodzi o tempo rozwoju otyłości wśród dzieci i młodzieży. - Tylko z powodu otyłości do 2050 roku długość życia w Polsce skróci się o 4 lata, to drugi najgorszy wynik po Meksyku na 52 badane kraje. Jednocześnie jedynie 15 proc. dorosłych Polaków uważa otyłość za chorobę – zaznaczył prof. Bogdański. Pacjent często przez wiele lat ma leczone powikłania tej choroby – których jest około dwustu – a nie otrzymuje właściwej diagnozy, ani nie jest mu proponowane leczenie. – U kobiet z BMI powyżej 35 ryzyko rozwinięcia cukrzycy typu 2 rośnie 90-krotnie. Ponad połowa przypadków nadciśnienia są skutkami otyłości. Dane z Wielkiej Brytanii pokazują, że w 70 proc. przypadkach koniczność wykonywania endoprotezowania to skutki otyłości. Pacjenci z otyłością ustawiają się w kolejce do wielu różnych specjalistów, którzy leczą powikłania choroby – wyliczał prof. Bogdański. Podkreślał, że zapobieganie i leczenie otyłości wszystkim się opłaca się, a 1 dolar wydany na profilaktykę i leczenie zwraca się 6 dolarami.

W przypadku otyłości są już standardy diagnozowania i leczenia, które powinno rozpocząć się od postępowania niefarmakologicznego (zalecenia stylu życia), dopasowanego indywidualnie do pacjenta. – Tak jak w każdej innej przewlekłej chorobie, gdy leczenie niefarmakologiczne jest nieskuteczne, nie można biernie czekać na powikłania, trzeba pacjenta leczyć. Są już cztery leki, w tym trzy dostępne w Polsce, jest też możliwa chirurgia bariatryczna. Lecząc otyłość, możemy oczekiwać remisji wielu innych chorób, to jest bez precedensu w medycynie – podkreślał prof. Bogdański. Prof. Marcin Czech zwrócił uwagę na to, że za 2021 w budżecie NFZ znalazło się ponad 1,6 mld zł z tzw. opłaty cukrowej od słodkich napojów, a środki te powinny być spożytkowane na zapobieganie i leczenie chorób, do których doprowadza konsumpcja słodkich napojów. – Mamy program KOS-BAR dla osób z otyłością poddawanych operacjom bariatrycznym, jednak na to przeznaczona jest tylko niewielka część tej ewentualnej kwoty – mówił wiceminister Miłkowski, przyznając, że chciałby, by pieniądze z opłaty cukrowej chociaż w części zasiliły fundusz na refundację leczenia.

Choroby zapalne jelit: potrzebna kropka nad „i”

To choroby, na które często chorują ludzie młodzi, na starcie życia. Zachorowania rosną, na co mają wpływ czynniki cywilizacyjne. W ostatnich latach bardzo poprawił się jednak w Polsce sposób leczenia chorób zapalnych jelit. – Przede wszystkim poprawił się dostęp do leczenia biologicznego, które powinni otrzymywać najciężej chorzy pacjenci, czyli ok. 8 proc. pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna, a 2-3 proc. z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego – mówił prof. Jarosław Reguła, krajowy konsultant w dziedzinie gastroenterologii.

Bardzo ważna dla pacjentów jest decyzja o bezterminowym dostępie do leczenia biologicznego, jeśli jest ono potrzebne. –Przez lata mieliśmy taki system, że gdy pacjenci byli leczeni biologicznie i wchodzili w remisję, to lek trzeba było odstawić. Można było do niego wrócić, gdy stan chorego pogorszył się. Powodowało to pojawienie się oporności na leczenie, a dla tych pacjentów mamy tylko po cztery leki, które muszą wystarczyć do końca życia, trzeba o każdy z nich dbać i maksymalnie wykorzystać. Dlatego bardzo cieszymy się z tej zmiany – mówił prof. Reguła. Zaznaczył też, że klinicyści bardzo chcieliby mieć możliwość stosowania leków w formie podskórnej, jeśli taka forma jest. – Forma podskórna jest tak samo skuteczna jak dożylna, za to dla pacjenta jest ona znacznie bezpieczniejsza i wygodniejsza. Pacjent nie musi być tak długo hospitalizowany, czas podania leku jest krótszy. Jest to bardzo ważne, gdyż zmniejsza obciążenie ochrony zdrowia, co jest ważne nie tylko w czasie pandemii COVID-19 – mówił prof. Reguła.

Wiceminister Maciej Miłkowski obiecał, że decyzja w tej sprawie będzie pozytywna, gdyż doskonale rozumie, jak ważna jest dla pacjentów wygodniejsza forma podania leczenia. – Mam nadzieję, że w tym roku uda się wprowadzić szereg zmian, jeśli chodzi o nowoczesne leczenie chorób cywilizacyjnych. Na maj zaplanowaliśmy zmiany dla chorych z niewydolnością nerek, POCHP i astmą, we wrześniu – dla chorych z cukrzycą. Mam nadzieję, że do końca roku uda się nam wprowadzić nowe leki w niewydolności nerek. Chcę też popracować nad zmianami jeśli chodzi o leczenie nadciśnienia tętniczego – zapowiedział wiceminister Miłkowski.

 0

Czytaj także