– Powszechne przekonanie, że wystarczy więcej ruszać się, aby opanować rozwój choroby otyłościowej może w wielu przypadkach nie tylko nie pomóc, ale wręcz zaszkodzić, jeżeli ta aktywność jest wprowadzana w sposób nieodpowiedzialny, bez fachowej wiedzy – powiedział w rozmowie z Serwisem Zdrowie PAP prof. Mariusz Wyleżoł, chirurg bariatra, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Bierzemy prysznic i biegniemy do lodówki
Jak wytłumaczył specjalista, w chorobie otyłościowej koncentrujemy się nie tylko na dowozie energii, ale na bilansie energii. – Bo musimy pamiętać, że jest także wydatek energetyczny, czyli nasza aktywność, ale przede wszystkim podstawowa przemiana materii – wyjaśnił. I dodał: – Każdy z nas doskonale wie, że więcej się ruszamy, to przepraszam, ale więcej jemy, bo po treningu bierzemy prysznic, po czym … biegniemy do lodówki. Ale już nie każdy wie, że u podłoża tego zachowania leży oczywista fizjologia naszego organizmu, tzn. w wyniku zwiększonej aktywności fizycznej zmniejsza się stężenie leptyny, hormonu sytości i stajemy się bardziej głodni.
Istotą otyłości nie jest nadmiar tłuszczu
Prof. Wyleżoł zwrócił uwagę na stosowaną przez Światową Organizachę Zdrowia definicję otyłości. Zgodnie z nią – jak powiedział – otyłość to nadmierne nagromadzenie tłuszczu. – Nie mówimy więc tu o chorobie, a o podstawowym objawie choroby otyłościowej. Jeśli komuś ta nazwa brzmi źle, warto przypomnieć, że brzmi zgodnie z terminologią używaną w języku polskim. Mamy chorobę nowotworową, chorobę zwyrodnieniową stawów, chorobę stłuszczeniową wątroby, a zatem mamy także chorobę otyłościową – dodał.
– Przestańmy wreszcie mówić o objawie, a zacznijmy o chorobie, o zaburzonej homeostazie energetycznej, prowadzącej do nadmiernego gromadzenia tłuszczu w organizmie. Istotą choroby nie jest nadmiar tłuszczu, lecz mechanizmy do tego prowadzące – podkreślił specjalista i podał przykłady innych chorób.
– To tak jakby u chorej na nadczynność tarczycy koncentrować się na wytrzeszczu gałek ocznych, przyspieszonej akcji serca, drżeniu rąk i na tym, że jest czerwona na twarzy. Tymczasem istotą jej choroby jest nadmiar hormonów tarczycowych, powodujących te wszystkie objawy. To tak jakby koncentrować się u chorego z cukrzycą typu pierwszego na tym, że ma zbyt wysoki poziom glukozy we krwi, a istotą problemu jest pierwotny brak wydzielania insuliny w wyniku uszkodzenia komórek beta, struktur odpowiedzialnych za produkcję i wydzielanie insuliny, wyspecjalizowanych i zlokalizowanych w wyspach Langerhansa. W chorobie nowotworowej nie jest istotą guz, lecz niekontrolowany poddział komórek nowotworowych, które rozprzestrzeniają się po organizmie, doprowadzając do śmierci – wyliczył.
Jak podkreślił, choroba otyłościowa jest chorobą na całe życie. – Niejednokrotnie musimy powtarzać operacje bariatryczne, łączyć je z lekami, szukać nowych rozwiązań. Najważniejsze jest leczenie chorego – podsumował.
Czytaj też:
Dziedziczna otyłość? Predyspozycje genetyczne to nie wyroczniaCzytaj też:
Przez te choroby dziecko może częściej łapać infekcje. Na liście jest otyłość

