Od ortopedy do dietetyka, czyli jak dysbioza jelitowa wpływa na cały organizm

Od ortopedy do dietetyka, czyli jak dysbioza jelitowa wpływa na cały organizm

Dodano: 
Ból brzucha
Ból brzucha / Źródło: Fotolia / chajamp
Masz problemy ze stawami? A może zmagasz się ze stanami depresyjnymi? Czy wiesz, że problem może tkwić w twoich… jelitach? O tym, czym jest dysbioza jelitowa, jak się ją diagnozuje i leczy dietą, opowiadają dr Edyta Adamczyk-Kutera, która zajmuje się medycyną funkcjonalną, medycyną stylu życia i Dominika Kuczyńska-Schulz, dietetyk z warszawskiej kliniki Life Institute.

Ewelina Celejewska: Pani doktor, jak trafiają do Pani pacjenci? Przekierowują ich inni lekarze czy może sami podejrzewają, że z ich mikroflorą jelitową coś nie gra?

Edyta Adamczyk-Kutera: Zdarza się, że pacjenci sami poszukują metod na spowolnienie procesu starzenia lub poprawę samopoczucia, ale bardzo często są to pacjenci, którzy są kierowani przez moich kolegów ortopedów. Bywa, że po zabiegach, mimo najwyższej staranności i dobrze wykonanej operacji, proces gojenia nie przebiega tak, jak byśmy tego oczekiwali. W związku z tym rozszerzamy obserwację poza operowany staw. Sprawdzamy, czy w obrębie innych stawów, tkanek miękkich okołostawowych nie występują cechy stanu zapalnego. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, możemy sądzić, że przyczyna upośledzonego gojenia leży poza układem ruchu. Szukamy przyczyny przewlekłego stanu zapalnego, a ten bardzo często ma początek w jelitach.

EC: I od czego Pani zaczyna?

EAK: Pierwszym krokiem jest szeroka i bardzo dokładna diagnostyka, którą wykonujemy na podstawie analizy krwi, kału i moczu. Narzędzia, którymi dzisiaj dysponujemy, pozwalają nam na ocenę bariery jelitowej, której selektywność, w warunkach fizjologicznych pozwala na przedostawanie się do krwioobiegu wszystkich, niezbędnych składników pokarmowych, ale też zabezpiecza przed przedostawaniem się tych, które mogą być przyczyną infekcji i stanu zapalnego.

EC: Może dojść do rozszczelnienia tej bariery?

EAK: Tak i w takiej sytuacji dochodzi do nadmiernej aktywacji układu immunologicznego, a to jest przyczyną rozwoju chorób o podłożu immunologicznym i zapalnym. Badania, które wykonujemy pozwalają nam na ocenę stanu zarówno bariery jelitowej jak i mikrobioty jelitowej. Korzystamy z usług laboratorium Alab, które jako pierwsze w Polsce dało nam możliwość tak szerokiej analizy.

EC: Jakie badania jeszcze Pani zaleca?

EAK: Drugim ramieniem naszych obserwacji są nieprawidłowe reakcje na pokarm – a więc coś, z czym nasz organizm ma kontakt często. Żebyśmy mogli zdiagnozować, które dokładnie pokarmy w przypadku danego pacjenta działają prozapalnie, wykonujemy opatentowany przez polskiego immunologa Marka Pasulę test uwalniania mediatorów zapalnych (Mediator Release Test – MRT). Na podstawie wyniku testu, który jest częścią programu LEAP (Lifestyle, Eating and Performance), ustalamy indywidualny plan żywieniowy, o czym szczegółowo opowie na pewno Dominika.

Dominika Kuczyńska-Schulz: Jednym z głównych celów naszych działań terapeutycznych jest zniwelowanie zaburzeń mikrobioty jelitowej oraz identyfikacja dietopochodnych stanów zapalnych, które niejednokrotnie są przyczyną wielu dolegliwości ze strony wszystkich układów organizmu począwszy od tych związanych z przewodem pokarmowym na układzie ruchu kończąc. Narzędziem diagnostycznym umożliwiającym określenie, które pokarmy wykazują działanie prozapalne jest test MRT – test określający nadwrażliwości pokarmowe. Badana jest reakcja komórkowa (reakcja leukocytów) w zetknięciu z danym antygenem.

Może wydawać się, że dieta ma niewiele wspólnego z dolegliwościami zgłaszanymi przez pacjenta ortopedycznego. Okazuje się, że niektóre składniki diety jak lektyny, aglutyniny zawarte w roślinach z rodziny Psiankowatych czy w strączkach i zbożach lub wysokie spożycie związków purynowych, występujących w znacznych ilościach w mięsie, podrobach, owocach morza, piwie, czy w końcu wszechobecnej fruktozy, powodującej zwiększoną syntezę kwasu moczowego, mają bardzo duży wpływ na dolegliwości bólowe w tej grupie pacjentów.

Dysbioza jelitowa jest obecnie bardzo częstym problemem i zdecydowanie idzie w parze z zachodnim modelem żywienia opartym o żywność wysokoprzetworzoną, o dużej zawartości cukrów prostych i węglowodanów rafinowanych a jednocześnie ubogą w związki i składniki kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania bariery jelitowej takie jak błonnik pokarmowy, oligosacharydy, czy krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA). Popularna żywność, po którą sięgamy w biegu, nie zawiera wystarczającej ilości chociażby prebiotyków wspomagających utrzymanie prawidłowych proporcji pomiędzy poszczególnymi populacjami zasiedlającymi jelita, więc o dysbiozę łatwo. Dodatkowo szeroko stosowane antybiotyki są bardzo istotnymi determinantami profilu mikrobioty. Jeden cykl antybiotykoterapii indukuje zmiany utrzymujące się nawet wiele lat. Przyszłość medycyny leży między innymi w zrozumieniu mechanizmów oddziaływania mikrobioty na różne aspekty zdrowia człowieka i odpowiednim jej modyfikowaniu w przypadku patologii. Identyfikacja problemu i wdrożenie odpowiednich działań terapeutycznych czy profilaktycznych to zadanie dla wielodyscyplinarnego zespołu specjalistów w tym także dietetyka. Taki właśnie zespół został stworzony w klinice Life, co stanowi o wyjątkowości tego miejsca. Działania w obszarze zmiany stylu życia (dieta czyli sposób żywienia oraz aktywność fizyczna) stanowią wczesny etap interwencyjny, który może przerwać kaskadę zmian i zaburzeń prowadzących w dłuższym czasie do przewlekłej choroby takiej jak cukrzyca typu 2 czy zespół metaboliczny.

EC: Czy pacjenci z dysbiozą jelitową zawsze odczuwają jakieś dolegliwości ze strony układu pokarmowego? Czy może zdarza się, że po badaniach, w trakcie konsultacji są zdziwieni kierunkiem poszukiwań patologii?

EAK: Zaburzenia mikrobioty jelitowej mogą dawać objawy ze strony przewodu pokarmowego, do najczęściej zgłaszanych należą wzdęcia, uczucie przelewania, gazy, nudności czy nieregularne wypróżnienia. Zdarza się jednak, że do niewielkiego dyskomfortu pacjenci się przyzwyczajają, a zmian nastroju, stanów depresyjnych, nadmiernej pobudliwości nie kojarzą ze zmianami w obszarze jelit.

EC: Czyli trochę odmienia się trend – już nie chodzimy do dietetyka tylko po to, by schudnąć?

DKS: Myślę, że nadal mocno pozostaje zakorzeniony stereotyp dieta – redukcja masy ciała. Sprecyzujmy znaczenie słowa dieta (z gr. diaita) to sposób odżywiania. Dieta jest obecnie uznawana za kluczowy element stylu życia wpływający zarówno na rozwój jak i prewencję chorób związanych ze starzeniem się organizmu, któremu towarzyszą pewne zmiany metaboliczne. Składniki odżywcze jakie dostarczamy wraz z żywnością mają niezmiernie szerokie spektrum działania – modulują m.in. stres oksydacyjny, odpowiedź zapalną, regulują szlaki metaboliczne i bioenergetyczne. Wszystkie te procesy wpływają na stabilność wzorców ekspresji genów, a zatem na ogólnie pojęte zdrowie. Myślę, że uświadomienie sobie tego pokazuje najlepiej, że dieta nie sprowadza się do odchudzania, choć problem nadwagi i otyłości jest dziś problemem globalnym.

Coraz częściej pacjenci poszukują pomocy w zupełnie innym aspekcie. Do konsultacji z dietetykiem skłaniają ich często dolegliwości, które wydawać by się mogło są zupełnie niezwiązane z dietą – od zaburzeń koncentracji, uczucia zmęczenia, przez całe spektrum problemów skórnych, ze strony układu oddechowego, narządu ruchu, na migrenach kończąc...

EC: Jak na co dzień wygląda wasza współpraca?

DKS: Tak jak wspomniałam wcześniej, to co wyróżnia klinikę Life to ściśle ze sobą współpracujacy zespół doskonałych specjalistów z różnych dziedzin medycyny i nauk o zdrowiu oraz całościowe, holistyczne podejście do każdego pacjenta. W oparciu o dogłębną analizę stanu zdrowia i indywidualnych potrzeb naszych pacjentów tworzymy optymalne strategie działania terapeutycznego. Moje zalecenia są zatem pewną wypadkową tej analizy. Wraz z dr Edyta Adamczyk-Kuterą, która jest specjalistą medycyny żywienia tworzymy wyjątkową strukturę w klinice jaką jest Instytut Kultury Żywienia Człowieka Life, którego dopełnienie stanowią nasi kucharze przekładający język naukowo-medyczny na praktykę. Serce Instytutu to kameralne studio kuchenne, które jest dostępne dla naszych pacjentów, zarówno w formie restauracji jak i miejsca, gdzie mogą się edukować żywieniowo czy po prostu mile spędzić czas z bliskimi.

EC: Czyli podejrzewam, że to na pani spoczywa zmotywowanie pacjenta do zmian?

DKS: W aspekcie zmian sposobu żywienia zdecydowanie tak. Zmiana nawyków żywieniowych, które rozwijają się w nas właściwie od dzieciństwa, nie jest łatwa. Często spotykam się z negacją proponowanych modyfikacji: „nie, nie jestem w stanie tego zmienić lub zrezygnować z danego produktu, to niemożliwe”. Zadanie jest trudne. Jednak każda, najdrobniejsza zmiana, którą pacjent wprowadzi, jest pewnym sukcesem. Z czasów mojej kariery sportowej, gdzie motywacja jest niezwykle istotna determinanta sukcesu pamiętam słowa jednego z moich trenerów „z niewolnika nie ma zawodnika”. A skoro muszę wcielać się w rolę coacha żywieniowego to odpowiednio odniosę ta starą prawdę do pacjenta. Jeżeli pacjent nie jest wystarczająco zmotywowany do zmiany, to nikt inny tej zmiany za niego nie dokona.

EC: Jak w takim razie wygląda Wasz warsztat?

EAK: Odpowiedniej jakości pożywienie stanowi istotny element modulujący stan zdrowia człowieka. Mimo milionów lat ewolucji nasz genom zmienił się w zaledwie 0,005%, natomiast nasza dieta zmieniła się diametralnie. W żywności przetworzonej możemy znaleźć około 2 tys. substancji, które pełnią funkcję konserwantów, emulgatorów środków antybakteryjnych.

Przemysłowa hodowla zwierząt, uprawy roślin, w których na ogromną skalę wykorzystuje się środki ochrony roślin, spowodowały zmniejszenie różnorodności mikroorganizmów towarzyszących zwierzętom i roślinom, które wykorzystujemy w żywieniu.

To zubożenie w sposób bezpośredni skutkuje zmniejszeniem różnorodności mikrobiologicznej człowieka, a to przekłada się na nasze zdrowie. W Life kładziemy szczególny nacisk na poszukiwanie ekologicznej żywności.

Współpracujemy z Polską Ekologią zapewniając najwyższą jakość przygotowywanych posiłków. Dominika opracowuje indywidualny plan żywieniowy, a ja staram się na podstawie wyników badań oraz analizy dokonanej na podstawie wywiadu, dobrać odpowiednie wsparcie suplementacyjne.

EC: Na przykład?

EAK: Jeżeli wyniki badań wskazują na obniżoną wydolność enzymatyczną trzustki – w suplementacji wprowadzamy enzymy trawienne, jeśli osłabione jest wydzielanie soli żółciowych wprowadzamy roślinne analogi. Dla wsparcia odporności, poprawy funkcji poznawczych, czy adaptacji do stresu, korzystamy z adaptogenów.

Czytaj także

 0