Smartfony w leczeniu zaburzeń psychicznych? Naukowcy mają wątpliwości

Smartfony w leczeniu zaburzeń psychicznych? Naukowcy mają wątpliwości

Dodano: 
Smartfon, zdjęcie ilustracyjne
Smartfon, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / leungchopan
Zdaniem WHO technologie mobilne mogą wspomóc leczenie zaburzeń psychicznych. Badań na ten temat – z wykorzystaniem urządzeń mobilnych – jest mnóstwo, bo teoretycznie mierzyć można bardzo wiele stanów psychicznych. Ale są też pułapki, dylematy i… na razie stosunkowo niska skuteczność.

W dziedzinie psychiatrii korzystanie z urządzeń mobilnych jest szczególnie trudne ze względu na wyjątkowość pacjentów i specyfikę objawów, które ciężko zebrać w jedną aplikację. Naukowcy wciąż jednak próbują znaleźć odpowiedź na pytania, jakie indywidualne czynniki środowiskowe w codziennym życiu pacjenta korelują z jego leczeniem, nasileniem objawów, z diagnozą.

– Cyfrowe podejścia mobilne zmieniają tradycyjne sposoby diagnozowania, monitorowania i leczenia zaburzeń psychicznych. To obiecujący sposób na ograniczenie globalnego kryzysu zdrowia psychicznego i zmianę sposobu prowadzenia leczenia. Smartfony umożliwiają nam bowiem dostarczanie informacji i wspomagają leczenie na żądanie w czasie rzeczywistym i w naturalistycznych warunkach – mówił lek. Jakub Skrzeszewski podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Psychiatria na świecie. Byliśmy, zobaczyliśmy, opowiemy” zorganizowanej przez Centrum Terapii Dialog 14 stycznia 2023r.

Na czym polega mHealth?

W psychiatrii i psychologii klinicznej szeroko stosowane są aplikacje na smartfony. Dzięki nim możliwe jest prowadzenie testów przesiewowych, kontrola stanu pacjenta, zachęcanie go do jakiejś aktywności, przypominanie o zażyciu leku itp. Urządzenia mobilne otwierają też pole dla naukowców – oby tylko dla nich, o czym niżej – łatwiej jest zbierać szereg danych na temat pacjenta, na dodatek w czasie rzeczywistym, które potem można analizować.

Przykładem badań prowadzonych w ramach mHealth w poszczególnych jednostkach chorobowych, za pomocą urządzeń mobilnych są badania dotyczące depresjiPTSD.

Wystarczy, że pacjent posiada telefon – jesteśmy w stanie zmierzyć poziomu stresu czy tętna za pomocą czytnika linii papilarnych, odnotować ilość rozmów, które przeprowadza, sprawdzić sposób mówienia, śledzić go po GPS, czy też mobilizować, żeby w odpowiednim czasie wykonał jakąś czynność, np. wypełnił ankietę, określił swoje samopoczucie, wziął leki. Dzięki analizie tak zebranych danych dowiadujemy się więcej na temat stanu pacjenta, przebiegu choroby, możemy monitorować jego funkcjonowanie psychofizyczne w odpowiedzi na różne wydarzenia i w odpowiedzi na udzielone interwencje, ale przede wszystkim możemy zareagować w czasie rzeczywistym.

Jak wynika z badań Rosauera E. Orengo-Aguayo grupą szczególnie chętnie korzystającą z elektronicznych technologii są nastolatkowie leczący się psychiatrycznie. Uczestniczący w terapii poznawczo-behawioralnej ukierunkowanej na poradzenie sobie z traumą (TF-CBT) postrzegali elektroniczne technologie jako niezwykle użyteczne i atrakcyjne. Ich zdaniem e-narzędzia znacznie usprawniają proces ich leczenia.

Analizując tak zebrane dane dowiadujemy się np., że osoby mieszkające w miastach mają większe ryzyko zaburzeń depresyjnych, a także schizofrenii. – Badania przy pomocy urządzeń mobilnych wykazały, że osoby, które przebywały w terenach bardziej zielonych mają mniejsze ryzyko zapadnięcia na depresję i dużo lepsze samopoczucie w porównaniu do osób, które unikały środowisk zielonych – mówi lek. Skrzeszewski. Co jednak już wiemy także dzięki tradycyjnym badaniom epidemiologicznym.

Depresja to podstępna i trudna choroba, która lubi powracać, czasem pierwsze sygnały są subtelne i ledwo zauważalne, dlatego właśnie istotna jest obserwacja wszelkich symptomów sugerujących nawrót choroby oraz szybka reakcja w razie ich pojawienia się. – Dzięki systemowi bluetooth możemy przewidzieć nasilenie depresji u chorych analizując ich interakcje – smartfon pokazuje, gdy ich kontakty społeczne zaczynają maleć, gdy ich aktywność społeczna jest coraz mniejsza – a to typowe objawy obniżonego nastroju. Badanie ilości wypowiadanych słów, natężenia i barwy głosu daje podstawy do przewidywania, że zbliża się nawrót objawów depresyjnych. Kiedy chory mówi mniej, jego artykulacja jest mniej uważna, zmniejsza się intensywność rozmów, głos jest cichszy – zwraca uwagę lekarz.

Innym zaburzeniem, gdzie są wykorzystywane nowe technologie są napady lękowe. Na rynku można znaleźć programy, które – zdaniem producentów – mogą być pomocne także w przypadku napadów paniki i stanów lękowych. W aplikacjach dedykowanych tym stanom znajdziemy zestaw informacji i porad dotyczących napadów lękowych oraz techniki terapeutyczne. Niektóre wyposażone są w zestaw ćwiczeń oddechowych, które w sytuacji stresowej mogą pomóc zapobiec nadchodzącemu atakowi paniki lub zwalczyć go w momencie kryzysowym. Inne mają tzw. „przycisk paniki”, który w skrajnej sytuacji pozwala połączyć się z wcześniej ustanowionym kontaktem, np. z rodziny, terapeutą lub najbliższym ośrodkiem pomocy.

Technologie bazujące na smartfonach mogą być wykorzystywane także do monitorowania zmian nastroju u osób, które cierpią na zaburzenie afektywne dwubiegunowe, w której naprzemiennie występują zmiany nastroju – depresyjne, hipomaniakalne bądź manii. – Duże badanie poświęcone tej chorobie (BipoSense Study Design: BD Monitoring) pokazuje nam kilka ciekawych rzeczy na jej temat. Na podstawie statystyk jesteśmy w stanie zobaczyć, co jest „programowalne” w występowaniu manii. Pacjent z CHAD ma m.in. zwiększoną aktywność, kiedy więc z danych zebranych przez smartfon wynika, że więcej chodzi można spodziewać się zbliżającego się kryzysu – mówi lek. Jakub Skrzeszewski.

Nic więc dziwnego, że zaczęto podążać tym tropem i tak naukowcy z włoskiego centrum badań nad technologią i sieciami społecznościowymi (Center for Research and Telecommunication Experimentation for Networked Communities, CREATE-NET) stworzyli algorytm (DeepMood), który jest w stanie przewidzieć zbliżający się stan manii lub depresji na podstawie samego ruchu telefonu i sposobu pisania na klawiaturze. Jego dokładność oceniają na 90 procent, a po dołączeniu danych o aktywności i lokalizacji oraz uwzględnieniu tempa mowy, jego skuteczność oceniana jest aż na 97 proc.

Nowe technologie można wykorzystać również do monitorowania i pomocy pacjentom z ADHD czy uzależnieniami.

mHealth – nie wszystko jest idealnie

Zadowolenie i korzyści z korzystania z tego typu rozwiązań wśród pacjentów przeanalizowano w 13 dużych badaniach, aby sprawdzić, czy rzeczywiście to pomaga w leczeniu.

– Okazuje się, że niestety, na tę chwilę niekoniecznie. Oczywiście są korzyści, dobrze, że to badamy i poszukujemy rozwiązań, biorąc pod uwagę, że urządzenia mobilne są coraz bardziej popularne. Możemy zbierać w ten sposób dane, zestawiać stan pacjenta w czasie rzeczywistym z podejmowanymi działaniami, ale póki co, statystycznie efektywność nie jest skorelowana z wynikami leczenia. Potrzeba jeszcze bardzo dużo pracy, żeby w pełni wykorzystać nowe technologie i możliwości, jakie one dają – w przypadku chorób psychicznych jest to o wiele trudniejsze niż w chorobach somatycznych. Poza tym wciąż jest wiele aspektów, nad którymi warto się zastanowić: czy legalne jest monitorowanie pacjenta GPS-em, analizowanie rozmów, jakie prowadzi, jak się ma do tego RODO, jak bezpiecznie wykorzystywać te dane i chronić je przed wykorzystaniem do tzw. złych praktyk np. przez ubezpieczycieli czy marketerów. Jedno jest pewne – liczba badań związanych z tym zagadnieniem rośnie, może więc niebawem uda się uporządkować wiedzę i znaleźć skuteczne rozwiązania, bo zapotrzebowanie jest ogromne – podsumowuje lek. Jakub Skrzeszewski.

Czytaj też:
Nastolatki na krawędzi. „Chcą się dostać na oddział psychiatryczny żeby odpocząć”
Czytaj też:
Stop celebrytom szerzącym medyczne bzdury? Lekarka idzie do sądu z Beatą Pawlikowską

Źródło: Nauka w Polsce PAP / Monika Wysocka